W świecie startupów nierzadko nadchodzi moment, w którym polska struktura prawna zaczyna być „za ciasna” dla ambitnych twórców. Rozwiązaniem, które coraz częściej pojawia się na horyzoncie, jest Delaware flip – proces reorganizacji, w którym polski startup zakłada spółkę holdingową w amerykańskim stanie Delaware, a ta staje się właścicielem dotychczasowej spółki operacyjnej. O tym, jak przeprowadzić taką operację, rozmawiali w programie „Mam Startup Podcast” Agata Kowalska, partner w CK Legal, oraz Piotr Kruszyński, CEO medycznego startupu Feyenally.
Dlaczego Delaware?
Dla wielu founderów impulsem do przeprowadzenia flipu jest chęć pozyskania zagranicznego kapitału. Jak zauważa Piotr Kruszyński, fundusze z USA czy zachodniej Europy preferują jurysdykcje, które dobrze znają.
– Fundusze działające na zachodzie Europy i fundusze działające w Stanach chcą inwestować raczej w jurysdykcjach które znają, a te ograniczają się właśnie głównie do amerykańskiej spółki C-Corp w Delaware – wyjaśnia Piotr Kruszyński.
W przypadku Feyenally ostatecznym motywatorem było dostanie się do prestiżowego akceleratora Techstars, który wprost wymagał określonej struktury prawnej od swoich uczestników.
Walka z „niedasizmem”
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy jest obalenie mitu, że Delaware flip jest niemożliwy w przypadku spółek posiadających w swoim cap table (strukturze udziałów) inwestorów korzystających ze środków publicznych, takich jak PFR, NCBR czy BGK. Feyenally, mając na pokładzie całą trójkę tych instytucji, udowodniło, że przy odpowiednim przygotowaniu proces ten jest wykonalny.
Agata Kowalska zwraca uwagę, że kluczem jest odpowiednie uzasadnienie gospodarcze, a nie szukanie optymalizacji podatkowej.
– Jeżeli my mamy uzasadnienie gospodarcze dla tego typu reorganizacji, to nie jest tak, że ta reorganizacja jest jakaś zakazana, na pewno ryzykowna i jest jedną wielką miną, która zaraz wybuchnie – podkreśla Agata Kowalska. Kowalska wskazuje również na „niedasizm”, który często dominuje w polskiej przestrzeni publicznej: „Ktoś mi powiedział, że to jest bardzo trudne, albo że to jest bomba podatkowa… a właśnie, że się da i naprawdę do mnie przychodzą klienci z tego typu problemami – wyjaśnia Agata Kowalska, partner w CK Legal.
Proces jak taniec – rola architektury transakcji
Przeprowadzenie flipu nie jest prostym skopiowaniem dokumentów z internetu. To skomplikowana „układanka”, którą Agata Kowalska określa mianem architektury transakcji. Wymaga ona:
- dostosowania instrumentów finansowych: Przykładowo, polskie pożyczki konwertowalne muszą zostać zamienione na ich amerykańskie odpowiedniki, np. instrumenty SAFE;
- zarządzania własnością intelektualną (IP): Należy ustalić, jak spółka amerykańska będzie korzystała z IP wytwarzanego w Polscel
- zgrania wielu partnerów: Piotr Kruszyński porównuje ten proces do tańca (kwadryla), gdzie sukces zależy od zgrania wszystkich stron: foundera, inwestorów oraz doradców prawnych po obu stronach oceanu.
Kiedy zdecydować się na flip?
Eksperci są zgodni: Delaware flip to rozwiązanie dla tych, którzy realnie planują ekspansję i komercjalizację na rynku amerykańskim. Agata Kowalska ostrzega jednak przed pochopnymi decyzjami bez rozpoznania rynku, gdyż koszty prowadzenia działalności w USA są znaczące, a ewentualny „reflip” (powrót do Europy) jest operacją znacznie trudniejszą i droższą.
– Każda tego typu zmiana, żeby ją odwrócić, generuje spore koszty, czas no i frustrację – podsumowuje Agata Kowalska.
Chcesz dowiedzieć się więcej o kulisach reorganizacji Feyenally i technicznych aspektach Delaware Flip? Zachęcamy do wysłuchania pełnej rozmowy, w której goście szczegółowo omawiają m.in. kwestie „phantom shares” oraz współpracy z amerykańskimi kancelariami. Odcinek dostępny jest w serwisach: