Czy smakosz i sportowiec mogą jeść tak samo zdrowo? Rozmawiamy z Krzysztofem Kozakiem i Tomaszem Teresakiem (SUPERSONIC Food)

czy smakosz i sportowiec moga jesc tak samo zdrowo rozmawiamy z krzysztofem kozakiem i tomaszem teresakiem supersonic food
Udostępnij:
– Każdy z nas może do pewnego momentu sobie folgować, ale przychodzi taki czas, kiedy nasz organizm zaczyna krzyczeć. Wtedy pojawia się refleksja i następuje zmiana przyzwyczajeń. Myślę, że niebawem ludzie będą w jeszcze większym stopniu eliminować złe nawyki żywieniowe – mówi Krzysztof Kozak, jeden z założycieli SUPERSONIC Food, polsko-brytyjskiej spółki działającej w segmencie foodtech.

O tworzeniu przyszłości odżywiania i nutraceutyków, rozmawiamy z founderami SUPERSONIC Food, Krzysztofem Kozakiem i Tomaszem Teresakiem.

Jak Wasze nastroje po ogłoszeniu fantastycznej nowiny o finansowaniu rzędu 2,6 mln dla SUPERSONIC?

Krzysztof Kozak: Niedawno podpisaliśmy umowę inwestycyjną, natomiast pracowaliśmy nad tym przez ostatni kwartał zeszłego roku. Bardzo się cieszymy z tego finansowania, bo to znaczy, że rynek nam zaufał. Jest nam miło, że z jednej strony jest to fundusz VC, a z drugiej aniołowie biznesu, którzy nas wspomogli w ramach pierwszej rundy finansowania. Poza tym ta kwota jest atrakcyjna dla młodej spółki, którą jesteśmy.

Na jaką kwotę się nastawialiście?

Tomasz Teresak: Dokładnie tą, którą otrzymaliśmy. Mieliśmy założone widełki na 2-2,5 mln zł. Zainteresowanie naszym konceptem było duże. Wybraliśmy fundusz (KnowledgeHub), z którym jest nam po drodze, m.in. dlatego, że w swoim portfelu posiada spółki kompatybilne. A nasi aniołowie mogą wesprzeć spółkę biznesowo.

Czy pandemia w żaden sposób nie przeszkadzała Wam w pozyskiwaniu funduszy?

KK: Specjalnie tego nie odczuliśmy. Główną składową tego sukcesu, było to, jak byliśmy przygotowani i jaki mamy produkt. SUPERSONIC Food jest w trendzie dla osób, które decydują się na żywność roślinną i naturalną, albo dla tych, którzy szybko żyją i wiedzą, że kluczem do dobrego samopoczucia jest dieta. Filozofia wellbeing jest tą, na którą zwraca się w dobie pandemii szczególną uwagę. Koncentrujemy się na odporności i lepszym samopoczuciu. To fajnie, że możemy być jednym z elementów tych zmian.

Jak oceniacie świadomość Polaków w kontekście zdrowego odżywiania?

TT: Świadomość ludzi jest coraz większa jeśli chodzi o odżywianie. Ale od świadomości do wiedzy i jej wdrażania jest bardzo, bardzo daleko droga.

Jak się tworzy taki produkt jak Supersonic?

KK: Żywność była zazwyczaj tworzona przez technologów żywności, którzy zwracali uwagę na kwestię smaku oraz aspekty ekonomiczne. W naszym przypadku jest to odwrócenie tego procesu. Nie współpracowaliśmy z technologami, tylko z naukowcami i dietetykami. Nie patrzyliśmy na kwestię ekonomiczną. Wyszliśmy od potrzeby. Zadaliśmy sobie pytanie: “Jaki powinien być posiłek idealny?”.

Teoretycznie stworzenie podobnego posiłku w domu jest możliwe, ale potrzeba jest gigantycznej wiedzy i czasu. Nasi eksperci wykorzystali wiedzę o żywieniu człowieka i potrzebach dietetycznych. Zaczęliśmy pracę nad SUPERSONIC Food prawie dwa lata temu, ale sama koncepcja pojawiła się dużo wcześniej. Ten proces był trudny i żmudny.

Działamy w młodej kategorii jedzenie , która pojawiła się najpierw w Stanach i Wielkiej Brytanii. Udało nam się poprzez skład wprowadzić innowacyjne elementy do posiłku, które nazywamy „Food of the future today”, jako jedyni w tej kategorii. Nasz posiłek zawiera np. płynne bioestry kwasów tłuszczowych Omega 3-6-9 z lnu i konopi. Mamy skład, który we wszystkich obszarach świeci na zielono. Nie ma tam żadnego elementu, który mógłby być dla organizmu zły. Jest taka klasyfikacja pokarmów Nutri-Score, wymyślona przez Brytyjczyków i Francuzów, która w prosty sposób uświadamia konsumentom, jak zdrowe są produkty. Nawet koncern Danone ogłosił, że będzie umieszczał na swoich produktach piktogramy Nutri-Score. My klasyfikujemy się na literze A, natomiast Snickersowi jest przypisana litera E.

T: Tego porównania akurat  nie mogliśmy zamieścić na opakowaniu SUPERSONIC (śmiech).

Czy ten produkt jest w jakiś sposób personalizowany? W jaki sposób mogę wiedzieć, co będzie dla mnie odpowiednie i w jakich dawkach?

KK: Na chwilę obecną – nie. W tym momencie mamy najbardziej uniwersalny skład z punktu widzenia potrzeb żywieniowych człowieka. Można go też wzbogacać na własną rękę, albo profilować pod siebie ze względu na bilans kaloryczny. Na naszej stronie jest specjalny kalkulator, który pozwala zmierzyć nasze zapotrzebowanie na kalorie. Można zastąpić jeden lub wszystkie posiłku SUPERSONIC’iem. Dla kogoś może być ważna redukcja wagi, dla innej osoby budowa masy mięśniowej. SUPERSONIC pozwala w łatwy sposób zarządzać tymi potrzebami.

Dlaczego taki pomysł zaświstał Wam w głowach? Czy byliście wcześniej związani z branżą foodtech?

TT: Nie. Wynikało to bardziej z trybu funkcjonowania nas samych. Mieliśmy natomiast doświadczenia zawodowe w obszarze sportu i odżywania. Widzieliśmy profesjonalnie przygotowujących się sportowców, którym zapewnia się idealnie zbilansowanie pożywienie,  a drugiej strony zwykłych ludzi, którzy mają problem z tym, by dobrze się odżywiać. Zastanawialiśmy nad tym, jakby to można pogodzić. Sami miewaliśmy problemy, żeby utrzymywać ten zdrowy trend w jedzeniu. Nie byliśmy z tego zadowoleni. Dlatego stworzyliśmy produkt, który ułatwia dbanie o równowagę żywieniową.

Czy SUPERSONIC będzie personalizowany w przyszłości, czy tylko kategoryzowany, ze względu na cel?

KK: Nie chcielibyśmy zdradzać dokładnie już teraz naszych zamiarów, ale możemy powiedzieć, że przyszłość jest związana z personalizacją w zakresie potrzeb lub tolerancji dietetycznych, bądź też potrzeb żywieniowych w zakresie kaloryczności. To jest dla nas cel rozwojowy. Nowym trendem w tej kategorii jest tworzenie żywności „na miarę” i wykorzystanie głębokiej wiedzy naukowej.

TT: Chcemy być o 5 kroków przed tym, co wydarzy się za 20 lat.

A za te 10-20 lat jak Waszym zdaniem może wyglądać odżywianie? Czy produkty typu SUPERSONIC zastąpią tradycyjne jedzenie, albo wyprą slow food?

TT: Tu mamy różne zdania (śmiech).

KK: Myślę, że te dwa trendy, o których mówisz, będą ze sobą współfunkcjonowały. Żywność, w swojej naturalnej formie jest przyjemna dla człowieka do konsumpcji. A z drugiej strony będziemy technologizować  żywność naturalną, co widać już teraz.

Poza tym przyszłość wiąże się z rezygnacją ze sztucznych wypełniaczy i próbą chronienia konsumentów przed żywnością zawierającą szkodliwe dodatki typu „E” itp. Ten trend będzie postępował wraz ze świadomością, o której wcześniej wspominaliśmy. Biznes żywnościowy będzie po prostu nam dostarczał najlepszą pokarm. To nie będzie kłócić się ze światem slow food.

Jakie jest Twoje zdanie Tomku?

TT: Krzysztof świetnie gotuje i ma wykwintne, królewskie podniebienie. Nie zje byle czego (śmiech), a ja odżywiam się sportowo i technicznie. Ważny jest dla mnie smak, ale przede wszystkim koncentruję się na wartości i zdrowiu. Więc Krzysztof ma dietę smakosza, a ja sportowca.

Obaj uważamy, że żywność typu SUPERSONIC będzie standardem na świecie, ale nie chcemy, żeby ona wyparła klasyczne jedzenie.

KK: I to dowód na to, że tworząc SUPERSONIC próbujemy połączyć oba światy ze sobą.

Są zwolennicy i przeciwnicy tego sposobu odżywiania. Co powiecie sceptykom, którzy twierdzą, że jeśli coś jest sproszkowane albo syntetyczne?

TT: Dotyka nas trochę taki hejt. Próbujemy rozmawiać z ludźmi. Mówimy im, że na takiej samej zasadzie funkcjonuje mąka czy przyprawy. Po prostu te produkty są zmielone i w żaden sposób nie tracą na swojej wartości.

KK: Ludziom bardzo często się to myli. Jest różnica między przetworzeniem a przemiałem. My tę naturalną, roślinną żywność wprowadzamy na poziom produktu, który będzie łatwy w przygotowaniu i przyswajaniu.

Być może dla części tych przeciwników to analogiczna sytuacja, jak pomiędzy witaminą C w natce pietruszki a kwasem askorbinowym produkowanym przemysłowo. Jeśli jedzenie nie ma swojej pierwotnej formy, to zakładają, że jest sztuczne.

KK: Wielu konsumentów to wciąż tradycjonaliści, preferują kiełbasę czy schabowego. Każdy z nas może do pewnego momentu sobie folgować, ale przychodzi taki czas, kiedy nasz organizm zaczyna krzyczeć. Wtedy pojawia się refleksja i następuje zmiana przyzwyczajeń. Myślę, że ludzie będą jeszcze bardziej rezygnować z jedzenia pochodzenia zwierzęcego. W Niemczech już 40% osób deklaruje, że są wegetarianami lub weganami. To jest zmiana o charakterze rewolucyjnym.

Polacy są w dużej mierze przyzwyczajeni do tradycyjnej, ciężkiej i tłustej kuchni polskiej. Czy myślisz, że ten proces odstawiania żywności pochodzenia zwierzęcego będzie tak szybki, jak u Niemców?

KK: Myślę, że to będzie przebiegać wolniej. Ale jak popatrzymy na ostatnie kilka lat, to mamy co raz więcej produktów pochodzenia roślinnego na rynku. Jest to zmiana nieodwracalna.

Żeby pokarm był w ogóle dobrze przyswajalny, trzeba wszystko dobrze pogryźć, wręcz do konsystencji papki. Dietetycy twierdzą, że niewiele osób tak robi.

TT: Poruszyłaś ważny temat. My to wypośrodkowaliśmy. Konsystencja SUPERSONIC jest płynnym koktajlem ze strukturą, którą tworzą płatki owsiane, czy nasiona chia. Więc nasz mózg ma wrażenie, że coś jednak je, a nie pije, a to oznacza korzystną strawialność i zaspokojenie organizmu w każdym obszarze.

Na co planujecie przeznaczyć pieniądze, które otrzymaliście?

KK: Na nowe produkty i aktywności marketingowe, by dotrzeć do jak największej liczby konsumentów. Właśnie wprowadzamy jako pierwsi na świecie drink replacement, który będzie związany z nawadnianiem i adresowany najpierw do kobiet, aby wpływać pozytywnie na kondycję skóry, włosów i paznokci. To też jest nowa kategoria – nutraceutyk.

Co to jest nutraceutyk?

TT: Nutraceutyk to produkt spożywczy, który łączy w sobie wartości żywieniowe oraz cechy środków farmaceutycznych

KK: To produkt żywnościowy wpływający na poprawę stanu zdrowia czy urody. Np. jednym ze składników naszego drinka jest kwas hialuronowy, który znany jest z kosmetologii. W naszym przypadku jest on elementem żywnościowym.

Ale nutracuetyków nie można spotkać na półce aptecznej?

TT: Już wkrótce pewnie żywnościowej. To jest produkt, który przyjmujemy doustnie. Jest do wypicia, albo do zjedzenia i nie musi być suplementem.

Czy te pomysły odnośnie składu i nowych produktów, to są Wasze wskazówki, czy może zdajecie się całkiem na zalecenia i koncepcje naukowców?

KK: My potrafimy tę potrzebę określić, a nasi naukowcy i dietetycy znajdują rozwiązanie. Nauka i żywność pochodzenia roślinnego to są dwa filary, które będą zawsze niezmienne w naszej filozofii.