Całkiem, całkiem #OHO!: Luiza Jurgiel-Żyła wyjawia, Bogna Halska-Pionka i Kraków stawia, Marek Gonsior wybawia

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Całkiem, całkiem #OHO!: Luiza Jurgiel-Żyła wyjawia, Bogna Halska-Pionka i Kraków stawia, Marek Gonsior wybawia

Udostępnij:

Dzięki znalezionym przez nas osobom eksperckim, dowiecie się wielu fascynujących rzeczy. Luiza Jurgiel-Żyła raz na zawsze wytłumaczy Wam feminatywy. Bogna Halska-Pionka opowie o rewolucji na niespotykaną skalę, a Marek Gonsior najpierw Was wyzwoli, a następnie wyprowadzi (z różowego balonika).

To całkiem proste

Luiza Jurgiel-Żyła, ekspertKA komunikacji i rzeczniczKA prasowa Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie wyjaśnia nam, że stosowanie feminatywów jest proste.

Po pierwsze, to jest proste, bo każdy może wybrać sobie, jaką formą chce być zawodowo określany. Co prawda, nie ma przepisu, który umożliwiałby kobietom prawo do wyboru formy, ale po kolei, nie komplikujmy, OK?

Po drugie, to jest proste, gdyż Luiza Jurgiel-Żyła „podpisuję się jako rzeczniczka prasowa i zastępczyni dyrektora, a nie dyrektorki, bo moja przełożona wybrała tę drugą formę”.

Po trzecie, to jest proste, gdyż nie pisano by artykułów o czymś, co proste nie jest. Nie proszono by o wypowiedzi ekspertek komunikacji, aby to wyjaśniali, gdyby to nie było proste.

Jako zwolennicy równouprawnienia i fani feminatyw, zastanawiamy się, czy stosując te ostatnie, nie naruszamy zasad równouprawnienia, pozwalających kobietom dobrowolnie wybierać, jak chcą być określane. Jeśli bowiem napisalibyśmy, że Luiza Jurgiel-Żyla zastępuje dyrektorkę (która to dyrektorka chce być nazywana dyrektorem), to czy naruszamy czyjąś godność?

Musimy popytać osoby eksperckie.

To całkiem fajne

Z Piwnicy pod Baranami rozległ się pomruk gniewu i dezaprobaty. To zasłużone krakowskie pokolenie wyraża swoje niezadowolenie. Oto bowiem Kraków – jak donosi Bogna Halska-Pionka, pełnomocnik (nie ośmielimy się napisać pełnomocniczka) Prezydenta Miasta Krakowa Współpracy ze Środowiskiem Naukowo-Akademickim – stawia na młodych.

Kraków. Na. Młodych.

Koniec świata. Świat ma piątą rewolucję przemysłową, Kraków ma rewolucję pokoleniową. Z wypiekami na twarzy wczytujemy się w tekst posta pani Halskiej-Pionka, aby dowiedzieć się o tektonicznych zmianach dziejących się w Krakowie.

I co się okazuje?

Urząd Miasta Krakowa startuje z programem miejskich płatnych praktyk studenckich!

„Bardzo się cieszę, że mogłam pracować przy tym projekcie. Uczestniczenie w tworzeniu podwalin programu wymagało ode mnie mi.in. zrozumienia mechanizmów funkcjonowania w mieście.”

Najwyraźniej pani Bogna, pełnomocnik, jak i inni urzędnicy zrozumieli podstawowy mechanizm funkcjonowania w mieście. Młody musi odpracować swoje frycowe.

Coś nam się wydaje, że i artyści Piwnicy pod Baranami doczytali tekst posta do końca, bo buczenie zza piwnicznych murów jakby zelżało.

„Ona iskrą w kamieniu

Ona mlekiem w orzeszku

Ona świata ciekawa

Jak miedziany grosik w mieszku” – śpiewała Hanna Wyrodek w piosence „Ta nasza młodość” w tej zasłużonej placówce kulturalnej.

Miedziany grosik, w rzeczy samej.

To całkiem nowe

Często piszecie do nas zaniepokojone maile, w których pytacie nas: czym jest LinkedIn, droga Redakcjo?

Często nie wiemy. Często więc nie odpisujemy na takie pytania. Ale wtedy właśnie los zsyła nam eksperta, który wie wszystko.

„LinkedIn to różowy balonik.”

Tako właśnie pisze Gonsior Marek, autor podcastu „Wyzwoleni”, który to podcast pan Marek często-gęsto reklamuje na LinkedInie, tym samym miejscu, które pan Marek nazywa „epicentrum kultury chwalipięctwa”. Ale nie myślcie, aby nazywać Gonsiora Marka niekonsekwentnym. On jest wyzwolonym, więc on na taki sprytny ruch może sobie pozwolić.

Po tej chwili zadumy nad różowym balonikiem, warto ruszyć do dalszej lektury tekstu podcastera. To, co miało być początkowo ledwie definicją LinkedIna, staje się buddyjską medytacją nad rolą sukcesu i porażki.

„Ci, którzy wygrają, opiszą tutaj swój sukces.

Ci, którzy będą się zmagać, nadal będą się zasłaniać postami o awansach.

Ci, którzy przegrają, znikną przygnieceni sukcesami innych.”

Sami przyznajcie, czy czytając strumień myśli Marka Gonsiora, nie słyszycie głosu mędrca, pouczającego i wskazującego drogę? Samemu Markowi Gonsiorowi życzymy podcastowego sukesu i liczymy, że wbrew jego własnej przepowiedni, ten sukces nas nie przygniecie. Ani Was. Ani tym bardziej tych młodych z Krakowa.

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.