Czwarta fala pandemii. Jak się do niej przygotować działając w branży fitness, beauty, HoReCa czy odzieżowej?

Dodane: 06.10.2021

Hanna Baster

Udostępnij:

Startupy z branż najbardziej narażonych na pandemiczne obostrzenia zapytaliśmy o to, jak przygotowują się do czwartej fali pandemii zarówno oni sami, jak również ich klienci - właściciele klubów fitness, restauracji i salonów beauty. Odpowiedzi udzielili przedstawiciele branży fitness (PerfectGym, FitAdept), beauty (Booksy), modowej (LPP S.A. i WEARFITS) i HoReCa (Papu.io).

Z udzielonym odpowiedzi widać, że to, co firmy mogły zrobić przygotowując się do kolejnej fali pandemii, zrobiły już wiele miesięcy temu. Niemniej jednak dostrzegają nowe kierunki, w których można rozwijać swój biznes. Warte uwagi są również wykorzystywane przez nie narzędzia, które niskim kosztem może wdrożyć każdy, nawet niewielki biznes.

PerfectGym i FitAdept: Kluby fitness mogą uzupełnić lukę NFZ

Fitness to najbardziej pokiereszowana przez lockdowny branża, bo dla klubów trwały one najdłużej ze wszystkich działalności, dłużej nawet niż dla hoteli i restauracji. Czy przetrwają kolejne okresy przymusowego zamknięcia? O to, aby tak się nie stało, walczy Polska Federacja Fitness. Jeden z jej największych członków, Perfect Gym w rozmowie z MamStartup podpowiada, jak można przygotować się do mogących nadejść z czwartą falą pandemii kolejnych obostrzeń: – Jako Perfect Gym ze względu na globalny zasięg naszego produktu, nie istnieje dla nas pojęcie czwartej fali, bo cały czas musimy mierzyć się z takimi lub innymi obostrzeniami. Ostatnie 18 miesięcy to okres zamknięcia klubów. Obecnie z lockdownem mierzą się od kilkunastu tygodni nasi klienci w Malezji, Tajlandii, Wietnamie oraz Australii. Z kolei w miesiącach wiosennych zamknięta była cała Europa. Narzędzia, które wprowadziliśmy i które naszym zdaniem mogą pomóc przetrwać okres zamknięcia to przede wszystkim:

  • możliwość prowadzenia zajęć online,
  • zarządzanie opłatami członkowskimi w trakcie zamknięcia,
  • narzędzia wspierające kluby po otwarciu z obowiązującymi obostrzeniami np. limit osób w klubie (widoczne w aplikacji mobilnej dla klubowicza),

Właścicieli klubów fitness wspieramy także dodatkowymi modułami opartymi na gamifikacji, aby na nowo zbudować u klientów nawyk regularnych ćwiczeń po powrocie do klubu. Kierunkiem, który może pomóc przetrwać klubom fitness okresy kolejnych obostrzeń, może być naszym zdaniem rozszerzanie oferty i zasobów kadry w kierunku zdrowia – wielu ozdrowieńców nie jest w stanie dostać się na rehabilitację w ramach NFZ, a kluby fitness mogą uzupełnić tę lukę, zapewniając ćwiczenia pod opieką fizjoterapeutów. Przykład poprzednich lockdownów pokazał, że nasi klienci dość sprawnie obracali się w meandrach rozporządzeń i potrafili działać zgodnie z obowiązującymi obostrzeniami. Mam wielką nadzieję, że decyzje naszego rządu na jesień nie będą radykalne i nasze działania jako branży pozwoliły zbudować świadomość, że fitness to zdrowie.

źródło: Unsplash.com

W tym samym kierunku patrzą właściciele FitAdept, którzy mocno stawiają na fizjoterapeutyczną nogę swojej oferty, np. programy zdalnej terapii kręgosłupa dla firm. Oprócz tego mocno postawili na zdalne dopasowanie terapii, bez konieczności osobistej wizyty i rozmowy, takie jak:

  • spersonalizowane plany treningowe i rehabilitacyjne opracowane z pomocą programistów, wykorzystujących AI (plany biorą pod uwagę wiele zmiennych, tak aby plan ćwiczeń odpowiadał celom, możliwościom, wiekowi, kondycji i możliwościom czasowym trenującego) – każdy klient otrzymuje unikalny plan spośród setek tysięcy możliwych,
  • nowa funkcja naszej strony – automatyczny dobór terapeuty na podstawie uzupełnionej ankiety.

W rozmowie Sebastian Szałachowski, prezes zarządu Perfect Gym, podkreśla również, że pomimo bardzo trudnego okresu dla wielu klubów, można też zauważyć pozytywne skutki pandemii: budowanie współpracy w środowisku: – To na skutek koronawirusa, w marcu 2020 roku, powstała Polska Federacja Fitness, która reprezentuje branże zarówno organizując protesty, pozew zbiorowy, ale także w konstruktywnych działaniach – takich jak budowanie świadomości prozdrowotnej branży fitness czy projekt Fitness Na Receptę.

Booksy: Dojazd do klienta zamiast wizyty w salonie

Fryzjerzy, kosmetyczki, salony piękności to kolejna po siłowniach i klubach fitness grupa, która niezwykle mocno odczuła skutki pandemii. O to, w jaki sposób mogą przygotować się one na nadejście czwartej fali pandemii zapytaliśmy Booksy – scaleup, którego trzon klientów stanowią właściciele firm z branży beauty. Opowiedzieli nam w jaki sposób oni sami pomagają swoim klientom utrzymywać i zdobywać klientów w tym trudnym czasie: – W odpowiedzi na pandemiczne obostrzenia dla naszych klientów, w Booksy stworzyliśmy funkcje, dzięki którym usługodawcy mogą szybciej i sprawniej dostosować się do nowej rzeczywistości i które pozwalają nam czuć się przygotowanym do czwartej fali pandemii. Oto one:

  • Ankieta COVID-19: gotowa ankieta online, którą usługodawcy mogą wysłać klientowi podczas dokonywania przez niego rezerwacji online. Klient może podpisać ankietę w aplikacji klienckiej i przez aplikację odesłać kompletny dokument do salonu.
  • Zasady Bezpieczeństwa: dzięki tej funkcji widoczne są środki ostrożności podejmowane przez dany biznes. Lista ta widoczna jest na profilu salonu.
  • “Jesteś już gotowy?”: funkcja pozwala na proste powiadomienie klientów, za pośrednictwem aplikacji Booksy, o możliwości wejścia do salonu i rozpoczęcia wizyty. Dzięki temu klienci nie muszą oczekiwać na rozpoczęcie wizyty w środku, w tłocznej kolejce.
  • Karty podarunkowe: doskonały sposób na generowanie dochodów z wyprzedzeniem, co świetnie sprawdza w razie lockdownu.
  • Dojazd do klienta zamiast wizyty w salonie; nasze usługi mobilne dla salonów pozwalają rezerwować wizyty z dojazdem do klienta.
  • Usługi online – możliwość świadczenia usług przez platformę Zoom.
  • Gotowe posty na social media, szablony wiadomości e-mail, SMS, PUSH: możliwość wykorzystania gotowych treści i grafik, które salon może udostępnić klientom.

Przygotowania branży HoReCa

W rozmowie z MamStartup twórcy Papu.io, systemu obsługi zamówień dla restauracji z własnym dowozem, pokazują sposoby, jakimi współpracujące z nimi restauracje przygotowują się do ewentualnego zacieśnienia obostrzeń, wraz z nadejściem czwartej fali pandemii: – Nasi klienci przygotowywali się do czwartej fali przez ostatnie pół roku. Przestawienie na realizację dostaw wiązało się dla wielu z nich z koniecznością ograniczenia menu, określeniem strefy dostaw, przystosowaniem cen, a także z przeprowadzeniem działań promujących dowozy, jak np. akcje ulotkowe, czy publikacje odpowiednich treści na Facebooku czy Instagramie. Kluczowe dla wielu z nich okazało się rozwijanie dostaw oraz inwestycje w oprogramowanie dopasowane do tego typu sprzedaży, a realizowane przy pomocy własnej floty kierowców. Takie systemy jak nasz pomogły wielu właścicielom restauracji w lepszej organizacji całego procesu dostaw, skróceniu czasu dowozu jedzenia do klienta oraz redukcji błędów z tym związanych.

źródło: Unsplash.com

LPP: algorytmy SI i chatboty pomogły usprawnić sprzedaż internetową

Podczas gdy restauracje musiały zacząć serwować dania na wynos, wiele sklepów odzieżowych i obuwniczych, funkcjonujących w zamkniętych na wiele tygodni galeriach, stanęło przed wyzwaniem internetowej sprzedaży swoich produktów. O to, jak przygotować się na czwartą falę pandemii zapytaliśmy jedną z największych firm odzieżowych w Polsce, LPP S.A., właściciela takich marek jak Mohito czy Reserved:
– Chociaż pod względem obostrzeń epidemicznych ostatnie miesiące upłynęły w branży spokojnie, to mamy świadomość, że sytuacja jest nadal niepewna. Przygotowując się na różne scenariusze, skupiamy się na kontynuacji dotychczasowej strategii, która sprawdziła się w czasie pierwszej fali pandemii – organizacji omnichannelowej. W obliczu nagłego zamknięcia salonów i wzmożonego ruchu w e-commerce pewne działania musieliśmy przyspieszyć – m.in. proces migracji serwisów marek do chmury zwiększający ich przepustowość, przemodelowaliśmy też czasowo nasze główne centrum dystrybucyjne na potrzeby obsługi indywidualnych zakupów online – zwiększając w tym czasie możliwości logistyki o 300 proc. Zoptymalizowaliśmy również proces kompletacji zamówień internetowych, który oparliśmy na algorytmach sztucznej inteligencji, a także wdrożyliśmy nowoczesnego chatbota, który usprawnia obsługę klienta. Równolegle dywersyfikujemy nasze portfolio sklepów tradycyjnych lokując je także w tzw. retail parkach w mniejszych miejscowościach. Wszystko to pozwala nam minimalizować skutki ewentualnego zawieszenia sprzedaży w handlu tradycyjnym, a jednocześnie nie ogranicza naszych klientów.

źródło: Unsplash.com

Ci, którzy zyskują na pandemii, mogą pomóc tym, którzy tracą

Podczas gdy w trakcie pandemii firmy oferujące usługi stacjonarne, takiej jak kluby fitness, siłownie, restauracje, sklepy odzieżowe, czy salony fryzjerskie mierzą się z ekstremalnymi wyzwaniami, te oferujące wirtualne usługi – liczą rosnące zyski. Niektóre z nich, jak np. WEARFITS czy Papu.io nie są wcale konkurentami stacjonarnie działających firm, ale rozwijając swój biznes, pomagają im przetrwać.

– Jesteśmy odpowiedzią na problemy marek modowych i obuwniczych, uwypuklone przez pandemię koronawirusa i lockdowny. Nasza wirtualna przymierzalnia i technologia umożliwiająca wyświetlenie ubrań i obuwia w 3D, w tym w rozszerzonej rzeczywistości, pozwalają konsumentom na lepsze zapoznanie się z ofertą w e-commerce i aplikacjach mobilnych – mówi dla MamStartup Łukasz Rzepecki, CEO łódzkiego startupu tworzącego wirtualne przebieralnie i dodaje: – Pozwalamy na to, czego tradycyjnie klienci poszukują w sklepie stacjonarnym: wysokiej jakości wizualizację na sylwetce klienta, dopasowanie rozmiaru, a także dokładne obejrzenie produktu z bliska i każdej strony. Do tej pory współpracę nawiązaliśmy z Burda International Poland, Marie Zélie, 4F (przy launchu kolekcji 4F x RL9, którą marka zrealizowała we współpracy z Robertem Lewandowskim).

Zdaniem Łukasza Rzepeckiego, reorientacja była nieunikniona, a pandemia tylko ją przyspieszyła: – Ciężkie transformacje, które przechodzi aktualnie branża modowa i obuwnicza, były nieuniknione. Marki wiedzą już, że muszą rozwijać swoją obecność w internecie – nie tylko o podstawowy sklep i działania social media. Tak jak w sklepach stacjonarnych, które do 2020 były źródłem nawet 90% przychodu kilku największych marek modowych, w online liczy się lokalizacja, ekspozycja i obsługa klienta. Branża zmuszona jest inwestować w rozwiązania, które umożliwiają konsumentom lepszą interakcję z produktem. O wiele poważniej muszą myśleć też o celach sustainability. Jest to ciężki, ale też dobry czas dla branży, ponieważ jak każdy kryzys – jest to szansa na nowe inwestycje.