Analiza debaty nad przyszłością sztucznej inteligencji
O przyszłość bańki AI w 2026 roku pyta w najnowszym numerze redakcja WIRED, analizując technologię przez pryzmat historii baniek technologicznych i mechanizmów napędzających AI hype. Wielu ekspertów twierdzi, że to „bańka doskonała”, ale odpowiedź nie jest czarno-biała.
Termin AI bubble odnosi się do zakorzenionego w finansach zjawiska, w którym:
- wycenom rynkowym brakuje bezpośredniego powiązania z wynikami ekonomicznymi i realną wartością rynkową;
- inwestycje i spekulacje przewyższają fundamenty biznesowe technologii.
- narracja inwestycyjna (opowieść o przyszłości) przewyższa obecną użyteczność technologii.
Bańka, jak się patrzy
Według Wikipedii, AI bubble to teoretyczna bańka rynkowa, która powstała w efekcie „niezrównoważonego wzrostu wycen firm AI i masowego napływu kapitału” — część analityków porównuje ją do eksplozji dot-com w 1999–2000 r.
Jakie są dziś najistotniejsze argumenty, przemawiające za tym, że AI jest bańką? Okazuje się, że takich sygnałów nie brakuje. Po pierwsze – kapitalizacja i nadmierna wycena spółek. Firmy związane z AI, takie jak Nvidia, osiągnęły rekordowe wyceny — przewyższające nawet PKB wielu krajów i stanowiące ogromną część indeksów giełdowych. Takie koncentracje wartości są klasycznym symptomem baniek: wysoka cena przy niepewnej podstawie zysku. Drugi argument to tzw. overinvestment i źródła finansowania. Morgan Stanley szacuje, że wiele inwestycji w AI będzie finansowane przez kredyt i dług, co historycznie zwiększa ryzyko nagłej korekty.
Trzecim dowodem mającym potwierdzać tezę, że AI to bańka, jest brak zwrotu z wielu projektów. Badania MIT wskazują, że duża większość wdrożeń AI nie generuje mierzalnej rentowności, mimo ogromnych nakładów. I wreszcie, czwartym argumentem jest… gotowość inwestorów i „nowicjusze”. O co chodzi? Rzecz w tym, że duża część kapitału pochodzi od inwestorów detalicznych lub instytucjonalnych kupujących akcje AI w nadziei na szybki zysk — podobnie jak w dot-com.
Żadna to bańka
Ale jest też porządny zestaw argumentów, przemawiających za tym, że AI żadną bańką nie jest. W tym korowodzie argumentów na pierwszym miejscu jest wymieniana rzeczywista wartość technologii. Niektórzy analitycy podkreślają, że obecny wzrost nie wynika wyłącznie z irracjonalnej spekulacji, ale z strategicznych inwestycji firm, które naprawdę implementują AI w modelach biznesowych — jeśli nawet z opóźnionym zwrotem. Argument ten uzupełniają dalsze analizy, zwracające uwagę na stabilne fundamenty ekonomiczne. Goldman Sachs argumentuje, że chociaż wyceny są wysokie, to nie przewyższają jeszcze ekstremów z epoki dot-com, a zyski największych graczy są realne i rosną. Eksperci, jak ci cytowani przez IBM i FT, podkreślają, że AI to fundamentalna transformacja całej gospodarki, która może mieć trwałą wartość w produktach i usługach — co odróżnia ją od baniek opartych wyłącznie na spekulacji.
A Co mówią liderzy i eksperci? Głos świata technologii
Żeby nie było zbyt prosto – prostej diagnozy nie dostarczają też ci, którzy świat AI znają od podszewki.
- Sam Altman (CEO OpenAI) oraz Bill Gates wskazują na wyceny oderwane od realnych modeli biznesowych, choć nie twierdzą, że AI samo w sobie „nie ma sensu”;
- Jensen Huang (Nvidia) i inni liderzy hardware’u utrzymują, że AI jest fundamentalną transformacją infrastrukturalną, a nie „modą”;
- Demis Hassabis (DeepMind) ostrzega przed przeszacowaniem wielu startupów w krótkim terminie, ale podkreśla długofalową wartość technologii.
To rozproszenie poglądów jest samo w sobie symptomatyczne — mamy do czynienia z narracyjną niepewnością: fundamenty technologii są silne, ale oczekiwania i tempo inwestycji często nie mają jasnej korelacji z przychodami.
AI pęka i… co dzieje się dalej?
Być może nasza wyobraźnia nie jest jeszcze w stanie wyobrazić sobie tego, co mogłoby się stać po wybuchu bańki AI. Dlatego nadstawmy ucha, by dowiedzieć się, jakie warianty rozważają eksperci:
- gwałtowny krach – podobny do dot-com: szybkie spadki wycen wielu firm, ale bez długotrwałego kryzysu gospodarczego;
- selektywna korekta – część projektów i startupów upada, ale fundamenty technologiczne pozostają i zostają wzmocnione przez weryfikację ekonomiczną;
- „wyboista dojrzałość” – AI ewoluuje, ale rynek przechodzi przez fazę wyceny — długoterminowe adopcje, ale z okresowymi załamaniami i stagnacjami przed stabilizacją wartości.
A może jest gdzieś czwarta opcja, której nikt jeszcze nie zdiagnozował, a która niespodziewanie urzeczywistni się na przestrzeni kolejnych 12 miesięcy?