Osią sporu jest mechanizm uzależniania promocji ofert na platformie Allegro od cen oferowanych przez sprzedawców w innych kanałach sprzedaży (sklepach własnych i konkurencyjnych marketplace’ach).
Według Erli działania te prowadzą do sztucznego zawyżania cen dla konsumentów i uderzają w rentowność polskich przedsiębiorców. Allegro kategorycznie odpiera te zarzuty, argumentując, że dobrowolne programy dopłat do cen (Allegro Ceny) służą zwiększaniu atrakcyjności ofert, a sam pozew ma charakter odwetowy w związku z toczącymi się wcześniej sporami o naruszenie własności intelektualnej i danych z katalogu produktów.
Jakie zarzuty stawia Erli?
Erli formułuje szereg oskarżeń pod adresem Allegro, koncentrując się na działaniach, które w ich ocenie dążą do monopolizacji rynku e-commerce w Polsce.
Kluczowym zarzutem jest stosowanie przez Allegro polityki, która de facto uniemożliwia sprzedawcom oferowanie niższych cen poza platformą allegro.pl.
Allegro ma uzależniać widoczność i promowanie produktów (zarówno wewnątrz serwisu, jak i w kampaniach zewnętrznych, np. Google) od poziomu cen u danego sprzedawcy w całym internecie. Zgodnie z twierdzeniami Erli, oferowanie niższej ceny w innym kanale sprzedaży (np. we własnym e-sklepie o niższych kosztach operacyjnych) skutkuje utratą promowania na Allegro dla całego asortymentu danego sprzedawcy, a nie tylko dla produktów tańszych u konkurencji.
Sprzedawcy, zamiast obniżać ceny na Allegro (gdzie prowizje są wysokie), mają być zmuszani do podnoszenia cen w innych kanałach sprzedaży, aby nie stracić ekspozycji na dominującej platformie.
Inne praktyki antykonkurencyjne
Erli wskazuje również na historyczne i bieżące działania Allegro mające na celu utrudnianie działalności konkurencji.
Allegro miało podejmować próby zawłaszczania opisów i zdjęć produktów, twierdząc, że należą one do platformy, a nie do producentów lub sprzedawców.
Prezes Erli, Adam Ciesielczyk, podnosi kwestię utrudniania sprzedawcom dostępu do ich własnych ofert poprzez API w sytuacjach, gdy decydowali się oni na równoległą sprzedaż na platformie Erli.
– Ktoś musi nazwać wprost nieuczciwe praktyki, które dążą do monopolu. Nie ma naszej zgody na sztuczne zawyżanie cen i działanie na szkodę konsumentów, tysięcy polskich przedsiębiorców prowadzących e-sklepy, a także na szkodę wiarygodności całej branży e-commerce – powiedział Adam Ciesielczyk, prezes Erli, cytowany w serwisie PAP.
Stanowisko Allegro
Allegro uznaje pozew za bezzasadny i zapowiada podjęcie kroków prawnych w celu jego odrzucenia.
– Stanowczo nie zgadzamy się ze stanowiskiem Erli. W żaden sposób nie narzucamy naszym Partnerom określonej polityki cenowej. Każdy z naszych Partnerów może dowolnie kształtować ceny w dowolnym kanale sprzedaży. Polityka cenowa Partnerów poza platformą Allegro nie ma wpływu na pozycję ich ofert na platformie Allegro, w tym na ich promowanie w naszym serwisie – napisał Marcin Gruszka, rzecznik Allegro, redakcji Cashless w odpowiedzi na pytania redakcji –Te benefity finansujemy my, jako Allegro. Allegro Ceny to program dla sprzedających, w którym Allegro dopłaca do obniżki ceny produktu, żeby oferta była atrakcyjniejsza dla klientów. Nie chcemy dopłacać do ofert i reklamy tych Partnerów, których ceny są wyraźnie niekonkurencyjne w porównaniu z rynkiem.
W innym materiale, rzecznik Allegro wyjaśnia, że program Allegro Ceny polega na dopłacaniu przez platformę do cen produktów, aby uczynić ofertę atrakcyjniejszą dla klienta.Allegro argumentuje, że ma prawo decydować, które oferty finansuje i promuje. Firma nie chce przeznaczać własnych środków na reklamę ofert, których ceny są „wyraźnie niekonkurencyjne w porównaniu z rynkiem”.
Platforma deklaruje, że partnerzy mają pełną dowolność w ustalaniu cen w innych kanałach, a ich polityka poza serwisem nie wpływa na pozycjonowanie ofert.
Allegro sugeruje, że działania Erli są reakcją na wcześniejsze spory prawne, zarzucając platformie bezprawne wykorzystywanie API do kopiowania treści z katalogu produktów Allegro. Zdaniem Allegro, Erli wyrywa z kontekstu niewielki wycinek współpracy z partnerami, budując na nim „bezzasadną i jednostronną narrację”.