Aleksandra Pędraszewska (VividQ): Już niedługo hologram zobaczycie bez headsetu, a nawet go dotkniecie. Współtworzymy ten przełom!

Dodane: 10.01.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Mamy dzisiaj dla Was rozmowę na tematy rodem z science-fiction. Hologramy bez użycia headsetów. Wskazówki GPS wyświetlane na szybie samochodu. A już wkrótce obraz 3D, który można nie tylko zobaczyć gołym okiem, ale również go … poczuć. W opracowanie wszystkich tych przełomowych innowacji zaangażowane jest VividQ – brytyjski startup deeptechowy z mocnym polskim wkładem.

Bo świat nie jest płaski

Hologramy to Święty Graal twórców wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości – trójwymiarowa wizualizacja obiektu, który można obejrzeć ze wszystkich stron i w odniesieniu do rzeczywistego świata. VividQ, brytyjski startup zarządzany przez Polkę, Aleksandrę Pędraszewską (laureatka listy 30 przed 30 Forbesa), tworzy holograficzne wyświetlacze dla headsetów, ale również dla samochodów, gdzie informacje GPS pokazują się za szybą samochodu. I jest coraz bliżej mitycznego Grala.


źródło: materiały prasowe VividQ.

Co to jest hologram?

Holografia to technologia wyświetlania cyfrowych obrazów, która imituje sposób, w jaki obserwujemy prawdziwy świat. Technologia ta jest często nazywa “modelowaniem światła” bo, zarówno w prawdziwym jak i holograficznym świecie, to właściwości światła takie jak amplituda i faza pozwalają naszemu oku obserwować obiekty w ich naturalnym środowisku. Kiedy patrzymy na dowolny obiekt wokół nas, na przykład myszkę od komputera, która leży przed nami na biurku, nasze oko otrzymuje informację na temat wiązek świetlnych, które odbijają się od powierzchni myszki i tworzą skomplikowany wzór. Dzięki temu interpretujemy obiekt i jego otoczenie jako trójwymiarowe. Kiedy dziś pokazujemy taką myszkę w świecie cyfrowym np. na ekranie laptopa czy smartfona, obiekt staje się płaski, bo informacje są ograniczone przez powierzchnię wyświetlacza złożonego z milionów kolorowych pikseli. Za to holografia umożliwia dokładne skopiowanie zachowania światła wokół obiektu i przedstawienie go w formie projekcji, dzięki czemu nasze oko i umysł otrzymują dokładnie te same bodźce co w prawdziwym świecie, interpretując obraz jako trójwymiarowy.

Po co nam właściwie hologramy? Jakie praktyczne zastosowania możemy wymienić? Które branże będą nimi najbardziej zainteresowane?

Ta rewolucyjna technologia przynosi korzyści praktycznie wszędzie tam, gdzie dziś używamy cyfrowej reprezentacji obrazu. W tej chwili pracujemy nad urządzeniami konsumenckimi takimi jak okulary do rozszerzonej rzeczywistości czy holograficzne wyświetlacze do laptopów, skupiając się na aplikacjach, gdzie w pełni trójwymiarowe projekcje w konkretny sposób ułatwiają lub urozmaicają nam życie. Jednym z najszybciej rozwijających się w tym momencie rynków są gry komputerowe, w tym e-sporty. Kolejnym są wyświetlacze Head-Up Display w samochodach, czyli cyfrowe projektory na desce rozdzielczej, które pokazują kierowcy informacje z GPS, a w samoprowadzących samochodach mogą być także źródłem rozrywki. Już niedługo prowadząc w części automatyczny samochód, będziemy mogli obejrzeć film lub zagrać w ulubioną grę.

Widzimy także ogromny potencjał wśród producentów systemów telekomunikacyjnych np. do biur. Dzięki holograficznym wyświetlaczom będziemy mogli nie tylko widzieć i rozumieć siebie nawzajem w dużo bardziej naturalny sposób, ale też prościej dzielić się projektami i wizualizacjami.

Są także inne, mniej komercyjne zastosowania. Wystarczy sobie wyobrazić jaką zmianą, byłoby gdyby podczas laparoskopii lekarz oglądał narządy wyświetlane nie na płaskim monitorze, ale właśnie w trójwymiarze. Podobnie w inżynierii gdzie nasza technologia może pomóc na etapie prototypowania, zaoszczędzając pieniądze potrzebne teraz do ich fizycznej realizacji. Naszym celem jest zrobić rewolucję na całym rynku wyświetlaczy cyfrowych.

Dlaczego to właśnie Wam, startupowi, udało się to, czego nie osiągnęli technologiczni giganci. Możesz to jakoś wyjaśnić?

Wprowadzenie holografii do świata cyfrowego, aby stworzyć znane z science-fiction wirtualne projekcje i ekrany nie było proste. Głównym problemem jest obliczanie właściwości światła niezbędnych do wyświetlenia obiektu – przez długi czas było to zadanie prawie nieosiągalne dla tradycyjnych komputerów. Każda pojedyncza klatka w holograficznej projekcji zawiera szczegółowe informacje na temat zachowania światła w stosunku do milionów punktów na obiekcie i każdego piksela na wirtualnym ekranie. Zakodowanie tych informacji jeszcze kilka lat temu wymagało super-komputera. Największym skokiem jakiego dokonaliśmy w VividQ w komercjalizacji holografii, było stworzenie nowych algorytmów, które pozwalają na generowanie wysokiej jakości projekcji holograficznych na mikroprocesorach używanych na przykład w naszych telefonach.

Źródłem naszej innowacji jest naukowe podejście i interdyscyplinarność naszego zespołu. Nad nowymi algorytmami i ich zastosowaniem pracują w VividQ zarówno matematycy, fizycy kwantowi, jak i programiści – czyli zespół technologiczny specjalistów z różnorodnym doświadczeniem. Nasze podejście do obliczania hologramów jest samo w sobie zupełnie przełomowe i idące niemal pod prąd. Nasz algorytm opiera się na zupełnie innych założeniach niż procesy opisane do tej pory w literaturze naukowej. To jest właśnie ten nasz „innowacyjny sos”.


źródło: materiały prasowe VividQ.

Cały czas pracujemy nad kolejnymi innowacjami, aby osiągać jeszcze bardziej efektywny sposób generowania obrazów holograficznych i zaprezentować projekcje tak wysokiej jakości, że będą praktycznie nie do odróżnienia od prawdziwego, fizycznego obiektu. Pracujemy też nad tym, aby projekcje były interaktywne – bo przecież nie chodzi o to, żeby tylko patrzeć na hologramy, ale aby można było je także poczuć.

Masz na myśli druk 3D?

Nie, to coś dużo bardziej przełomowego. Współpracujemy między innymi z brytyjską firmą Ultra Leap, która rozwija technologię haptyczną poprzez modulowanie dźwięku emitowanego z bardzo wielu źródeł. Dzięki swojemu rozwiązaniu jest w stanie bardzo precyzyjnie umiejscowić wibracje w przestrzeni. Łącząc ich rozwiązanie z naszą technologią wyświetlania obrazu, będziemy w stanie zaoferować doświadczenie holograficznego obiektu, który można poczuć dzięki drganiom fali dźwiękowej.

Zmysł dotyku jest tak naprawdę dość łatwo “oszukać”. Kiedy prezentujemy obraz trójwymiarowy i emitujemy wibracje w miejscu, w którym ten obiekt obserwujemy, rzeczywiście jesteś w stanie uwierzyć, że dotknąłeś fizycznej rzeczy. Czujesz opór, a nawet różnicę temperatury, wyczuwasz chłód lub ciepło.

Co zaskakujące, technologia modulowania fali dźwiękowej jest bardzo blisko powiązana z tym, w jaki sposób my w VividQ tworzymy obrazy holograficzne przez modulowanie fali świetlnej. Okazuje się, że to właśnie podstawowa fizyka pozwoli nam stworzyć ten zupełnie nowy obszar technologiczny nazwany niedawno Metaversem. Bardzo wiele naszych zmysłów a przez to także technologicznych rozwiązań haptycznych (zmysłowych) i wizualnych wychodzi z tych samych założeń. W pewnym sensie mamy do czynienia teraz z podobnym przełomem jak rewolucja XX wieku, kiedy zastosowanie systemu binarnego (zer i jedynek) pozwoliło na rozwój świata komputerowego. Dziś pracujemy nad tym, aby świat cyfrowy wprowadzić do naszej rzeczywistości poprzez zastosowanie modulacji fali. Podstawowa matematyka i fizyka to wciąż najpotężniejsze narzędzia technologiczne.

W czym tkwi przewaga Waszego rozwiązania nad konkurencją?

Przez ostatnich 5 lat na rynku urządzeń do rozszerzonej rzeczywistości pojawiło się wielu graczy, ale żadne z tych urządzeń nie wykorzystuje technologii holograficznego wyświetlania obrazu i w rezultacie nie spełnia oczekiwań użytkowników. Hololensy Microsoftu, które nie osiągnęły masowej adopcji, są wciąż zbyt duże i wyświetlają obrazy 3D tak jak w kinie – czyli stereoskopowo. To technologia oparta w dużym stopniu na triku optycznym i oszukiwaniu mózgu: obraz jest trójwymiarowy, poprzez wyświetlanie dwóch nałożonych na siebie płaskich obrazów z nieco innej perspektywy. U wielu osób powoduje to ból głowy już po 20 minutach. Wyświetlacze holograficzne, nad którymi pracujemy w VividQ, pozwalają wyświetlać w pełni trójwymiarowe obrazy bez tych sztuczek i negatywnych efektów dla użytkownika.

Jaki jest Wasz model biznesowy? Działacie B2B czy B2C?

Nasi klienci to firmy, których produkty wzbogacamy naszym rozwiązaniem, typowa współpraca B2B. Są to producenci sprzętu elektronicznego, którzy działają na rynku od wielu lat, ale dla których holografia jest wciąż nowym obszarem. My pomagamy im, w tym, żeby wyświetlacze holograficzny zintegrować w kolejnej wersji ich urządzeń. Licencjonujemy oprogramowanie oraz sposób w jaki integruje się wyświetlacz z danym urządzeniem (czyli tzw. designs). Współpracujemy na przykład z dużym producent urządzeń komputerowych, który chce wypuścić na rynek konkurencyjny produkt do rozszerzonej rzeczywistości właśnie poprzez wykorzystanie wyświetlacza holograficznego. Klient na etapie prototypowania takiego urządzenia licencjonuje od nas paczkę technologiczną, a gdy już wypuści go na rynek, otrzymamy dodatkową zapłatę za wykorzystanie naszych rozwiązań, od każdego sprzedanego egzemplarza. Działamy więc w modelu opartym na licencjonowaniu technologii, ale również na tantiemach z użytkowania rozwiązań w produktach masowych.

Czytałam, że jednym z Waszych pierwszych klientów jest azjatycka branża automotive. Czy to kwestia świadomego wyboru czy raczej pozytywnego zbiegu okoliczności?

Branża automotive jest dla nas niezwykle ciekawa, bo obecnie powstaje bardzo wiele aplikacji typu infotainment (zlepek słów information & entertainment, przyp. red. MS], z uwagi na wzrost rynku semi-autonomicznych samochodów. Sami dobrze wiemy, jak wiele czasu spędzamy w środkach komunikacji z telefonem w ręku, nawet w trakcie pandemii. Niedługo także kierowcy będą “konsumować kontent” w nowy sposób.

Pierwszy produkt, który trafi na rynek w rezultacie z naszej współpracy w Azji to właśnie wyświetlacze Head-Up Displays (HUD) w samochodach. Pracujemy nad nim razem z iView, producentem projektorów i wyświetlaczy z Hong Kongu. W tym momencie prototyp jest już operacyjny – wyświetlacze integrowane są w konkretnych modelach aut. Jedną z pierwszych firm, które wprowadzą je na rynek Chin, Hong-Kongu i Tajwanu, jest konkurent Tesli.

Gdzie widzicie się za rok, dwa lata? Nadal w branży automotive czy będziecie szli szerzej?

Poza branżą samochodową, naszym głównym filarem jest gaming, gdzie skupiamy się na aplikacjach w holograficznych okularach i headsetach. Ale już niedługo chcemy wejść na kolejne rynki, proponując już w 2022 roku zupełnie nowe doświadczanie wirtualnego świata. Będą to wyświetlacze holograficzne, używające zwykłych ekranów LCD, wyświetlające informację przed lub za ekranem laptopa bez użycia headsetu.


źródło: materiały prasowe VividQ.

W momencie gdy osiągniemy ten technologiczny kamień milowy, nie będziemy musieli ograniczać się już z naszą ofertą do gamingu, ale otworzymy się też na rozwiązania telekomunikacyjne czy w inżynierii. Bo o ile noszenie headsetu dla gracza nie jest problemem, to dla architekta jest to już spore ograniczenie.

Trówymiarowy obraz bez okularów? W jaki sposób?

Headsety holograficzne, mimo że oferują dużo lepsze doznania wizualne niż obecnie dostępne urządzenia do AR/VR, wciąż ograniczają się do konkretnego użytkownika. Naszym celem jest żeby to doświadczenie mogło być dzielone między użytkownikami. Podobnie jak w prawdziwym świecie, obrazy holograficzne wyświetlane na ekranie o większej rozdzielczości oferują różne perspektywy – gdy usiądziesz z prawej strony obrazu, będzie on wyglądał nieco inaczej, niż dla osoby siedzącej po jego lewej stronie. To w pełni trójwymiarowe doświadczenie to Święty Graal naszej branży.


źródło: materiały prasowe VividQ.

Działacie w Wielkiej Brytanii, Ty sama współpracowałaś z PLUGin Poland, organizowałaś Polish Tech Day w Londynie. Powiedz, jak w pobrexitowej rzeczywistości wyglądają perspektywy ekspansji/zakładania startupu na Wyspach? Czy dalej doradzałabyś polskim startupowcom obranie kierunku na UK?

Data Brexitu czyli 31 grudnia 2020 roku była rzeczywiście kluczowa. Jeżeli nie było się Wielkiej Brytanii w tym momencie, nie mieszkało się tu, nie studiowało, to dla rozpoczęcia działań biznesowych potrzebna jest już teraz wiza. To również dla nas, VividQ, duże utrudnienie, bo aktualnie zatrudnienie kogoś z Polski, jest dla nas tak samo trudne, jak zatrudnienie kogoś z Chin! Te proporcje zupełnie się odmieniły. Mimo to uważam, że warto pokonać bariery i rozwijać swój biznes właśnie w UK. Gdyby nasz startup nie działał w Wielkiej Brytanii, to z pewnością nie bylibyśmy w stanie zebrać tak dużej sumy finansowania na wczesnym etapie. Nie zainteresowaliby się nami inwestorzy z Japonii czy z Niemiec, i to jeszcze na etapie rozwoju produktu. Dla nas start tutaj był trampoliną do sukcesu i myślę, że jest taką dla każdej firmy deeptech.

Wydaje mi się, że ważniejszym pytaniem w związku z Brexitem będzie dla polskich firm technologicznych pytanie, czy rozwijać firmę dalej w UK czy w Stanach Zjednoczonych. Wciąż łatwiej jest otrzymać wizę do Wielkiej Brytanii, ale poziom finansowania dostępnego dla spółek w San Francisco czy Nowym Jorku jest porównywalny z londyńskim. Na przykład w branży fintechowej do połowy 2021 roku w San Francisco w startupy fintechowe zainwestowano 7,2 miliarda dolarów, w Londynie 5,3 miliarda dolarów, w Nowym Jorku 5,2 dolarów. Z kolei w Berlinie, który jest na kolejnej pozycji w Europie, to już tylko 1,9 miliarda. Dlatego moim zdaniem kierunki ekspansji dla startupów, które chcą osiągnąć sukces międzynarodowy, są dwa – UK i Stany Zjednoczone.