Ostatnie dni na giełdach w USA stały pod znakiem niepokoju o przyszłość tradycyjnych firm technologicznych. Jak podaje Reuters, impulsem do spadków stał się debiut nowych narzędzi od Anthropic – wtyczek do agenta Claude Cowork. Wydarzenie to rozbudziło obawy, że szybki postęp systemów AI może zagrozić kluczowym modelom biznesowym dotychczasowych liderów oprogramowania.
W efekcie indeks S&P 500 software and services odnotował w ciągu sześciu sesji spadek rzędu 17%. Choć wskaźnik zdołał już odrobić około 7% strat, analitycy JP Morgan wskazują, że rynek wycenił „najczarniejsze scenariusze”, których realizacja w najbliższym półroczu jest mało prawdopodobna.
Fundamenty silniejsze od emocji
Strategowie z zespołu Dubravko Lakosa-Bujasa z JP Morgan oceniają, że obecna sytuacja nie jest odzwierciedleniem ewentualnych problemów finansowych spółek. Według nich bilans ryzyk przesuwa się obecnie w stronę odbicia, szczególnie w segmentach oprogramowania o wysokiej jakości.
Podobne stanowisko zajmuje Morgan Stanley. Katy Huberty, dyrektor ds. badań w tym banku, podkreśliła, że obecne zawirowania mają podłoże sentymentalne, a nie fundamentalne. Wśród czynników przemawiających za sektorem wymienia się:
- silne prognozy przychodowe,
- korzystne rewizje zysków,
- potencjalne korzyści dla gigantów technologicznych wynikające ze słabnącego dolara.
Koszyk „odpornych na AI”
Mimo dopuszczenia możliwości dalszych wahań, eksperci zalecają zwiększenie ekspozycji na wyselekcjonowane spółki, które wykazują odporność na transformację technologiczną. Na liście podmiotów z potencjałem do odbicia znalazły się firmy najmocniej dotknięte niedawną wyprzedażą, w tym Microsoft, Palo Alto Networks, ServiceNow, CrowdStrike Holdings, Datadog.
Pesymizmu instytucji nie podzielili inwestorzy indywidualni. Dane rynkowe wskazują, że po ubiegłotygodniowych spadkach to właśnie ta grupa aktywnie kupowała akcje spółek technologicznych, ignorując obawy o ich rychłą marginalizację przez AI.