Pije kranówkę, pierze w occie i nie kupuje nowych ubrań. Tak Zosia Zochniak z Ubrania Do Oddania dba o Ziemię

pije kranowke pierze w occie i nie kupuje nowych ubran tak zosia zochniak z ubrania do oddania dba o ziemie
Udostępnij:
– Jestem zwolenniczką idei babysteps i wszystkiego co w sobie zawiera. Trudno od ręki wdrożyć ideę zero waste, ale wiem po sobie, że kilka małych kroków w stronę less waste ma ogromne znaczenie – mówi Zosia Zochniak, współzałożycielka Ubrania Do Oddania.

I tak na przykład zezygowała z butelkowanej wody na rzecz wody z kranu, zamieniła płyn do prania na ocet, a także coraz rzadziej sięga po mięso, które zastępuje produktami pochodzenia roślinnego.

Firmom również poleca wprowadzić proekologiczne nawyki. Nie tylko są dobre dla środowiska, ale także dla firmowej kasy.

Czytasz właśnie artykuł z cyklu pt. „Ekologiczna 11”, w którym właściciele startupów z sektora ekologicznego opowiadają, jak dbać o naturalne środowisko.

1. Jak za 50 lat będzie wyglądać Ziemia, jeśli nie powstrzymamy zmian klimatycznych?

Nie potrafię wyobrazić sobie Ziemi za 50 lat inaczej, niż jako zlepek klatek z postapokaliptycznych filmów. I nie są to teorie „nawiedzonej aktywistki”, a fakty, których dowodzi sam raport Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu, w którym grupa naukowców z 40 krajów udowadnia, że od katastrofy klimatycznej dzieli nas… 12 lat! Mamy zaledwie 12 lat, aby zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie półtora stopnia Celsjusza.

Często spotykam się z ignorancją, której mianownikiem jest stwierdzenie „skoro podgrzaliśmy Ziemię o jeden stopień, jakie ma znaczenie, czy dorzucimy pół stopnia lub kolejny jeden stopień?”. A znaczenie tej połówki jest ogromne.

Jeżeli nie zaczniemy realnie powstrzymywać zmian klimatycznych i dopuścimy do wzrostu temperatury o dwa stopnie, poziom mórz podniesie się o 10 cm, co będzie skutkowało zalaniem terenów, które zamieszkują dziesiątki milionów ludzi na świecie.

Jednak najbardziej obrazowym przykładem konsekwencji jest fakt, że ocieplenie o półtora stopnia to 100-letnie okresy bez pokrywy lodowej na Arktyce, a ocieplenie o dwa stopnie to brak tej pokrywy co dekadę. Rezultatem będą nieznośne i bardzo gorące okresy, które m.in. będą powodować tysiące pożarów na całym świecie, których próbkę mieliśmy w ostatnim czasie w Australii.

2. Z którym problemem ekologicznym powinniśmy rozprawić się najpierw?

Świat powinien natychmiast ograniczyć emisję dwutlenku węgla.

Aby powstrzymać proces podgrzewania Ziemi do 2030 roku, powinniśmy ograniczyć emisję o prawie 50%, a do 2050 roku zrezygnować z niej całkowicie. To oznacza, że wydobycie węgla powinno zostać całkowicie wstrzymane.

Świat powinien zwrócić się ze stanowczym apelem w kierunku Chin i Stanów Zjednoczonych, które odpowiadają za przeszło 40% emisji dwutlenku węgla, który w znacznej części bierze się ze spalania węgla w elektrowniach. Jednak odpowiedzialność nie leży wyłącznie po stronie tych dwóch krajów. UE dorzuca się do emisji, odpowiadając za 10% tego, co emituje cała ludzkość.

Emisja dwutlenku węgla ma ogromny wpływ na Polskę. Zeszłoroczne upalne lato cieszyło się wielką popularnością w social media, definiowane było jako „poprawa pogody”, ale nie powinniśmy podchodzić do tego z takim entuzjazmem.

Jeżeli nie doprowadzimy do ograniczenia emisji dwutlenku węgla, Polska stanie się pustynią. A to równa się utracie różnorodności biologicznej i drastycznym zmianom klimatu – gorące okresy, gwałtowne wichury i trąby powietrzne oraz silne ulewy będą wpływać zarówno na rolnictwo, energetykę, transport, jak i budownictwo.

Zmiany klimatyczne wymuszą na nas dynamiczne dostosowanie infrastruktury, a usuwanie szkód wywołanych przez zjawiska pogodowe będzie nas kosztowało setki milionów złotych.

3. Jak na co dzień dbasz o ekologię?

Jestem zwolenniczką idei babysteps i wszystkiego co w sobie zawiera.

Trudno jest od ręki wdrożyć ideę zero waste, ale wiem po sobie, że kilka małych kroków w stronę less waste ma ogromne znaczenie! To co wydarzyło się w naszym domu, to przede wszystkim niekupowanie nowych ubrań, bo zanim odpaliliśmy nasz portal UbraniaDoOddania.pl, zaczęliśmy od oceny własnych zachowań zakupowych i redukcji ilości posiadanych rzeczy.

Wiązało się to również z większą dbałością o ich zużycie. Uporządkowaliśmy kwestię prania – włączamy całkowicie pełną pralkę, pierzemy w niskich temperaturach, a płyn do płukania zamieniliśmy na ocet, który ma doskonałe działanie. Pijemy wyłącznie wodę kranową i co najważniejsze – nauczyliśmy się prawidłowo segregować śmieci, a to naprawdę trudna sztuka.

I to, co uważamy za nasz największy sukces – znacznie ograniczyliśmy ilość spożywanego mięsa na rzecz produktów roślinnych. Pracujemy nad tym, aby całkowicie z niego zrezygnować, ale to wymaga uczenia się kuchni wegetariańskiej.

Na naszej liście "to do" jest jeszcze wiele punktów, które mamy do wdrożenia, ale dajemy sobie na to czas i każdego dnia staramy się racjonalizować nasze wybory.

4. Skąd czerpiesz motywację do dbania o Ziemię?

Ze strachu o przyszłość mojej córeczki Tosi. Chciałabym, aby dorastała w świecie, który pozwoli jej doświadczać i odkrywać piękno Ziemi. Chciałabym dać jej szansę na wybór miejsca, w którym będzie chciała żyć. Z miłości i fascynacji do tego miejsca, a nie jako wynik migracji przed suszą czy powodziami.

5. Które ekologiczne startupy podziwiasz?

Bardzo imponuje mi działalność fundacji „Las na zawsze”. Nie jest to startup, ale inicjatywa, która w moim odczuciu jest bardzo ważna z ekologicznego punktu widzenia – jak sama nazwa wskazuje – fundacja sadzi lasy na zawsze.

To działanie ma ogromne znaczenie dla nas i naszej przyszłości. Zestawiając to z wycinką przeszło 3 mln drzew za sprawą ustawy „lex Szyszko”, do wysadzenia lasami jest wiele hektarów ziemi.

6. Czym byś się zajmowała, gdybyś nie prowadziła startupu z sektora ekologicznego?

Od kiedy zostałam mamą, fascynuję się światem małych dzieci i ich niekończącą się odwagą i ciekawością. Gdybym nie współtworzyła Ubrań Do Oddania, prowadziłabym małe leśne przedszkole, w którym dzieci bez względu na pogodę mogłyby paplać się w błocie i zbierać szyszki i patyczki, tak jak robi to moja córka w każde popołudnie.

7. Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu ekologicznego startupu?

Myślę, że w przypadku każdego startupu najtrudniejsza jest umiejętność okiełznania własnego strachu podczas mierzenia się z wyzwaniami. Często wyzwania, które stają na naszej drodze, są zupełnie nowe. W przypadku naszego biznesu nie mamy na kim się wzorować ani od kogo czerpać dobre praktyki – sami musieliśmy popełniać wszystkie błędy i sami musieliśmy szybko wyciągnąć z nich słuszne wnioski, które doprowadziły nas do miejsca, w którym jesteśmy teraz.

Skupiając się na wąskiej grupie startupów ekologicznych, myślę, że najtrudniejsze w prowadzeniu takiego startupu jest… bycie ekologicznym.

Misja, działanie czy proponowane rozwiązanie firmy z segmentu ekologii to jedno, ale na bycie ekologicznym startupem składa się również wiele czynników wewnętrznych. Ekologia powinna być wpisana w DNA firmy, stanowić ważną część życia zespołu.

Myślę, że trudno byłoby nam pracować nad stworzeniem cyrkularnego przedsiębiorstwa w obszarze odzieży używanej, wiedząc, że ktoś z nas relaksuje się podczas kompulsywnych zakupów w sieciówkach czy pakuje każde warzywo w osobną siatkę w dyskoncie, a wodę z kranu uznaje za silnie trującą.

Jako startupy ekologiczne musimy być uważni i każdą zmianę zaczynać od siebie. Często działania ekologiczne naszych firm są mocno zintegrowane z działaniami edukacyjnymi. Warto regularnie prowadzić je również w naszych firmach.

I najtrudniejsze wyzwanie młodych przedsiębiorców z sektora ekologii – koncentracja na celach, których mianownikiem jest zrównoważenie, spójność i wiarygodność, a nie na tempie wzrostu, które często kusi wybraniem drogi na skróty.

8. Jakie działania proekologiczne już dziś mogę wprowadzić w firmie, aby dbać o Ziemię?

Wymienię te, które zawsze przytaczam w ramach realizowanych przez nas zbiórek ubrań w firmach i korporacjach. Definiuję je jako proekologiczne i… proekonomiczne, ponieważ generują ogromne oszczędności w firmach, które je wdrażają.

Najprostszą rzeczą, którą możesz wdrożyć w swojej firmie, jest kupienie kilku karafek na wodę i całkowite zrezygnowanie z plastikowych butelek, które serwujesz współpracownikom bądź gościom.

Powinieneś pomyśleć o wymianie żarówek na energooszczędne i obniżyć temperaturę w biurze – przyjmuje się, że obniżenie temperatury o 1 stopień równa się 1% oszczędności kosztów ogrzewania.

Mój ulubiony tip to nałożenie całkowitego obowiązku wyłączania sprzętów elektronicznych, a nie wprowadzania ich w tryb uśpienia. Tryb czuwania zużywa 50% energii potrzebnej do pracy urządzenia. Sumienne wyłączanie sprzętu ogranicza emisję dwutlenku węgla nawet o 130 kg w skali roku.

9. Czy w Polsce trudno dbać o ekologię?

Według mnie trudno jest się motywować do sumiennego dbania o ekologię.

Społecznie czujemy, że musimy działać ekologicznie, ale bierność decydentów na nasze apele i działania oraz częsta ignorancja, z którą się spotykamy, skutecznie zniechęcają do działań. I czasem sprawiają, że dopada nas poczucie bezsensu.

Mamy wrażenie, że od nas jako społeczeństwa niewiele zależy. Świat apeluje o pilne ograniczenie emisji dwutlenku węgla, organizujemy strajki klimatyczne, zbieramy podpisy pod licznymi petycjami, a kopalnia Bełchatów fedruje już 40 lat, wydobywając coraz więcej węgla brunatnego.

Z drugiej strony wprowadzenie kilku ekologicznych zmian w każdym z nas, przemnożone przez setki, tysiące czy miliony ludzi może zacząć i już zaczyna rewolucję. Świetnym przykładem jest akcja #suckingsucks Arety Szpury – po kilku miesiącach na próżno jest szukać miejsc, w których dostaniemy plastikową słomkę do napoju.

10. Co państwa powinny robić, aby wspierać działania ekologiczne na świecie?

Słuchać społecznych głosów. Bardziej niż pieniądze i władzę kochać Ziemię i jej mieszkańców. Wziąć pełną odpowiedzialność za ich przyszłość.

11. Kto według Ciebie jest liderem wśród działaczy ekologicznych?

Trudno jest mi wybrać jedną osobę.

Bardzo podziwiam Dobrosławę Gogłozę – prezeskę stowarzyszenia Otwarte Klatki, która jest tak konsekwentna i odważna w swoich działaniach. Według mnie jest matką chrzestną dynamicznego wzrostu popularności diet wegetariańskich i wegańskich. To dzięki niej możemy zobaczyć, jak wyglądają fermy zwierząt, które są tak genetycznie zmodyfikowane, że czują ciągły głód. To Dobrosława uświadomiła nam, że tempo wzrostu kurcząt i ich rozmiary vs rzeczywisty wiek życia kurczaka można porównać do trzyletniego dziecka, które ważyłoby 300 kg.

Poza Dobrosławą bardzo cenię Ankę Piętę. Jest dla mnie symbolem rewolucji w branży mody. Nie jest „poprawna” w swoich działaniach proekologicznych, dlatego cenię ją za odwagę, cięty język i umiejętność zadawania trudnych pytań. Anka często jest oburzona, ale w całym swoim oburzeniu potrafi doprowadzić do konkretnych działań wśród tych, którzy dotychczas o zmianach tylko mówili.

Ania wraz z Martyną Sztabą prowadzą fantastyczny podcast Muda Talks, do którego zapraszają bardzo interesujących gości angażujących się w działalność proekologiczną. Miałam ogromną przyjemność rozmawiać w Mudzie z dziewczynami o rynku odzieży używanej, rozmowę można przesłuchać tutaj.