Ustawa określana mianem „lex szarlatan” umożliwi nakładanie kar sięgających 1 mln zł na firmy działające poza systemem ochrony zdrowia. Nowe regulacje mają ograniczyć szkodliwe praktyki i dezinformację w mediach społecznościowych, jednocześnie nie uderzając w bezpieczną medycynę komplementarną.
Nowe narzędzia w walce z nielegalną medycyną i luką w prawie
Dotychczasowe przepisy prawne ograniczały pole działania Rzecznika Praw Pacjenta: organ ten mógł badać i nadzorować jedynie oficjalne podmioty lecznicze. Tymczasem szkodliwa działalność paramedyczna bardzo często prowadzona jest w ramach zwykłej działalności gospodarczej. Z danych zawartych w ocenie skutków regulacji wynika, że w Polsce zarejestrowanych jest niemal 40 tys. firm świadczących usługi w zakresie medycyny tradycyjnej, uzupełniającej czy paramedycznej. Szacunki wskazują, że od kilku do kilkunastu tysięcy z nich może spełniać kryteria niebezpiecznych praktyk pseudomedycznych.
Problem tkwi również w relatywnie niewielkiej liczbie oficjalnych skarg wpływających do urzędu, co wynika bezpośrednio z braku kompetencji kontrolnych RPP wobec firm spoza systemu ochrony zdrowia. Zmianę tej sytuacji ma przynieść nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.
Rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta Konrad Madejczyk wyjaśnia cele nowych regulacji: ustawa potocznie zwana „lex szarlatan” ma chronić przed osobami, które oszukują pacjentów, wmawiając im nieprawdziwe informacje związane z metodami leczenia. Ma bronić pacjentów przed naciągaczami oferującymi proste i szybkie odpowiedzi na trudne diagnozy, w przeciwieństwie do medycyny akademickiej, która otwarcie mówi o długotrwałości procesu leczenia.
Czym jest praktyka pseudomedyczna? Kluczowe definicje
Zgodnie z zapisami nowej ustawy za praktykę pseudomedyczną uznaje się przypisywanie danej metodzie lub substancji właściwości leczniczych niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić do:
- pogorszenia stanu zdrowia pacjenta,
- opóźnienia właściwej diagnostyki lub leczenia,
- całkowitej rezygnacji z terapii o potwierdzonej skuteczności.
Przedstawiciele RPP podają konkretne przykłady niebezpiecznych działań: jest to m.in. zalecanie picia płynu Lugola w leczeniu tarczycy czy nieuprawnione posługiwanie się tytułem lekarza. Przepisy mają zapobiegać tragediom, do jakich dochodziło w przeszłości. Przykładem jest historia 40-letniej pacjentki z rakiem jajnika z południa Polski, u której naturopata stosował diagnozę biorezonansem oraz zalecał tzw. perły księżniczki (tampony z chińskimi ziołami). W gabinecie mężczyzny zabezpieczono dane niemal 900 potencjalnych klientów.
Przedstawiciele Biura RPP uspokajają jednocześnie uczciwych przedsiębiorców z branży medycyny naturalnej: ustawa nie uderzy w osoby zajmujące się ziołolecznictwem, masażami, akupunkturą czy medycyną chińską. Metody uznawane za medycynę komplementarną będą mogły być stosowane tak jak dotychczas.
Koniec samowoli w sieci. Rejestr dezinformacji i blokowanie stron
Spora część rynku pseudomedycznego funkcjonuje w przestrzeni wirtualnej. Autorzy przepisów zwracają uwagę, że media społecznościowe stanowią główne źródło rozpowszechniania treści niezgodnych z nauką, a najpopularniejsze osoby promujące te metody gromadzą setki tysięcy obserwujących.
Nowa ustawa obejmie publiczne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowych lub osobistych. Rzecznik Praw Pacjenta zyska w tym zakresie potężne instrumenty:
- będzie prowadzić publiczny, jawny rejestr podmiotów posługujących się dezinformacją medyczną,
- zyska prawo występowania do operatorów telekomunikacyjnych o przekierowanie użytkowników z domeny zawierającej fałszywe treści na oficjalną stronę RPP z ostrzeżeniem przed dezinformacją.
Sześć nowych etatów, nakaz natychmiastowego zaprzestania i kary do 1 mln zł
W ramach osobnych postępowań dotyczących praktyk pseudomedycznych RPP będzie mógł powoływać biegłych oraz żądać niezbędnych informacji i dokumentów. W sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia pacjentów rzecznik wyda nakaz natychmiastowego zaprzestania danej działalności jeszcze przed formalnym zakończeniem postępowania.
Przepisy przewidują dotkliwe sankcje finansowe:
- do 1 mln zł kary za naruszanie zbiorowych praw pacjentów,
- do 100 tys. zł kary za brak współpracy z RPP (np. za odmowę przekazania dokumentacji).
Karę finansową będzie można nałożyć również na podmiot, który zaprzestanie nielegalnej praktyki tuż przed wydaniem decyzji przez organ. Do obsługi nowych zadań Biuro RPP ma otrzymać sześć nowych etatów. Konrad Madejczyk zapewnia: decyzje o nakładaniu kar nie będą podejmowane jednoosobowo, lecz w oparciu o wiedzę ekspercką środowiska medycznego.
Branża i eksperci podzieleni. Ustawa czeka na decyzję Prezydenta
Proces legislacyjny budzi ogromne emocje od samego początku. Do Prezydenta spływają apele od obu stron sporu. Podpisania ustawy domagają się środowiska naukowe, lekarskie oraz organizacje pacjenckie. Z kolei przeciwnicy regulacji domagają się jej odrzucenia.
Instytut Ordo Iuris wystąpił do Karola Nawrockiego o przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. W analizie instytutu wskazano na niejednoznaczność definicji dezinformacji medycznej i praktyk pseudomedycznych, co w ocenie wnioskodawców może naruszać autonomię pacjenta, wolność słowa, wolność badań naukowych oraz wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Prezydent ma czas na podjęcie decyzji w sprawie ustawy do 21 sierpnia.
Źródło: Newseria