Bez pieniędzy na 18-24 miesięcy nie możesz spać spokojnie. Marcin Hejka o kryzysie spowodowanym COVID-19

bez pieniedzy na 18 24 miesiecy nie mozesz spac spokojnie marcin hejka o kryzysie spowodowanym covid 19
Udostępnij:
– W tej sytuacji rozsądnym jest przygotowanie najdłuższego możliwego bufora płynności. Kto może zebrać nową rundę finansowania, powinien to zrobić. Jeśli może, powinien zebrać od inwestorów więcej pieniędzy niż planował. Trzeba też zdecydowanie szukać oszczędności i ciąć koszty. W takiej sytuacji rynkowej, która z dużym prawdopodobieństwem może nas spotkać, cash is king – mówi Marcin Hejka, współzałożyciel i general partner w OTB Ventures.

Marcin Hejka to współzałożyciel i general partner w OTB Ventures, który podczas zbliżającego się Infoshare wystąpi jako prelegent. Przy tej okazji rozmawiamy z inwestorem o kryzysie spowodowanym wybuchem pandemii koronawirusa, jego głębokością i czasem trwania oraz tym, co startupy mogą zrobić, aby przetrwać kryzys.

Kryzys, który już nad nami ciąży, może być tak głęboki, jaki kryzys z początku lat dwudziestych. Dlaczego taki scenariusz jest prawdopodobny?

Bo takiego kryzysu jeszcze nie mieliśmy. Poprzednie kryzysy były albo związane z cyklami produkcji przemysłowej, jak w 1929 czy 1998, albo z sektorem finansowym, jak 2008. Niektórym ekonomistom wydawało się, że zwiększenie roli usług w gospodarce będzie receptą na cykliczność i kryzysy. Usług nie da się wyprodukować na zapas. Trzeba je produkować na bieżąco i gospodarka cały czas się kręci. A rola usług w gospodarce rosła. Na początku 2020 roku usługi stanowiły 85% gospodarki USA. I ten kryzys uderzył właśnie w usługi. W jednym momencie jakieś 30-40% sektora usług przestało istnieć. Pomyślmy o restauracjach i hotelach, które poniżej pewnego poziomu obłożenia generują straty i nie mają szansy na długotrwałe funkcjonowanie. Pomyślmy o liniach lotniczych i turystyce. O siłowniach. Już teraz Yelp szacuje, że 55% restauracji, które były w jego katalogu, zostało zamkniętych na stałe. Biorąc pod uwagę, że sektor usług pełni obecnie w gospodarce taką rolę jak sektor przemysłowy w latach 20-tych. Dlatego porównanie do wielkiego kryzysu jest w pełni uprawnione.

Prezydent USA Harry Truman powiedział, że recesja jest wtedy, kiedy twój sąsiad traci pracę, a depresja wtedy, kiedy to ty tracisz pracę. Biorąc pod uwagę wpływ obecnego kryzysu na rynek pracy, wielu ekonomistów obawia się już nie recesji, ale właśnie depresji. I niestety nie jest to nieprawdopodobny scenariusz.

Pana zdaniem, jak długo potrwa wspomniany kryzys? I od czego będzie zależał czas jego trwania?

Kryzys będzie odczuwany bardzo różnie w różnych obszarach gospodarki. Już teraz widzimy, że niektóre sektory będą z niego wychodziły wiele lat i w tym czasie będą de facto w depresji. Część gospodarki podniesie się szybciej. Widzimy też, że część gospodarki, szczególnie sektor technologii, przyśpieszyła. Można wręcz powiedzieć, że obecny kryzys jest akceleratorem technologicznym, jeśli chodzi o technologie wspomagające pracę zdalną, automatyzację przedsiębiorstw z wykorzystaniem AI i robotów software’owych (robotic process automation: RPA, process mining), cyber security itd.

Co w obliczu kryzysu poradził Pan spółkom ze swojego portfela?

Jesteśmy w nowej sytuacji. W tej chwili może się wydawać, że gospodarka wraca na tory wzrostu zasilona niespotykanymi nigdy wcześniej publicznymi programami pomocowymi. Ale na pewno nie cała gospodarka i wiele problemów jest ciągle przed nami. Musimy pamiętać, że programy pomocowe nie miały na celu generowanie wzrostu i nie uchroniły żadnej gospodarki przed znacznymi spadkami. One miały ratować gospodarkę przed destrukcją. Ale te programy nie mogą trwać wiecznie. I obawiam się, że już końcówka 2020 i 2021 mogą być trudne. W tej sytuacji rozsądnym jest przygotowanie najdłuższego możliwego bufora płynności. Kto może zebrać nową rundę finansowania, powinien to zrobić. Jeśli może, powinien zebrać od inwestorów więcej pieniędzy niż planował. Trzeba też zdecydowanie szukać oszczędności i ciąć koszty. W takiej sytuacji rynkowej, która z dużym prawdopodobieństwem może nas spotkać, cash is king.

Bez wątpienia trzeba szukać oszczędności i ciąć koszty. Gdzie ich szukać? Co wycinać najpierw?

Konieczna jest ponowna analiza planów rozwoju i wprowadzenie oszczędności tam, gdzie to możliwe. Środki, które mamy do dyspozycji, muszą starczyć na znacznie dłuższy okres niż pierwotnie zakładaliśmy. Dla niektórych firm będzie to oznaczało ograniczenie wydatków na marketing. Dla innych rezygnację z wejścia na nowe rynki. Nie powinniśmy się czuć komfortowo, nie mając zapewnionego finansowania na co najmniej 18, a nawet 24 miesiące funkcjonowania.

Jak na kryzys reagują inwestorzy z funduszy VC? Będą pompować pieniądze w nowe startupy, czy jedynie dbać o spółki ze swojego portfela?

Po wyraźnym spowolnieniu w końcówce pierwszego kwartału 2020 rynki znowu wydają się być w super formie. Wielkość inwestycji i wyceny rosną. Ale właśnie w końcówce pierwszego kwartału tego roku widzieliśmy typową reakcję funduszy VC na kryzys. Fundusze skupiły się na wspieraniu swojego portfela, jednocześnie podnosząc poprzeczkę dla nowych inwestycji. To naturalna reakcja w czasach kryzysu.

Jak wynika z naszej ankiety, aż 80% właścicieli startupów obawia się, że w wyniku pandemii będą mieli utrudniony dostęp do świeżego kapitału. Czy słusznie?

Choć w tej chwili tego nie widać, to jeśli na rynek powrócą korekty, to na ta obawa jest jak najbardziej słuszna. W sytuacji kryzysu to właśnie spółkom na wcześniejszych etapach rozwoju będzie najtrudniej. Firmy, które już posiadają znaczące revenue też odczuwają kryzys, ale dla nich przybierze to formę niższej wyceny i trudniejszych warunków pozyskania inwestycji. Będziemy widzieli flat-rounds i down-rounds. Z kolei spółki na wcześniejszym etapie mogą w ogóle nie być w stanie pozyskać nowego finansowana i prawdopodobnie będą musiały polegać tylko na finansowaniu od ich obecnych inwestorów. Wiele firm może upaść.

Jeśli pieniądze z VC będą droższe, na gorszych warunkach i trudniej dostępne, to na jakie warunki realnie mogą liczyć startupy?

To będzie zależało od głębokości kryzysu i czasu jego trwania. Jeżeli czarny scenariusz się zrealizuje, to trzeba się będzie liczyć ze spadkami wycen nawet o 50%. Term Sheety w takiej sytuacji też staną się znacząco grubsze.

Zatem jak w zaistniałej sytuacji negocjować z funduszami VC?

Trzeba negocjować tak, żeby pozyskać finansowanie. Nawet na gorszych niż zakładanych wcześniej warunkach. Trzeba unikać sytuacji, kiedy odrzucamy propozycję inwestycji, bo nie podobają nam się warunki, nie mając alternatywy. Nowa runda nawet na gorszych warunkach jest lepsza niż jej brak. To może oznaczać różnicę między przetrwaniem i rozwojem a bankructwem.

Co w obliczu kryzysu jest najtrudniejsze w prowadzeniu funduszu VC? Jak obecnie wygląda współpraca z Limited Partners?

Venture capital to maraton, nie sprint. Cykle gospodarcze są nierozerwalnie związanie z modelem gospodarki kapitalistycznej. Profesjonalni LPs to rozumieją.

Prędzej czy później kryzys spowodowany pandemią koronawirusa zakończy się, jak każdy inny kryzys. Po czym poznamy, że wychodzimy z kryzysu?

Dokładnie tak. Wszystkie kryzysy się kończą. I na szczęście trwają krócej niż okresy dobrej koniunktury. Jestem przekonany, że po tym kryzysie też nadejdzie okres prosperity, jakiego nie widzieliśmy wcześniej. Poznamy to z jednej strony po zwiększonym popycie, a z drugiej po rosnących wycenach spółek prywatnych i publicznych. Spółki zaczną rewidować budżety w górę.

Czy do tego czasu mogę jedynie walczyć o przetrwanie, czy mogę zrobić coś, aby na kryzysie zyskać? Są przecież spółki, które w czasach kryzysu rosną.

Oczywiście przetrwanie jest najważniejsze. Ale trzeba dokładnie obserwować rynek i próbować wykorzystywać każdą okazją. Elastycznie reagować na sytuację. Trzeba robić pivoty. Firmy, które będą w stanie rozwijać się w momencie kryzysu, będą miały szansę na olbrzymi sukces, gdy kryzys się już skończy. Moje najlepsze inwestycje zrealizowałem właśnie w czasie kryzysu. A najlepsi founderzy na pewno dadzą sobie radę.

 

MamStartup jest patronem medialnym Infoshare

Infoshare 2020 Online – wirtualny festiwal społeczności napędzanej technologią! 

Najnowsze trendy technologiczne, startupy, innowacje, wyzwania biznesu w czasach pandemii. To wszystko podczas Infoshare 2020. Największa konferencja technologiczna w Europie Środkowo-Wschodniej w formacie online, transmitowanym na cały świat z Gdańska potrwa 6 dni i odbędzie się w dniach 23-25 i 28-30 września. Na uczestników czeka aż 9 scen tematycznych z prelekcjami na żywo i niespotykane dotąd możliwości networkingu.
Kup bilet już dziś!