Wycofanie się z budowy hal filmowych i odpis rzędu 7 mln zł to tylko wierzchołek góry lodowej — rynek właśnie weryfikuje zdolność influencerów do budowania trwałej rentowności poza zasięgami na YouTubie.
Gdy w 2021 i 2022 roku Karol Wiśniewski i jego wspólnicy wchodzili na warszawski parkiet poprzez odwrotne przejęcie Beskidzkiego Biura Inwestycyjnego (BBI), inwestorzy detaliczni widzieli w nich polski odpowiednik Disneya ery TikToka. Szał wokół lodów ekipy, dropshipping odzieży i setki milionów wyświetleń wywindowały w szczytowym momencie kurs powyżej 16–20 zł, co przy ówczesnych oczekiwaniach pompowało kapitalizację spółki w okolice kilkuset milionów złotych.
Dziś, w październiku 2026 roku, z tamtej euforii nie zostało niemal nic. Akcje Ekipa Holding notowane są w granicach 0,90–0,92 zł, a cała spółka warta jest ok. 37 mln zł. Oznacza to spadek o ponad 75% w perspektywie dwóch lat i ponad 90% od historycznych maksimów.
Co doprowadziło do tak głębokiej przeceny?
Fiasko inwestycji w hale
Bezpośrednim impulsem do ostatniej fali wyprzedaży stał się oficjalny komunikat spółki o zaniechaniu budowy nowoczesnych hal zdjęciowych. Projekt, który miał uniezależnić produkcje grupy od zewnętrznej infrastruktury filmowej, okazał się finansową pułapką. W swoim oficjalnym raporcie giełdowym spółka przyznała wprost: „skala oraz przewidywane nakłady finansowe związane z Inwestycją uniemożliwiają jej realizację wyłącznie ze środków własnych Ekipa Management, jak i środków Grupy Kapitałowej Spółki”.
Na prace przygotowawcze i infrastrukturę wydano ok. 7 mln zł netto. Nieruchomość została wystawiona na sprzedaż w celu odzyskania płynności, a odpisy i koszty uderzyły w wyniki finansowe. Jak podają Wirtualne Media,, grupa odnotowała ponad 8,2 mln zł straty z działalności operacyjnej oraz 5,46 mln zł straty netto przypadającej akcjonariuszom jednostki dominującej. Łukasz Wojtyca („Wujek Łuki”), prezes zarządu i posiadacz 19,68% akcji, krótko skomentował tę decyzję: inwestycja w obecnych realiach rynkowych „po prostu się nie opłaca”.
Jest źle, gdy wyświetlenia nie zamieniają się w zysk
Ekipa Holding nie jest typową wydmuszką bez przychodów — spółka wciąż generuje istotne strumienie pieniężne (w 2025 roku przychody sięgnęły 83,99 mln zł). Problem polega na erozji marży:
-
załamanie e-commerce: przychody ze sprzedaży towarów i gadżetów (merchu) tąpnęły z kilkunastu do kilku milionów złotych. Młoda widownia wydoroślała, a popyt na brandowane zeszyty czy koszulki wygasł;
-
presja kosztowa: koszty stałe i amortyzacja nowych projektów zjadają wypracowany cash flow. Zysk netto grupy za 2025 rok stopniał do 3,38 mln zł (wobec ponad 8,5 mln zł rok wcześniej), a w 2026 roku spółka zaczęła notować kwartalne straty netto.
Zeus, ale nie taki gromowładny i w ogóle jakby słaby
Początek 2025 roku przyniósł pozorny sukces — film „100 dni do matury” zgromadził w kinach ponad milion widzów i zapewnił lukratywny kontrakt licencyjny z Amazon Prime Video, o czym informowały Wirtualne Media. Wydawało się, że segment filmowy Laniakea Pictures stanie się stałą maszynką do zarabiania pieniędzy. Tymczasem druga część filmu — „100 DNI: Misja Zeus”, która weszła do kin 11 września 2026 roku — nie wywołała już fali porównywalnego entuzjazmu. Mimo zaangażowania uznanych aktorów (Tomasz Kot, Cezary Pazura) i wsparcia dystrybutora Next Film, rynek odebrał wyniki z rezerwą. Inwestorzy zrozumieli, że produkcja filmowa to biznes o wysokiej zmienności i kapitałochłonności, który nie gwarantuje przewidywalnych przepływów pieniężnych co kwartał.
Giełda to nie algorytm YouTube’a
Przypadek Ekipa Holding stanowi podręcznikowy przykład pułapki tzw. creator economy na rynku publicznym. Algorytmy YouTube’a promują nowość, dynamikę i młodzieńczy szum; inwestorzy giełdowi nagradzają powtarzalny zysk operacyjny, dyscyplinę bilansową i przewidywalność. Dopóki model biznesowy Friza opierał się na lekkich aktywach (afiliacje, sponsoring, licencjonowanie wizerunku), rentowność była spektakularna. Wejście w kapitałochłonne przedsięwzięcia — nieruchomości, zaawansowaną produkcję filmową i rozbudowane struktury holdingowe — zbiegło się ze spadkiem organicznego zainteresowania marką bazową.
Dla drobnych akcjonariuszy, którzy kupowali akcje na fali popularności lodów Ekipy, 90 groszy za walor to bolesna lekcja: popularność w sieci nie jest tożsama z trwałą wartością fundamentalną przedsiębiorstwa. Jakkolwiek banalnie to brzmi, to jak widać – nie wszyscy zdołali sobie tę prawdę przyswoić.