Czego o branży VC nauczył nas 2020 rok? Perspektywa inwestora (Innovation Nest)

czego o branzy vc nauczyl nas 2020 rok perspektywa inwestora innovation nest
Udostępnij:
Fundusze podobnie jak startupy ciągle pivotują szukając product market fit i value proposition na jednym z najbardziej konkurencyjnych rynków na świecie. Rok 2020 również dla branży VC był rokiem zmian i dopasowywania wewnętrznych procesów do panującej sytuacji. Inwestując w całej Europie również i nasz „typowy dzień w pracy” uległ zmianie przez COVID-19. Jako że inwestycje, które wykonaliśmy w 2020 nie są jeszcze publicznie ogłoszone (najbliższe tygodnie przyniosą kilka ekscytujących wieści), stwierdziliśmy że przedstawimy naszą perspektywę na to jakie zmiany zaszły na rynku europejskim VC w 2020 oraz czego sami się nauczyliśmy.

Innovation Nest to paneuropejski fundusz VC inwestujący w oprogramowanie dla biznesu na wczesnym etapie (pre-seed/seed). Poza Polską posiada w portfelu firmy od odległej Portugalii przez Francję, Wielką Brytanię, Niemcy po Węgry czy Słowenię.

Co się zmieniło?

  1. Pre-seed, czyli najwcześniejszy etap rozwoju firm technologicznych wybuchł i na stałe zagościł na rynku jako pierwszy punkt styku founderów z instytucjonalnym inwestorem. Widzieliśmy w Europie spore rundy pre-seed w firmy które nie miały nawet zinkorporowanej struktury prawnej. To sprawia że dobrzy przedsiębiorcy mają jeszcze mniejszą barierę wejścia na rynek.
  2. Ze względu na restrykcje w podróżowaniu fundusze zaczęły przeprowadzać procesy zdalnie. branża stała się jeszcze bardziej międzynarodowa, fundusze z Doliny Krzemowej coraz chętniej inwestują w Europie a fundusze z Londynu, Paryża czy Berlina coraz chętniej inwestują w Polsce i pozostałych krajach Europy Środkowej;
  3. Konkurencja na rynku rośnie wykładniczo – tylko w 2020 roku w Europie powstało 141 nowych funduszy VC które na nowe inwestycje przeznaczą 12,5 miliarda euro (dla porównania w 2019 roku powstały 142 nowe fundusze o łącznej kapitalizacji 14,3 miliarda euro). To dużo “dry powder”;
  4. Konkurencja i globalizacja branży skutkowała skróceniem procesu inwestycyjnego z kilku tygodni czy miesięcy do nawet (w ekstremalnych przypadkach) kilku dni. Inwestorzy mają obecnie dużo mniej czasu oraz danych na podjęcie decyzji;
  5. Ze względu na zmiany w funkcjonowaniu firm utworzyły się nowe rynki (przyspieszenie związane z pracą zdalną, virtual workplaces, video-as-a-message) podczas gdy inne straciły na znaczeniu.

Jak się dopasowaliśmy?

  1. Zaczęliśmy inwestować dużo wcześniej, w firmy na etapie pre-seed, w wyjątkowych przypadkach nawet bez przychodów – to odważna i ciężka operacyjnie do przeprowadzenia zmiana. Brak danych na temat przychodów, referencji od użytkowników, często jedynie hipotezy na temat segmentów klientów czy produkt w fazie MVP powoduje że inwestowanie jest dużo trudniejsze. Wymaga budowania jasnych tez na temat rynku ale też przekonania do procesów, produktów oraz zespołów. Wykonanie ciężkiej pracy wewnątrz funduszu jest teraz jeszcze ważniejsze niż kiedykolwiek;
  2. Naszym zdaniem do szybkiego ale jednocześnie maksymalnie rozważnego podejmowania decyzji (balans między poczuciem komfortu a konkurencją na rynku) konieczna jest głęboka specjalizacja oraz synergiczne budowanie networku. Dla przykładu pod względem budowania ekspertyzy sam zajmuję się wyłącznie firmami fintechowymi oraz traveltechowymi, a network inwestorski buduję w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech oraz Szwecji. Marcin Szeląg zajmuje się hospitality oraz e-commerce, Chris Kobyłecki pokrywa agritech, e-commerce oraz future of work, Sebastian Karaś buduje ekspertyzę w “software for software companies”, deskless workforce oraz modern communication, Marek Kapturkiewicz w proptech oraz industry 4.0 a Piotr Wilam specjalizuje się w horyzontalnym zastosowaniu analizy danych. Dzięki temu potrafimy szybko i precyzyjnie wyrobić sobie zdanie na temat firmy.
  3. Zmieniliśmy proces: zrobiliśmy pierwszych kilka inwestycji bez poznania founderów na żywo. Inwestowanie VC jest bardzo podobne do branży HR – znalezienie odpowiedniego founder-investor fit jest krytycznie ważne a w erze Zooma nie jest to tak proste jakby się mogło wydawać. Ważne dla nas jest poznanie osobistej historii founderów, czym się interesują, co ich buduje, kim są, to pomaga wyrobić sobie intuicję czy po prostu się dogadamy;
  4. Nasz wewnętrzny software stack eksplodował. Korzystamy z większej ilości software’u – jeśli tylko jest kontekst sami używamy produktów firm z którymi jesteśmy w procesach, to jest najlepszy due-diligence check ze wszystkich;
  5. Dokonując kilku koinwestycji z najlepszymi Europejskimi funduszami budujemy wartościowy network i ucząc się od nich przenosimy wiedzę i doświadczenia na Polskie podwórko.

Czego się nauczyliśmy?

  1. przewaga “lokalnego inwestora” maleje. Każdy founder ma dostęp do każdego inwestora czy to z Londynu czy Doliny Krzemowej na wyciągnięcie Zooma.
  2. Polska (poza kilkoma wyjątkowymi przypadkami) jest za małym rynkiem żeby tylko na nim zbudować firmę będącą VC case, natomiast nie da się zaprzeczyć że jest wystarczająco dużym rynkiem żeby była postrzegana jako ważna gospodarka Europejska w której jest przestrzeń na wzrost.
  3. Rynek technologiczny dojrzewa, jest coraz więcej second-time founders którzy mają dużo większą wiarygodność a co za tym idzie lepszy dostęp do finansowania.
  4. Waga aniołów biznesu, szczególnie takich którzy budowali i sprzedawali wcześniej biznesy technologiczne bardzo wzrosła. Posiadanie w rundzie angela który zna rynek od podszewki zdecydowanie zmniejsza inwestorowi VC ryzyko, niejako walidując biznes. Widzieliśmy też w Europie duże rundy seed oraz A leadowane przez aniołów.
  5. Najlepsze firmy mają nielimitowany dostęp do funduszy.

Autor: Maciej Gnutek z Innovation Nest