Czy greenflacja zatrzyma rozwój OZE?

Dodane: 14.04.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Czy greenflacja niesie ze sobą zagrożenie przystopowania tempa odchodzenia od paliw kopalnych? Czy zatrzyma zieloną transformację Europy i świata?

Świat coraz bardziej świadomy zagrożeń związanych ze zmianami klimatu, coraz mocniej stawia na odnawialne źródła energii, transformując swoje gospodarki. Wraz z tymi przemianami wzrasta popyt na komponenty i metale służące do produkcji instalacji OZE, a ich ceny rosną. Zjawisko to nazywane jest potocznie greenflacją. Jedną z głównych przyczyn tej sytuacji jest fakt, że metale potrzebne do produkcji baterii, akumulatorów i innych elementów używanych do budowy i obsługi instalacji, wydobywa się na dużą skalę w niewielu miejscach na świecie, co pozwala na mocne windowanie cen.

Które rodzaje OZE greenflacja dotknie najmocniej? Jak mocno, ze względu na greenflację, ale również ze względu na wojnę na Ukrainie i związane z nią sankcje dla Rosji, zagrożona jest zielona transformacja Europy i Polski? Na te pytania odpowiada Paweł Piotrowicz, ekspert ds. rynku energii i technologii wodorowych w TÜV SÜD Polska i CEO organizacji przedsiębiorców działających w obszarze gospodarki wodorowej, Hydrogen Poland.

Które branże OZE greenflacja dotknie najmocniej, a na które nie będzie miała większego wpływu?

Sytuacja światowej gospodarki zwykle jest, delikatnie mówiąc, skomplikowana. Wojna za naszą wschodnią granicą spowodowała jeszcze większe utrudnienia. Załamała się część łańcuchów dostaw. Mamy rekordowe ceny surowców co sprawia, że świat wpada w greenflację. Przykład? Morgan Stanley prognozuje, że producenci akumulatorów będą musieli podwyższyć ceny o 25 proc. z powodu drożejącego węglanu litu, co oznacza dla nas wzrost cen aut elektrycznych, ale i wzrosną koszty CAPEX magazynów energii. Międzynarodowa Agencja Energii obliczyła, że transformacja zwiększy popyt na lit czterdzieści razy, na nikiel dwadzieścia razy, a na mangan siedem razy. Pragnę zwrócić uwagę, że te wyliczenia robione były jeszcze zanim wybuchła wojna na Ukrainie. To tylko przykład.

Jeszcze w zeszłym roku ekonomiści ostrzegali, że wysokie ceny surowców wynikające z kryzysu energetycznego przełożą się na problemy z dostawami komponentów niezbędnych do transformacji sektora energetycznego, czyli budowy nowych Odnawialnych Źródeł Energii. Dziś kumulują się dwa niezależne działania. Pierwsze to strategia transformacji energetycznej i paliwowej oraz dekarbonizacja. Drugie to przyspieszone ze względu na sytuację zagrożenia, uniezależnienie się od paliw kopalnych pochodzących z Rosji. Mówię tu nie tylko o Polsce ale o całej Europie. Dziś dynamika zmian jest tak duża, że trudno jest określić których sektorów greenflacja dotknie mocniej. Ucierpią wszystkie sektory. Wierzę jednak że z tego kryzysu wyjdziemy wzmocnieni i niezależni.

Jak mocno zagrożona jest zielona transformacja Europy? Z jednej strony odcinanie się od gazu i pomysły na uznanie węgla za paliwo przejściowe, z drugiej bardzo mocny głos trwania przy OZE, jako szansy na odcięcie się od Rosji i bezpieczniejsza (bo rozproszona) forma dostaw energii. W którą stronę pójdzie UE?

Transformacja energetyczna i paliwowa trwa. Powiem więcej. Mocno przyspiesza. Szkoda, że tym czynnikiem przyspieszenia jest właśnie wojna. W Europie dzieje się wiele pod względem regulacji intensyfikujących wdrażanie zielonych technologii. Nowa dyrektywa bateryjna, norma Euro 7, nowa dyrektywa w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych (AFID), podwyższenie standardów emisji CO2, rewizja dyrektywy o OZE (RED II), będzie również RED III, regulacje dotyczące infrastruktury paliw alternatywnych (AFIR), nowa dyrektywa energetyczna, dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej.

To tylko część planowanych regulacji. W Polsce Ministerstwo Klimatu i Środowiska również nie próżnuje: za chwilę będziemy mieli zbiór ustaw odnoszący się do gospodarki wodorowej, nazywany przez minister Moskwę Konstytucja Wodorową. Plany inwestycyjne są również duże: minister Zyska na Polsko-Norweskim Seminarium Morskim i Dialogu Morskim podczas Nor-Shipping 2022 mówił, że „w Polsce morska energetyka wiatrowa rozwija się bardzo dynamicznie. Wyznaczamy sobie ambitne cele, jak blisko 6 GW mocy zainstalowanej do 2030 r. A to dopiero początek! Bo potencjał jest o wiele większy”. Lotos uruchamia w tym roku projekt Green H2, czyli z dużym elektrolizerem o mocy 100 MW. Orlen opublikował plany sieci stacji tankowania wodorem w Polsce.

Z projektami wspierającymi rozwój zielonej transformacji nie zwalnia również cała Unia. Komisja Europejska poinformowała, że 1 kwietnia podpisała umowy o udzielenie dotacji 1,1 mld euro ze środków funduszu innowacyjnego EU ETS na realizację siedmiu wielkoskalowych projektów, które będą realizowane w Belgii, Szwecji, Hiszpanii, Francji, Włoszech i w Finlandii. „Jest to inteligentna inwestycja w dekarbonizację i wzmocnienie odporności europejskiej gospodarki – powiedział Frans Timmermans. Dotowane projekty dotyczą m.in. wychwytu i składowania CO2, produkcji bioenergii z wychwytem CO2, wykorzystania wodoru odnawialnego w hutnictwie żelaza i stali oraz produkcji innowacyjnych, wysokowydajnych modułów fotowoltaicznych. Tak więc na pytanie: jak mocno zagrożona jest zielona transformacja Europy odpowiem: nie jest zagrożona. Transformacja przyspiesza.

Odrzucenie rosyjskiej ropy, gazu i węgla w Polsce = zwrot w stronę węgla? Jak mocno z tego właśnie względu zagrożona jest zielona transformacja Polski? Który rodzaj producentów OZE ucierpi Pana zdaniem najmocniej, a który najmniej?

Rezygnacja z rosyjskich paliw kopalnych zawsze była nieunikniona. Wojna na wschodzie to przyspieszyła. Każde zmiany w gospodarce, a szczególnie te podejmowane pod presją, powodują opór i zamieszanie, przynajmniej na początku. I tak jak panikę obserwowaliśmy na początku pandemii, obserwujemy ją i dziś, przykładem są szalejące ceny paliw na stacjach benzynowych. Jeśli chodzi o sam węgiel, to jego ceny były już rekordowe w 2021 roku, jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainie. Rok 2022 przyniósł dalsze podwyżki, głównie z powodu sankcji na import z Rosji. Szacuje się, że ceny węgla są wyższe względem roku ubiegłego o 101%. Tylko w pierwszym kwartale 2022, od stycznia do kwietnia, węgiel podrożał o 26%.

Nie sądzę, by ta sytuacja na rynku węgla miała wpływ na OZE. Odnawialne Źródła Energii mają większy problem z niedostosowaniem infrastruktury (przede wszystkim sieci) i niedostatecznymi lub złymi regulacjami w Polsce. Powiem więcej: drożejące paliwa kopalne powinny spowodować przyspieszenie na rynku OZE, który powinien odnotowywać większą opłacalność, a projekty szybszy zwrot inwestycji.

Wodór, to od co najmniej roku źródło energii, które skupia najwięcej uwagi w Polsce: powstają kolejne doliny wodorowe, rozwijane są technologie czystego wodoru. Jednocześnie wiemy, że zielony wodór, to projekt na długie lata, technologie są w powijakach, a szary wodór według niektórych ekspertów może być nawet bardziej szkodliwy dla klimatu niż … węgiel. Jaka przyszłość czeka technologie wodorowe w Polsce, w związku z nowymi uwarunkowaniami makropolitycznymi?

Wodór od ponad stu lat jest obecny w przemyśle, znamy ten pierwiastek bardzo dobrze, znamy jego właściwości. Polska jest piątym na świecie i trzecim w Europie producentem wodoru [szarego wodoru, przyp. red. MS]. Azoty Puławy uchodzą za najnowocześniejszy i najefektywniejszy zakład produkcji amoniaku, czyli związku wodoru, na świecie.

Jednocześnie odkrywamy wodór na nowo, jako nośnik energii. W dobie dekarbonizacji to właśnie OZE, energetyka jądrowa i wodór stają się dla nas alternatywą, a przynajmniej do momentu, kiedy nie wymyślimy innych rozwiązań. Interesują nas odnawialne źródła energii, które są wolne od emisji gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla. Bardzo dobrym nośnikiem energii jest wodór odnawialny, a więc produkowany z wykorzystaniem technologii elektrolizy oraz energii OZE. Sam proces jest znany od bardzo dawna, jednak to właśnie teraz następuje gwałtowny rozwój tych technologii ze względu na rosnący popyt i precyzyjnie określone strategie. Jak każde nowe technologie również te związane z wodorem muszą przejść cały trudny proces „dorastania” zanim staną się dojrzałe i jest to nieuniknione.

Technologie produkcji wodoru, podczas których emitowany jest dwutlenek węgla, będą stopniowo eliminowane. Nie będzie to jednak proces tak szybki, jak byśmy chcieli. Popyt na wodór będzie rósł szybciej niż podaż wodoru odnawialnego, spodziewam się więc bardziej ewolucji niż rewolucji – wodór będzie nam się stopniowo zazieleniał, a tymczasem czeka nas nieunikniona transformacja energetyczna i paliwowa, która w coraz większym stopniu będzie wykorzystywać nowy nośnik energii.

Wspomnę jeszcze, że plan mamy zapisany i zatwierdzony nie tylko na poziomie europejskim, ale i krajowym. Mamy funkcjonującą polską strategię wodorową oraz porozumienie sektorowe, spodziewamy się w krótkim czasie zmian w prawie energetycznym. Duże spółki skarbu państwa prezentują swoje uaktualnione strategie i plany implementacji technologii wodorowych. Powstające doliny wodorowe będą ważnym elementem ekosystemu polskiej gospodarki wodorowej i zapewne odegrają ważną rolę, o ile będą realizować strategie rozproszonych mikro i makrosystemów nie tylko na papierze, ale również w praktyce. Pierwsza z polskich dolin wodorowych (Pomorska Dolina Pomorska) spełniła już wszystkie wymogi i została wpisana na listę europejskich dolin wodorowych.

Bez potężnych magazynów energii nie ma OZE na masową skalę. Na ile są gotowe technologicznie? Kiedy ich ceny, również biorąc pod uwagę ostatnie potężne wzrosty kosztów energii produkowanej przy pomocy surowców kopalnych, znajdą się na poziomie, w którym popyt spotka się z podażą?

Ja bym ujął to inaczej. OZE może być instalowane na masową skalę ale nasze sieci i gospodarka energetyczna tego nie wytrzyma, stąd problemy z otrzymywaniem zgód i przedłużający się proces przyłączania. OZE jest nieprzewidywalnym źródłem energii, o ile nie jest sparowane z magazynem energii. Magazyny energii powinniśmy rozpatrywać przede wszystkim pod kątem ich funkcjonalności. Upraszczając mamy dwie podstawowe funkcje: regulacyjna (częstotliwość, moc, napięcie) i magazynująca. Obie są niezwykle ważne i w zależności od wymagań operatora i zakładanych funkcji są stosowane różne technologie, a jest ich dość dużo. Mamy tu zarówno technologie doskonale znane i dojrzałe, jak i nowe wchodzące, które dopiero testujemy. Generalnie walczy się tutaj o większą efektywność i żywotność. Powtórzę jeszcze raz: OZE i magazyny energii tworzą pewną całość gwarantującą ciągłość dostaw i bezpieczeństwo energetyczne.

Koszty energii produkowanej z paliw kopalnych rosną: w 2022 cena energii czynnej wzrosła o ok. 37%, a koszt dystrybucji o 8%, średnia cena 1kWh w Polsce w 2022 roku wynosi 0,77 zł. Z drugiej strony mamy OZE, którego znaczenie w miksie energetycznym wciąż rośnie. W uproszczeniu możemy powiedzieć, że im więcej OZE, tym mniejsze opłaty za emisję CO2, a więc tańsza energia [ponieważ koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 mają obecnie największy udział w kosztach produkcji energii elektrycznej, przyp. red. MS].

Sam koszt energii pochodzącej z OZE zależy od dwóch czynników: kosztów inwestycji i kosztów operacyjnych, zatem efektywniejsze i tańsze technologie sprawią, że energia będzie tanieć, a do tego dochodzi jeszcze pozytywny efekt skali. Wciąż wierzę, że Europa zgodnie ze swoją strategia i planem dekarbonizacji w 2050 roku będzie neutralna dla klimatu.