Czy tablet może zastąpić laptop do pracy? Sprawdzamy na przykładzie Lenovo Tab P11 Pro

Udostępnij:
W nasze ręce trafił jeden z najsmuklejszych i najwydajniejszych tabletów Lenovo. Co go wyróżnia? Wyświetlacz o rozdzielczości 2K i intensywnych kolorach oraz dźwięk udoskonalony przez Dolby Lenovo Tab P11 Pro. Do rozrywki jak znalazł, ale czy sprawdzi się w pracy?

Czy tablet może zastąpić laptop w naszych codziennych zawodowych obowiązkach? Mogę się założyć, że większość osób zaprzeczy - w końcu na przenośnych komputerach można wygodniej pisać, tworzyć grafiki i posiada większą pamięć. A co jeśli sięgniemy po tablet z wyższej półki, który dodatkowo jest wyposażony w klawiaturę, rysik, a także świetny wyświetlacz? Tu się zaczynają wątpliwości, a ja postaram się je rozwiać.

Tab P11 Pro to naprawdę obiecujący model, któremu warto się przyjrzeć pod kątem sprzętu firmowego. Już pierwsze wrażenie po wyjęciu tabletu z pudełka udowadnia, że mamy do czynienia z czymś znacznie więcej niż tylko tabletem do niezbyt wymagającej rozrywki. W zestawie dostajemy zasilacz (20 W) i długi kabel (USB-A – USB-C), który wspiera standard USB 3.2. Dodatkowo dostajemy rysik stylus Precision Pen 2 oraz akcesoryjną klawiaturę z touchpadem i współgrające etui z nóżką.

Pierwsze co robimy przed uruchomieniem tabletu to oczywiście kompletowanie całego zestawu - podłączamy klawiaturę i wyjmujemy rysik z dopasowanego do niego pokrowca. Wszystko do siebie idealnie pasuje, a klawiatura bezproblemowo przylega do monitora.

Zanim jeszcze "ubierzemy" Lenovo w etui, przyglądamy się jeszcze samej obudowie urządzenia. Tablet o wymiarach 5,8 x 264,28 x 171,4 mm został wykonany z lekkiego stopu aluminium, na którym nie widać śladów palców, a jednoczenie przyjemnie trzyma się go w rękach. Nie ma mowy o uginaniu się jakiegokolwiek elementu, czy nierównego spasowania, gdyż tablet sprawia wrażenie naprawdę porządnie wykonanego. Podoba mi się też sam wygląd - minimalistyczny, nowoczesny, co jest głównie zasługą wąskiej ramki 6,9 mm. Jedyne obawy budzi nieco odstająca wyspa z aparatem na tylnej obudowie, ale gdy tablet jest użytkowany w etui, nie sprawia to większego problemu.

Materiałowe etui ma nie tylko uchronić tablet przed ubrudzaniem, czy zarysowaniem, ale jest też wygodną podpórką, jeśli chcemy korzystać z tabletu jak z laptopa. Wówczas wystarczy odgiąć skrzydełko umieszczone na jednej ze stron etui i możemy wygodnie pisać na sprzęcie.

Będąc już przy pisaniu, wspomnę od razu o klawiaturze. Akcesorium dołączane do tabletu zostało opracowane z myślą o optymalnej reakcji na naciśnięcia i precyzji, o czym świadczą takie parametry jak 18-milimetrowy odstęp między środkami klawiszy, 3-milimetrowy odstęp między klawiszami oraz skok klawisza 1,3 mm.

Jak oceniam te parametry w praktyce? W skrócie mówiąc DA SIĘ - jest to chyba najlepsza klawiatura tabletowa, z jaką miałam do czynienia, ale nadal czuć, że jest to dodatkowe akcesorium, którego nie można porównać z klawiaturą laptopa. Skok klawiszy jest trochę za mało wyczuwalny i oczywiście wielkość samych przycisków jest mniejsza. Nie można się jednak spodziewać niczego więcej, gdy w grę wchodzi miniaturyzacja urządzenia. Uważam jednak, że klawiatura w  Tab P11 Pro sprawdzi się w przypadku pisania e-maili, czy krótkich treści - także tych tworzonych np. w trakcie podróży.

Przy okazji warto wspomnieć o piórku - elemencie nie przez wszystkich używanym, ale przez wielu pracowników docenianym za ułatwienie codziennych zadań. Jakie to mogą być zadania? Z rysikiem od Lenovo robiłam odręczne notatki, szybkie szkice i podkreślałam fragmenty książki w PDF. Końcówka dobrze symuluje długopis (kontrola z 4096 poziomami nacisku oraz wykrywaniem nachylenia), a opóźnienie nie jest odczuwalne. Niestety musimy przyzwyczaić się do ładowania Pena za pomocą kabelka, gdyż sam tablet go nie naładuje (wytrzymuje jednak długo - ok. 100 godzin).

Warto dodać, że do Lenovo Precision Pen 2 ma silikonowy ochraniacz, który możemy przykleić do dowolnie wybranej powierzchni. Dodatkowo mamy uchwyt, który z kolei możemy przypiąć jak brelok.

Przejdźmy jednak do najważniejszego elementu w tym tablecie, czyli wyświetlacza. Wszelkie materiały multimedialne ogląda się na tym sprzęcie po prostu świetnie - ekran OLED o przekątnej 11,5” daje znakomity obraz w rozdzielczości 2560 x 1600. Zdecydowanie widać tu działanie technologii Dolby Vision, gdyż mamy znacznie mocniejszy kontrast i intensywne barwy. Nawet długie i częste korzystanie z tego ekranu nie powinno męczyć oczu, co zresztą potwierdza przyznany sprzętowi certyfikat TÜV Rheinland Eye Comfort.

To co jest ogromnym plusem Tab P11 Pro to również głośniki - z tym sprzętem nie musimy już szukać słuchawek, aby móc cokolwiek wysłuchać z tabletu bez grymasu bólu, czy też wytężania słuchu. Producent wyposażył swój sprzęt w 4 głośniki, które zapewniają przyzwoitą jakość dźwięku - usłyszymy zatem nawet niskie tony, choć dominujące są i tak wysokie częstotliwości.

Jeśli mamy traktować tablet jak firmowy komputer, musimy coś więcej wiedzieć o jego podzespołach. W tym tablecie wykorzystano procesor SoC Qualcomm Snapdragon 730G, który jest wspomagany przez 6 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci na dane. Taki zestaw umożliwił mi spokojną pracę biurową z kilkoma uruchomionymi aplikacjami, które otwierały się i działały całkiem szybko.

Oczywiście w tablecie najważniejsza jest mobilność, a więc nie mogło zabraknąć łączności bezprzewodowej - mamy tu WiFi w technologii 802.11 ac, Bluetooth 5.0, a a także modem LTE.

Jesteście pewnie ciekawi, ile można popracować na tym sprzęcie? Według specyfikacji, do 15 godzin odtwarzania wideo/normalnej pracy i do 8 godzin przeglądania stron internetowych i faktycznie ta obietnica została spełniona. Samo ładowanie trwa aż 3 godziny, ale musimy pamiętać, że jest to sprzęt, któremu raczej bliżej jest do komputera niż do smartfona.

To co jest jeszcze ważne z perspektywy pracownika to bezpieczeństwo danych. Lenovo umożliwia skanowanie twarzy, ale ma również wygodny czytnik linii papilarnych, który był dla mnie zdecydowanie lepszą opcją podczas logowania. Czytnik jest umieszczony na jednej z bocznych krawędzi, na których znalazły się również: gniazdo USB-C, przyciski do regulacji głośności i włącznik.

W swojej recenzji celowo nie skupiam się na temacie aparatu fotograficznego, gdyż uważam, że nie do tego ma służyć ten sprzęt. Lenovo chyba pomyślało w podobny sposób, gdyż aparat w tym modelu jest raczej słabej jakości. A osoby, które lubią fotografować zachody słońca tabletem... cóż, raczej poczują się rozczarowane, gdyż znacznie lepszy efekt osiągniemy używając nowszej generacji smartfonów.

Czy jednak uważam, że jest to dobry sprzęt do pracy? Moim zdaniem tak - Tab P11 Pro udowadnia, że już dzisiaj można zrobić tablet, który parametrami i wyglądem będzie konkurował z notebookami używanymi np. podczas podróży służbowych. Wykonanie, procesor, bateria i przede wszystkim wyświetlacz sprawiają, że naprawdę komfortowo się go używa. Jeśli zastanawiamy się nad zakupem sprzętu firmowego, który będzie naszym drugim, miniaturowym komputerem, warto rozważyć propozycję od Lenovo, która kosztuje ok. 3 tys. zł.