Czy mobilny hotel to przyszłość i ratunek dla turystyki? Rozmawiamy z Przemysławem Kwiatkowskim (Good Spot)

Dodane: 04.01.2021

Kasia Krogulec

Udostępnij:

– Turystyka slow zaczyna stanowić bardzo dużą część rynku, bo jesteśmy za bardzo przebodźcowani. Potrzebujemy więcej weekendowych wyjazdów, krótkich pobytów, częściej zmieniającej się perspektywy za oknem, mniej długich urlopów – mówi Przemysław Kwiatkowski, współtwórca pierwszego w Polsce mobilnego hotelu Good Spot.

W jaki sposób powstaje mobilny pokój hotelowy?

Przemysław Kwiatkowski: Mobilny pokój hotelowy jest stworzony z odzyskanej z rynku naczepy typu izoterma, która wcześniej pełniła funkcję transportową. Odnawiamy ją, żeby odzyskała właściwości jezdne. Poza tym modyfikujemy i ulepszamy, poddajemy renowacji elementy techniczne. W następnym etapie naczepa jest poddawana upcyklingowi, czyli zmianie przeznaczenia jej użytkowania.

Skąd wziął się pomysł na mobilny hotel?

Za Good Spotem poza mną stoi Paweł Kołtunowicz i Roman Sokołowski. Od lat pracujemy w branży hotelarskiej, zajmując się turystyką biznesową. Od dawna chcieliśmy zdefiniować nowy model hotelarstwa. O tym zaczęliśmy rozmawiać podczas wyjazdów na kitesurfing na Półwysep Helski. Zastanawialiśmy się, czy pokój hotelowy może być jak kitesurfer, który podąża za najlepszymi do uprawiania tego sportu warunkami, czyli się przemieszcza. Dobre miejsce do uprawiana kitesurfingu, to miejsce, gdzie wieje, to jest właśnie w nomenklaturze surferów good spot.

Dlaczego mobilny hotel, a nie kamper, który daje jeszcze większą swobodę w przemieszczaniu się?

My, jako Good Spot, tworzymy odrębną gałąź w turystyce. Jest nam bardzo daleko do kampera, którego ideą jest to, by na jak najmniejszej przestrzeni upakować jak największą ilość różnych udogodnień. A mobilny pokój hotelowy ma za zadanie poza ulokowaniem potrzebnych funkcji, zachować standardy hotelowe. Obrazowo to wygląda tak, że taki mobilny pokój jest wycięty z budynku hotelowego i może przemieszczać się w dowolne miejsce Polski.

Jeśli jedziemy kamperem, to sami decydujemy, gdzie chcemy się zatrzymać. W przypadku mobilnego hotelu ta destynacja jest z góry ustalona. 

Tak. Kamper daje pełną wolność. My chcieliśmy stworzyć alternatywę dla warunków hotelowych. Naszym celem jest skrócenie odległości między pokojem hotelowym a przyrodą. Ideą mobilnego hotelarstwa jest pokazanie, że hotelarstwo nie musi być sezonowe i może być demokratycznie zarządzane. Zarządzający pokojami hotelowymi mogą słuchać swoich użytkowników, by zmieniać miejsce postoju. Jednocześnie zapewniając swoich użytkowników, że pokój hotelowy będzie stał w danej lokalizacji tak długo jak będzie ona ich interesować.

Czy wnętrza pokoi są zaprojektowane przez Was, czy może korzystacie z porad fachowców?

Jesteśmy po części autorem koncepcji. Samo wnętrze pomagają nam urzeczywistnić specjaliści z biura projektowego „Znamy się”. Brązowa linia, która dzieli na pół apartament w mobilny hotelu nawiązuje do elewacji kamperów z lat 70. Natomiast drewniane listewki na wykończeniach mebli nawiązują do woodies carów, czyli pierwszych samochodów, które były wykończone drewnem i dawały możliwość zabrania deski surfingowej.

Staracie się działać się w duchu eko. Czy myślicie, żeby wnętrza pokoi w Good Spot były całkiem ekologiczne?

Staramy się, żeby tak było. Począwszy od izotermy, która jest upcyklingowana, oszczędzamy materiały, bo pozostawiamy właściwości termiczne. Nawiązując do wyglądu łazienki, która ma zimne i chłodne kolory, chcemy przypominać naszym klientom, że oni naprawdę przebywają w dawnej chłodni, że historia tej przestrzeni zaczęła się na nowo w inny sposób, ale trwa już od wielu lat. Stosujemy okładziny na podłogi i na ściany, które w 90% pochodzą z recyklingu. Używamy Forbo, czyli marki, która opiera się na recyklingu materiałów.

Chyba mieliście trochę łatwiej planując taki biznes, skoro od lat działacie w branży hotelarskiej. 

Na pozór. Daliśmy się wciągnąć za bardzo w nasze doświadczenie i w pewnym momencie ono zaczęło nam przeszkadzać.

Co jest potrzebne do stworzenia takiego biznesu?

Przede wszystkim czas i znalezienie ludzi, którzy zrozumieją, że nie tworzymy kolejnego mobilnego domku na kółkach. Zbudowanie zespołu, który zrozumie nasz produkt, było najtrudniejszym zadaniem. Ale udało nam się to zrobić.

Czy na świecie są już podobne rozwiązania?

Ja nie znam podobnych rozwiązań i nie znam drugiej takiej firmy. Robiliśmy nawet badania rynku w tym kierunku. A jeśli jest, to bardzo dobrze. Sami chcemy się dzielić tą wiedzą, bo jesteśmy startupem, który pracował nad tym przez ostatnie 3 lata. Wiemy, że są firmy, które będą chciały nas kopiować.

W ogóle nie boicie się konkurencji? 

Będzie nam miło, jeśli inni będą się na nas wzorować. Mamy zaplanowane kroki na najbliższe 5 lat i gwarantuję, że mało kto przewidzi, co przygotowaliśmy na kolejne lata. Spójrzmy, co się stało z branżą domów mobilnych. Są teraz setki firm, które robią takie domki. A my staramy się obecnie, aby być pierwszym skategoryzowanym w trzech gwiazdkach mobilnym hotelem. Jest wiele miejsca w Polsce na mobilne hotelarstwo, dosłownie i w przenośni. My jednak jako pierwsi to pojęcie zdefiniowaliśmy i jako liderzy tego segmentu będziemy chcieli zwiększać jego pojemność odkrywając nowe możliwości.

Czy planujecie robić drogie, ekskluzywne wnętrza? 

To pokaże czas. Jeśli chodzi o samo wnętrze i nazewnictwo, to ono określone jest w odgórnych kryteriach. Nawet jeśli wykończymy pokój najbardziej ekskluzywnymi materiałami, to on może wcale nie spełniać standardów tych najlepszych hoteli. Np. pokój 4- czy 5-gwiazdkowy powinien mieć jakiś minimalny metraż, typowy dla tego typu pokoi. U nas jest to możliwe, bo mamy do zagospodarowania 34 metry. Na dzień dzisiejszy będziemy skupiać się na tym, aby pokoje uzyskały pełną autonomię.

Kim jest Wasz idealny klient?

Klient, który szuka wypoczynku i inności. Cena naszej usługi będzie na tyle przystępna, że ten kanał dystrybucji do klienta jest bardzo szeroki. Pobyt w pokoju dwuosobowym typu twin, który będzie wyposażony w aneks i toaletę, telewizor, podwójne łóżko, miejsce do przygotowania posiłku i taras, będzie kosztował od 169 do 290 zł zależnie od sezonu. Apartament typu family będzie kosztować od 349 zł do 550 zł z w najwyższym szczycie sezonu. W tym większym pokoju może mieszkać 4 do 6 osób.

Jak finansujecie Good Spot?

Finansowaliśmy się ze środków prywatnych i firmowych, które gromadziliśmy z działalności naszej firmy. Otrzymaliśmy też z PARP-u pieniądze na prototypowanie. Teraz będziemy poszukiwać funduszu lub partnera, który pozwoli nam pozyskać fundusze na dalszy rozwój.  Rozpoczynamy działalność wraz z 31 grudnia tego roku. W styczniu 2021 rozpoczynamy też działania mające na celu pozyskać inwestora strategicznego.

Jak będzie wyglądał Wasz model biznesowy?

Mamy taki demokratyczny układ na linii zarządzający, inwestor, użytkownik i właściciel lokalizacji. W tym modelu my zarządzamy marką, sprzedażą, marketingiem i produkcją. Będziemy poszukiwać lokalizacji, które mają potencjał i możliwość przyjęcia takiego mobilnego pokoju hotelowego na okres od 3 do 7 miesięcy. Właściciele terenu nie będą musieli ponosić żadnych kosztów inwestycji. Będziemy też monitorować, czy dana lokalizacja cieszy się powodzeniem. Chcemy, aby pokój wykorzystał potencjał danej lokalizacji, na tyle, na ile może i potem pojechał dalej. Wkładem właściciela będzie użyczenie gruntu. Użytkownicy pomogą wybierać nowe lokalizacje dla mobilnych pokoi hotelowych poprzez głosowanie na ciekawe miejsca na naszej stronie. To holistyczne  podejście daje inwestorom większe bezpieczeństwo, gdy wiedzą, że pokój hotelowy będzie zawsze tam, gdzie jest na niego popyt.

Czyli to jest dzierżawa? 

Tak. Są dwa wyjścia: albo taką atrakcyjną lokalizację po prostu dzierżawimy, lub dzierżawimy ją za złotówkę i dzielimy się procentowo zyskiem wypracowanym przez pokój w danej lokalizacji.

Czy uważa Pan, że w tej nowej rzeczywistości takie mobilne hotele zaczną być standardem? 

Mieliśmy w turystyce dwa znane modele, jest to model 3S (sun, sand, sea), oparty na szybkim dostępie do wielowolumenowej atrakcji. I to zmieniało się wraz z lokalizacją obiektu turystycznego: słońce zmieniało się po prostu na niebo, a morze na góry lub łąkę. W takim systemie działaliśmy od lat 90. Potem w 2010 r. w Polsce zaczął się rozwijać model 3E, w którym już nie patrzymy na szybki dostęp do wielowlumenowych atrakcji, ale zaczęły być dla nas ważne edukacja, przeżycia i rozrywka. W 2016 r. wiedzieliśmy, że będzie popyt na trzeci model turystki, czyli taki, który będzie słuchał użytkownika. Pandemia przyspieszyła to, na co szykowaliśmy się na rok 2025 r. Mamy obecnie użytkownika świadomego, który chce mieć 3S, 3E, ale chce też być neutralny ekologicznie, odpowiedzialny społecznie i kulturowo. Na takiego użytkownika się przygotowujemy.

Przygotowywaliśmy się na zmieniający się model, ale nie na pandemię. Okazało się, że jest to model, który tylko my widzimy.

Skoro tak dobrze idzie Wam przewidywanie przyszłości, jak Panem zdaniem może wyglądać turystyka za kilka lat? Czy np. hotele mogą stać się mniej popularne?

Należy się przygotować na rozwój małej i średniej turystyki. Hotele nadmorskie, które dziś koncentrują się na kliencie w szczycie sezonu, sobie poradzą. Ale zaobserwujemy też spadek cen i upadek niektórych hoteli lub resortów. Mazury i góry będą mieć trudniej. Turystyka slow zaczyna stanowić bardzo dużą część rynku, bo jesteśmy za bardzo przebodźcowani. Potrzebujemy więcej weekendowych wyjazdów, mniej długich urlopów. Hotelarstwo w Polsce w dużej mierze opiera się na turystyce biznesowej. Turysta biznesowy kupuje w hotelu przynajmniej 2 lunche, przerwę kawową, salę konferencyjną, open bar, czy kolację. W skali tygodnia turystyka biznesowa trwa od poniedziałku do piątku, natomiast turysta sezonowy, czy weekendowy korzysta tylko ze śniadania i noclegu. Wie Pani, jaki jest najdroższy dzień w polskim hotelarstwie?

Nie wiem, ale skoro mnie Pan pyta, to podejrzewam, że nie sobota. 

Nie. Najdrożej jest w środę i czwartek, bo to są najlepsze dni konferencyjne i kongresowe.

Co oznacza absolutne zamknięcie hoteli dla branży?

To jest gwóźdź do trumny. Południe Polski może nie wyjść z tego obronną ręką.

Pozostaje nam, jako Good Spotowi wykorzystanie najsilniejszej z broni, którą mamy, czyli mobilność. Przed branżą hotelową rokowania średnie, przed całą branżą turystyczną złe, dla Good Spot, wierzę, że dobre.

Jako osoby mocno związane z branżą hotelarską boli nas mocno to, co się obecnie dzieje, ale nie przeszkadza w tym, że codziennie wstajemy do pracy z motywacją i myślą, że ten projekt ma przed sobą dużą przyszłość.

I tego Wam życzymy.