Gospodarka po pandemii – czego możemy się spodziewać? Prognozy MF, przedstawicieli Pekao S.A., BGK i ARP na konferencji Impact21

Dodane: 14.05.2021

Hanna Baster

Udostępnij:

Jak zdaniem ekspertów radzić sobie będzie nasza gospodarka w najbliższym miesiącach? Konferencja Impact21 za nami, przytaczamy kluczowe wnioski Ministerstwa Finansów, Agencji Rozwoju Przemysłu, Pekao S.A i Banku Gospodarstwa Krajowego, które padły w trakcie tego wydarzenia.

Według oficjalnej prognozy Ministerstwa Finansów polska gospodarka urośnie w tym roku o 3,8 procent, podczas gdy niektórzy makroekonomiści mówią nawet o 5 procent, również KE europejska podniosła swoje prognozy dla Polski, w tym roku cztery procent, w przyszłym pięć procent.

Dobre nastroje z końcem pandemii

W środę Szkoła Główna Handlowa i Forum Ekonomiczne w Karpaczu zaprezentowały uaktualniony wskaźnik aktywności gospodarczej (WAG). Pokazuje on, że polscy przedsiębiorcy są optymistami: aż 45 procent z nich uważa, że gospodarka w Polsce wróci do stanu sprzed pandemii już w 2022 roku. Również wnioski płynące z wczoraj zakończonej konferencji Impact21 napawają optymizmem: większość ekspertów nie przewiduje ani gwałtownego wzrostu inflacji, ani recesji. W dzisiejszym tekście znajdziecie przyczyny, dla których zarówno Ministerstwo Finansów, jak i ekonomiści snują przed nami uspokajające prognozy gospodarcze.

Obciążenia dla największych, mniejsi mogą spać spokojnie

Nie planujemy cięć wydatków, bo chcemy po pierwsze, aby finansować konsumpcję publiczną, ale również, żeby rozkręcać inwestycje publiczne. Za mało było działalności cyfrowej, będziemy również inwestować większe środki w rozwój służby zdrowia – zapewniał w trakcie konferencji Impact21 minister finansów, Tadeusz Kościński. I dodał: – Potrzebujemy rozkręcać konsumpcję, więc z pewnością nowy system podatkowy (nakładający większe obciążenia na najbogatszych, przyp. red.), oprócz tego, że będzie bardziej sprawiedliwy, to będzie korzystny dla gospodarki. Ci, którzy mają mniej, wolne środki przeznaczają na konsumpcję, Ci, którzy więcej, na inwestycje.

Wzrost stóp procentowych mało prawdopodobny

W trakcie konferencji Tadeusz Kościński określił również stanowisko MF, co do obecnego poziomu inflacji: – Ze strony Ministerstwa Finansów mogę powiedzieć, że w krótkim terminie inflacja dla nas jest dobra, bo mamy większe wpływy z podatków, ale w pewnym momencie może taki wzrost tworzyć bezrobocie i będziemy tracić wpływy z podatków. Na pewno nie jestem więc fanem dużej inflacji, czyli takiej powyżej celu inflacyjnego RPP. Jeżeli spadnie do 2,5% za około dwa lata, to będziemy zadowoleni.

Opinie: Recesja czy wzrosty? Kluczowy wpływ postępu technologicznego

– Pandemia spowodowała, że zrobiliśmy w rok postęp technologiczny, który normalnie zająłby nam 3-5 lat. Chodzi mi tutaj o e-commerce, kanały online. Pandemia spowodowała również, że część sektorów gospodarki miała dobrą koniunkturę, przegranymi są oczywiście turystyka i kultura. Liczę jednak na efekt odłożonej konsumpcji, że w ten sposób branże stratne w czasach Covid nadrobią zaległości – tak o wpływie pandemii na gospodarkę mówił przedstawiciel PFR na konferencji, Paweł Borys.

O postępie technologicznym, a w szczególności spodziewanym jego wpływie na stan naszej gospodarki w najbliższych latach mówili także przedstawiciele banków (Pekao S.A., BGK), ARP i MF podczas debaty „Odbudowa gospodarcza po pandemii. Perspektywa makroekonomiczna i sektorowa”. Prowadzący, Ignacy Morawski z Pulsu Biznesu, poprosił ekspertów o rozważenie prawdopodobieństwa czterech możliwych scenariuszy dla polskiej gospodarki, dwóch pozytywnych i dwóch negatywnych kierunków rozwoju:

  • scenariusz I: nawrót pandemii i idąca za nią recesja,
  • scenariusz II: wzrost inflacji, wzrost stóp procentowych, a na jej skutek przegrzanie gospodarki, pękanie baniek i recesja,
  • scenariusz III: w ciągu dwóch lat 2021-2022 łączny wzrost będzie wynosił 10-12%,
  • scenariusz IV: pandemia doprowadzi do przyspieszenia postępu technologicznego, a to zaowocuje szybszym rozwojem niż przed pandemią.

Trzech z czterech ekspertów oceniło jako najbardziej prawdopodobny scenariusz ostatni, a więc jeden z tych bardziej optymistycznych dla naszej gospodarki. Biorąc pod uwagę takie czynnik jak wzrosty w sektorze produkcyjnym oraz postęp technologiczny w firmach, który już dzisiaj jest faktem, a który mocno przyspieszył w czasie pandemii, większość panelistów stwierdziła, że prawdopodobieństwo scenariusza IV jest najwyższe, od 50% (Ernest Pytlarczyk, Bank Pekao S.A., Konrad Trzonkowski, Agencja Rozwoju Przemysłu) do nawet 70% (Łukasz Czernicki, Ministerstwo Finansów). Tak swoje stanowisko uzasadniał Ernest Pytlarczyk: – Uzbrojenie techniczne, skok w digitalizacji, wprowadzenie wielu nowych rozwiązań np. logistycznych, może wskazywać, że będziemy szybciej się rozwijali niż przed pandemią.

Jako bardzo mało prawdopodobny ocenił scenariusz IV tylko jeden z ekspertów, przedstawiciel Banku Gospodarstwa Krajowego, Mateusz Walewski. Argumentował, że wskaźnik TFP (łączna produktywność czynników produkcji) utrzymuje się w Polsce od wielu lat na niskim poziomie i nic nie wskazuje na to, aby miał on wzrosnąć. Jego zdaniem dużo bardziej prawdopodobny jest scenariusz I, a zaraz po nim scenariusz II.

Nie będzie ciekawych czasów

Z ważnych wniosków debaty, z pewnością warto zaznaczyć, że prognozy ekspertów uczestniczących w debacie prowadzonej przez Ignacego Morawskiego są zdecydowanie bardziej pozytywne, niż negatywne, nie prognozują ani recesji, ani szalejącej inflacji. Eksperci nie popadają jednak również w skrajny optymizm – łączny poziom wzrostu za lata 2021-2022 prognozują na nie wyższy niż 10%. Paneliści wskazywali, że notowane obecnie wzrosty inflacji nie skłonią banków centralnych do podniesienia stóp procentowych. Eksperci podawali kilka przyczyn, które ich zdaniem nie spowodują działań banków centralnych zmierzających do zwiększania wartości pieniądza:

– Banki centralne nie będą wcale skłonne podwyższać stóp, bo najpierw będą czekać, czy pandemia rzeczywiście się kończy, a potem będą obawiać się spadku wartości aktywów w portfelach inwestorów, co może zachwiać rynkami finansowymi – tłumaczył Mateusz Walewski z BGK. Rządy będą również namawiały banki centralne do powstrzymania podnoszenia stóp procentowych, bo wyższa inflacja oznacza mniejszy dług publiczny. Tak więc nawet przy wyższej inflacji, banki będą czekały.

– Czynniki, które wpływają na wzrost inflacji, są moim zdaniem przejściowe, w długim terminie konieczność reakcji banków centralnych nie będzie konieczna – stwierdził Łukasz Czernicki, przedstawiciel MF. – Mamy teraz do czynienia z opóźnionym popytem, są przecież duże problemy w łańcuchach dostaw, później to się uspokoi. W perspektywie dwuletniej jestem optymistą.

Odmiennego zdania był tylko jeden z panelistów: – Moim zdaniem scenariusz wysokiej inflacji jest prawdopodobny nawet w 20-30%. Porównując obecny kryzys z tym z 2008 rokiem, wtedy skupienie było na ratowaniu samego sektora finansowego, nikt nie zastanawiał się nad wpływem tych decyzji na realną gospodarkę. Wtedy koncentrowano się na zaciskaniu pasa, była nawet deflacja, ale teraz nikt nie boi się przyrostu długu – mówił przedstawiciel ARP, Konrad Trzonkowski. – Zastanawiam się, czy to się nawet nie skończy reflacją. Możliwe, że niektóre banki centralne nie wytrzymają presji i zaczną jednak podnosić stopy procentowe.