Chcesz zdobyć rynek? Kombinuj jak startup – Łukasz Solarski (Startup Poland, Turkusowe Śniadania)

chcesz zdobyc rynek kombinuj jak startup lukasz solarski startup poland turkusowe sniadania
Udostępnij:
– „Polskie kombinowanie” świetnie wkomponowuje się w startupy, ponieważ startupy mają ułatwiać życie i „hakować system”, a Polacy są w tym bardzo dobrzy – mówi Łukasz Solarski, ambasador Startup Poland i współorganizator Turkusowych Śniadań, którego poprosiliśmy o ocenę polskiego ekosystemu startupowego.

Łukasz Solarski to współorganizator spotkań dla przedsiębiorców pt. Turkusowe Śniadania oraz ambasador Startup Poland we Wrocławiu. W rozmowie z nami opowiada między innymi o słabościach i mocnych stronach polskiej sceny startupowej.

Jak oceniasz kondycję polskiego ekosystemu startupowego?

Polska znajduje się obecnie w „drugim złotym wieku”. Szczególnie ostatnie dziesięć lat jest dla nas przełomowe. Jeszcze jakiś czas temu widzieliśmy w telewizji teleturnieje, gdzie główną nagrodą były dosłownie torcik lub żelazko. Kto nie wierzy zapraszam do sprawdzenia w Internecie. Obecnie stać Polaków na wyjazd za granicę, na piękne wakacje do Włoch. Podobnie jest z naszym ekosystemem startupowym.

A mianowicie wszystkie statystyki pokazują, że jest coraz więcej pieniędzy na rynku, coraz więcej inwestorów i nawet coraz więcej wydarzeń międzynarodowych organizuje się w Polsce. Przykład to Wolves Summit – jest to fenomenalnym sukcesem, i to polskim sukcesem. Twórcy tego projektu działają dalej i rozwijają kolejny projekt, co pokazuje, że Polacy już nie tylko sprzedają swój biznes i „jadą na wczasy dookoła świata” albo kończą swoją karierę, ale zostają w kraju i rozwijają kolejne biznesy.

Nasze warunki ekonomiczne są bardzo sprzyjające, co pobudza nowe projekty oraz coraz szerszą rzeszę ludzi do tworzenia wartości na rynku – o to właśnie chodzi w startupach, aby tworzyć wartość.

Uważam, że jest bardzo dobrze. Tym bardziej, że prawo zaczyna dostosowywać się do warunków na rynku, przykładem jest tak zwana „prosta spółka akcyjna”.

Jakie są najsłabsze i najsilniejsze punkty polskiego ekosystemu startupowego?

Wymienię aspekty, które łączą się z sytuacją zarówno po stronie inwestorów, jak i po stronie przedsiębiorców, którzy doświadczyli ciężkich lekcji. Mam na myśli projekty, gdzie była dobra wola współpracy i były dobre warunki, ale po drodze zadziały się zdarzenia, które nie miałyby miejsca w zachodnich warunkach, gdzie kultura przedsiębiorczości tworzy się przez lata. My po latach komunizmu dopiero się uczymy przedsiębiorczości.

Przykład. Mamy inwestora, który z wielkim sukcesem sprzedał swoją firmę założoną jakieś 30 lat temu. Teraz postanowił inwestować w nieruchomości i w projekty informatyczne. Niestety ta osoba miała minimalne kompetencje, pozwalające ocenić rentowność projektów informatycznych. W efekcie zainwestowała w startup, który ze względu na użyte technologie IT nie miał szans na sukces w długoterminowej perspektywie. Skończyło się to przepaleniem środków i bankructwem spółki.

Drugi przykład. Startup, który z punktu widzenia zarówno przedsiębiorcy, jak i inwestora był bardzo dobrym pomysłem na biznes, ponieważ przedsiębiorca miał doświadczenie w danej niszy. Był to człowiek, który pracował już kilka lat na rynku i wpadł na pomysł, żeby stworzyć platformę dla brokerów przesyłek. Na rynku przesyłek w danej niszy był jednym z pierwszych tego typu projektów, więc szanse na sukces były realne. Inwestor z kolei mógł przeznaczyć na rozwój tego projektu sporą sumę – moim zdaniem przeznaczył za dużo środków w za krótkim czasie, na dodatek nie mając kontroli nad ich wykorzystaniem. I mimo że obie strony chciały jak najlepiej, projekt nie był rentowny, a co za tym idzie, ilość pracy operacyjnej i zmienne warunki na rynku doprowadziły do jego zamknięcia. Ani inwestor, ani założyciel nie byli gotowi na tak częste pivoty.

I tak według mnie najsłabszym punktem polskiego ekosystemu startupowego jest brak doświadczenia – zarówno po stronie inwestorów, jak i po stronie startupowców. Dla kontrastu – w Anglii lub w Stanach tego typu sytuacja nie miałaby miejsca, ponieważ obie strony na bieżąco komunikowałyby, co się dzieje, a sama analiza rynku i technologii zminimalizowałaby ryzyko wyboru błędnej technologii.

Najmocniejsza strona – Polacy są niesamowicie zaradni i widzę to na każdym kroku.

Gdy byłem w San Francisco na konferencji TechCrunch, obserwowałem konkurs startupów – a w jednym z nich był w startup z Polski. Polski projekt był niesamowity, dosłownie był rewolucyjny dla branży farmaceutycznej, ponieważ sztuczna inteligencja, którą opracowali twórcy, analizowała związki chemiczne i była w stanie w bardzo krótkim czasie wykonać pracę, która normalnie zajęłaby nawet kilka miesięcy.

Ten projekt i jemu podobne pokazuje polską myśl techniczną. Członkowie tego projektu połączyli kilka branż – IT, sztuczną inteligencję, chemię i fizykę. Byłem pod wielkim wrażeniem zakresu kompetencji zespołu i tak zwanego kombinowania. „Polskie kombinowanie” świetnie wkomponowuje się w startupy, ponieważ startupy mają ułatwiać życie i „hakować system”, a Polacy są w tym bardzo dobrzy.

Czego możemy się nauczyć od zagranicznych społeczności startupowych?

Możemy bardzo dużo nauczyć się od zagranicznych społeczności startupowych zarówno pod względem tworzenia skutecznych modeli biznesowych, jak również pozyskiwania środków i współpracy z inwestorami.

Mam wrażenie, że zagraniczne społeczności potrafią efektywniej wykorzystywać swój network. Mam tutaj na myśli fakt, że na tzw. zachodzie kultura przedsiębiorczości ma dłuższą tradycję niż u nas.

Jest to szczególnie widoczne w Anglii i Stanach, gdzie tak zwane „spotykanie się na kawce” to bardzo konkretne spotkania biznesowe. Oczywiście pijemy kawę i rozmawiamy, ale są pewne konkretne cele tej rozmowy. Co więcej, można zauważyć strukturę tych spotkań, która prowadzi do naprawdę efektywnego zarządzania swoim czasem – mam wrażenie, że w Polsce potrzebujemy nad tym popracować.

Gdy byłem w Stanach, miałem serię spotkań. Dwa dni z rzędu. Spotykaliśmy się nawet w trakcie lunchu. Jest to bardzo intensywne podejście do biznesu i być może nie powinniśmy wszystkiego brać do Polski, ale na pewno forma tego, jak ludzie robią biznes w Stanach jest inna niż u nas i warto czerpać to, co działa.

Robienie biznesu za granicą jest kluczowe. Mam wrażenie, że Polacy jeszcze nie dostrzegają wartości wynikającej z tego, że jesteśmy częścią tak zwanej „globalnej wioski”. W tym momencie możemy mieć firmę w Anglii, sprzedawać produkty z Chin i jednocześnie leżeć na hamaku gdzieś w Tajlandii.

Najwięcej pieniędzy jest na rynkach zagranicznych, my mamy już produkty, które można eksportować i usługi, które możemy świadczyć za granicą. Niestety właściciele tych firm dalej pozostają na polskim rynku. Uważam, że Polacy powinni wyjść „na zewnątrz”, networkować się – mam na myśli przyłączanie się do klubu biznesowego. Za granicą takich klubów jest sporo.

Jak Twoim zdaniem na przestrzeni 5-10 lat zmieni się polski ekosystem startupowy?

Moim zdaniem polski ekosystem startupowy w przeciągu najbliższej dekady zmieni się nie do poznania – i to na duży plus.

Coraz więcej ludzi z innych krajów przyjeżdża do Polski, zwłaszcza Azjaci. Do kraju wracają także sami Polacy i ci Polacy mają zupełnie inne podejście do biznesu, zupełnie inne podejście do tego, jak tworzyć wartość na rynku. To oni pokazują zupełnie nowe koncepty i sposoby myślenia, które poznali na innych rynkach.

To co zmieni się w najbliższych latach to przede wszystkim podejście do biznesu, ponieważ już w tym momencie widzimy jak tak zwane turkusowe organizacje cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Coraz więcej pracodawców musi liczyć się z tym, jak będą odbierani przez potencjalnego pracownika. Ludzie w zespołach samoorganizujących się są w stanie zrobić więcej rzeczy, które mają sens, ponieważ obecna dynamika rynku jest zbyt szybka, żeby jedna osoba (founder startupu) znała odpowiedź na każde pytanie. Będziemy jednym z liderów na świecie. Już w tym momencie widzimy, że tak zwane państwa rozwijające się coraz bardziej idą do przodu i przepowiadam, jakby proroczo, że świetnie się wpiszemy w ten trend jako Polska.

Jak Turkusowe Śniadania wspierają polski ekosystem startupowy?

W turkusie współdziała się na zasadzie partnerstwa. A startupy z czasem zmieniają swoją kulturę z organicznej na bardziej mechaniczną i tracą w ten sposób elastyczność działania – ale turkusowe organizacje zachowują swoją elastyczność przez cały czas. W uproszczeniu, stosując turkus, możemy mieć dużą firmę kreującą wartość na rynku. Zapraszam na turkusowe śniadanie, aby zobaczyć, jak turkus dział w polskich firmach.