Coraz głośniej mówi się o zjawisku, które może zdominować portfele konsumentów w nadchodzących miesiącach – inflacji napędzanej przez AI.
Paradoks produktywności a rzeczywiste koszty
Choć AI teoretycznie powinna obniżać koszty operacyjne firm, rzeczywistość 2026 roku pokazuje zgoła inny scenariusz. Zamiast oszczędności, rynek mierzy się z ogromnym apetytem technologii na zasoby. Według najnowszych analiz, kluczowymi motorami wzrostu cen stają się trzy obszary bezpośrednio związane z rozwojem modeli wielkoskalowych:
- kryzys energetyczny 2.0: centra danych obsługujące zaawansowane modele AI zużywają w 2026 roku rekordowe ilości energii, co drastycznie podnosi ceny prądu dla przemysłu i odbiorców indywidualnych;
- wojna o krzem: popyt na wyspecjalizowane układy scalone nie słabnie, co utrzymuje wysokie ceny elektroniki użytkowej i opóźnia transformację cyfrową mniejszych przedsiębiorstw;
- drenaż talentów: giganci technologiczni, walcząc o kurczącą się pulę ekspertów, windują płace, co wymusza na firmach podnoszenie cen produktów końcowych, by utrzymać marże.
Inwestorzy ostrzegają: „To ryzyko jest ignorowane”
Mimo sygnałów płynących z gospodarki, wielu analityków wciąż zdaje się wierzyć w „miękkie lądowanie” napędzane innowacjami. Inwestorzy cytowani przez Reutersa ostrzegają jednak, że inflacja AI jest obecnie najbardziej niedoszacowanym ryzykiem systemowym. Zjawisko to jest szczególnie odczuwalne w regionie Azji i Pacyfiku, gdzie rosnące koszty infrastruktury cyfrowej uderzają w łańcuchy dostaw, które jeszcze nie w pełni otrząsnęły się z poprzednich kryzysów. Analitycy wskazują, że o ile wcześniejsze fale inflacji miały charakter podażowy lub monetarny, o tyle „inflacja AI” ma charakter strukturalny – wynika z fizycznych ograniczeń planety w obliczu cyfrowej ekspansji.
Mechanizm transmisji: Od serwerowni do koszyka zakupowego
Jak to możliwe, że technologia, która ma pomagać, de facto podnosi ceny? Mechanizm jest brutalnie prosty. Firmy z sektora usług i handlu, które wdrożyły kosztowne systemy AI w 2024 i 2025 roku, teraz stają przed koniecznością monetyzacji tych inwestycji. W obliczu wysokich kosztów utrzymania subskrypcji i infrastruktury chmurowej, „podatek od AI” jest ukradkiem dopisywany do rachunków za oprogramowanie, logistykę, a nawet produkty spożywcze optymalizowane przez algorytmy. Rok 2026 będzie czasem weryfikacji. Jeśli prognozy o inflacji napędzanej przez AI się potwierdzą, banki centralne mogą zostać zmuszone do utrzymania stóp procentowych na wyższym poziomie dłużej, niż przewidywały optymistyczne scenariusze z początku dekady.
Dla nas, konsumentów i obserwatorów rynku, płynie z tego jedna lekcja: technologia nie jest darmowym obiadem. Za każdą błyskawiczną odpowiedź czatu i każdą wygenerowaną grafikę płacimy nie tylko danymi, ale – coraz częściej – realną siłą nabywczą naszych pieniędzy.