Cyfryzacja parkingów rozwiąże problem z brakiem miejsc parkingowych – Marek Stawiński (NaviParking)

Dodane: 08.06.2022

Kasia Krogulec

Udostępnij:

NaviParking jest scaleupem, który digitalizuje i integruje wszystkie procesy związane ze smart parkowaniem, implementuje usługi i narzędzia zorientowane na ideę Smart City. Firma powstała w 2015 r. Jej oddziały znajdują się w Warszawie, Dubaju i Bahrajnie. Rozmawiamy z założycielem i CEO NaviParking – Markiem Stawińskim.

NaviParking dostarcza kierowcom informacji o pobliskich, dostępnych parkingach, z możliwością zapłacenia za nie w aplikacji mobilnej oraz ich rezerwacji za pomocą portalu webowego. Firma oferuje również wiele innych produktów, np. rozwiązania dla korporacji i firm, które chcą zoptymalizować proces parkowania pracowników biur i lokali usługowych w oparciu o współdzielenie miejsc parkingowych.

Powstało już wiele aplikacji podobnych do Waszej, jednak większość znika z rynku. W czym tkwi tajemnica Waszego rozwoju?

Marek Stawiński: Wydaje mi się, że  nie chodzi tylko o aplikację, za którą kryje się duża infrastruktura software’owa. To wszystko wiąże się przede wszystkim z dużymi inwestycjami. Poza tym czas wdrażania nowych parkingów jest dosyć długi, co jest jednak wbrew naturze startupów, które są raczej agile’owe. Myślę, że to jest powód, dla którego różne pomysły związane z parkingami pojawiają się i tak szybko znikają. Do ogłoszenia pełnego sukcesu jest nam jeszcze daleko, bo trzeba osiągnąć masę krytyczną i nad tym właśnie pracujemy.

Wykorzystuję moje doświadczenie z korporacji, bo pracując w międzynarodowym banku czy UPC, miałem okazję współpracować z różnego rodzaju globalnymi graczami i nauczyłem się, jaka jest dynamika takiej współpracy. Od początku myślałem globalnie. Polskę potraktowałem jako środowisko testowe.

Jak wygląda w praktyce korzystanie z NaviParking? Czy miejsce, które pokaże się wolne jest w jakiś sposób rezerwowane, zanim do niego dojadę?

Możliwość rezerwacji konkretnego miejsca wymaga inwestycji w sensory i zabezpieczenia, a do tego ważny jest również czynnik ludzki. My umożliwiamy rezerwację dowolnego miejsca na dowolnym parkingu w danym czasie. Nasze kamery odczytują numery tablic rejestracyjnych kierowców i zapisują je w systemie. Dysponujemy danymi o ruchu na parkingu w czasie rzeczywistym, więc dokładnie wiemy, ile miejsc możemy zaoferować naszym klientom i nie ma ryzyka, że zabraknie dla kogoś miejsca. Jeśli wszystkie miejsca są zarezerwowane, to po prostu są niewidoczne dla klientów na portalu, tym samym nie da się ich zarezerwować.

Czy wspomagacie się finansowo z zewnątrz?

Nie, to jest bootstrapping, ale w tym momencie rozmawiamy już z dużymi inwestorami.

Jak pojawił się na Waszej mapie Bahrajn?

Akurat byłem w drodze do Dubaju i dostałem zaproszenie na LinkedIn od Pani, która reprezentowała Economic Development Board Bahrajnu i szukała startupu dokładnie takiego jak my, czyli zajmującego się parkingami. Potem zaprosiła mnie do Bahrajnu i tak rozpoczęła się nasza współpraca.

Czy zamierzacie otworzyć swoje oddziały w Europie lub innych miastach w Polsce?

Tak, planujemy dalej rozbudowywać nasze oddziały. To wszystko związane jest jednak ze skalowaniem. Na razie mamy biura w Warszawie i software house w Gliwicach. Koncentrujemy się na klastrach, czyli konkretnych miastach.

Jak polskie miasta wypadają na tle innych miast na świecie pod względem dostępności parkingów?

Każde miasto ma podobne wyzwania. W Dubaju jest bardzo dużo samochodów w stosunku do miejsc parkingowych, ale centrum Warszawy wcale nie jest inne. Na Mokotowie, gdzie mieszkam, wieczorem jest bardzo trudno zaparkować. Czasem zdarza mi się krążyć kilkanaście minut wokół budynku, by znaleźć miejsce pod domem. Powoduje to dużą frustrację, bo nikt przecież nie lubi tracić czasu.

Uważam, że sprawa wymaga spojrzenia holistycznego i ścisłej współpracy z miastami, które posiadają strefy płatnego parkowania. Śmiało można to połączyć z konceptem cyfrowych parkingów. My staramy się ujawnić te miejsca parkingowe, które są ukryte, np. wykorzystywane przez różne instytucje czy firmy. Popołudniami mnóstwo takich parkingów jest pustych, a wokół nich nie można zaparkować swobodnie na ulicy.

Dlaczego instytucje nie wykorzystują w pełni swoich parkingów?

Używają starych technologii, które nie dają elastyczności działania. Z reguły korzystanie z parkingów oparte jest o kartę dostępu, rejestrację lub kod udostępniany pracownikom danej instytucji czy jej klientom. My mamy cyfrową kartę wjazdu, kamery rozpoznawania tablic rejestracyjnych i  czytniki kodów QR, więc możemy dynamicznie decydować, co chcemy z tym parkingiem zrobić. W podobny sposób mogą decydować kierowcy, którzy mają swoje miejsca parkingowe pod blokami – na czas wyjazdu do pracy mogą udostępniać swoje miejsca, które przez cały dzień są puste.

Gdyby mógł Pan wpłynąć na zmianę infrastruktury polskich miast, by polepszyć doświadczenia kierowców podczas parkowania, od czego by Pan zaczął?

Myślę o stworzeniu puli miejsc parkingowych w mieście, która jest udostępniana innym aplikacjom i opiera się  o standardowe API uzgodnione między miastami. Istnieją już takie inicjatywy – np. we Wrocławiu otrzymujemy tego typu informacje poprzez open API. Chodzi tu o mobilność, która jest związana z dostępnością miejsc parkingowych. Jeśli ktoś przyjeżdża z zewnątrz miasta, to najlepiej, żeby zaparkował na obrzeżach i kontynuował swoją podróż, korzystając z publicznych środków komunikacji lub taksówki, która jest na parkingu. Na tym właśnie polega koncept smart moblity. Należy uzgodnić jednolitą architekturę danych, pod którą wszystkie parkingi mogłyby przejść cyfrową transformację. Trzeba pamiętać, że to jedyna możliwość, by rozwiązać problem parkingów. Aż 30% korków jest związanych z brakiem możliwości znalezienia miejsca parkingowego. Kierowcy krążą w poszukiwaniu miejsc, generując niebotyczne ilości spalin. Cyfrowe parkingi mogą wyeliminować ten problem.

Jakie jest realne rozwiązanie: więcej parkingów, czy zagospodarowanie wolnych miejsc?

Należy udostępniać jak najwięcej miejsc parkingowych wszystkim mieszkańcom miasta. Nie unikniemy budowania nowych miejsc parkingowych, ale chodzi o to, by budować ich jak najmniej i efektywnie wykorzystywać już istniejącą infrastrukturę.

Na jakiego rodzaju przeszkody napotykamy na drodze do tego, aby miasta były bardziej inteligentne?

Około 30% globalnej emisji gazów cieplarnianych i 70% zużycia energii przypada na nieruchomości mieszkalne i biurowe, dlatego ich cyfrowa transformacja będzie fundamentem inteligentnego, bardziej zrównoważonego miasta. System zarządzania budynkiem (BMS) jest wiodącym elementem w strategii inteligentnego budynku. Kluczową technologią, kształtującą cały ekosystem, jest z kolei Internet Rzeczy (IoT) – w biurowcach, szpitalach czy na uniwersytetach. Starzejąca się infrastruktura wymaga dedykowanej adaptacji pod kątem nowych technologii, zarówno w ujęciu fizycznym, jak i cyfrowym. To właśnie cyfryzacja nieruchomości biurowych czy mieszkalnych jest jednym z najważniejszych składników przemiany miast w smart cities. Nabiera to dodatkowego znaczenia w przypadku danych Międzynarodowej Agencji Energii, zgodnie z którymi budynki zużywają 40% całej energii na świecie.