Grzegorz Pasternak (Farmstarter): Dzięki warsztatom PFR spotkaliśmy się i odkryliśmy, że nasze zainteresowania uzupełniają się i może powstać z tego ciekawy pomysł na biznes

Dodane: 14.01.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Pomysł na startup Farmstarter powstał podczas Szkoły Pionierów PFR, z uczestników tego właśnie wydarzenia składa się cały jego zespół, który w kilka tygodni zbudował prototyp swojego „domowego warzywniaka”.

Uprawy hydroponiczne z autorskimi pożywkami i autonomiczną regulacją ilości dostarczanego roślinom światła – to rozwiązanie startupu Farmstarter, pomysł którego zrodził się w trakcie ostatniej edycji Szkoły Pionierów PFR. O ich pomyśle na biznes rozmawiamy z CEO zespołu, dr inż. Grzegorzem Pasternakiem, naukowcem z Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej, którego zainteresowanie do tej pory koncentrowało się m.in. na zielonej chemii i mikrobiologicznych ogniwach paliwowych. Grzegorz ma za sobą podoktorski staż m.in. w Bristol Robotics Lab, gdzie pracował nad produkcją prądu z moczu w ramach badań finansowanych przez Billa Gatesa.

Jak powstał Wasz zespół, skąd wziął się pomysł na Farmstarter?

Nikt z nas nie znał się przed Szkołą Pionierów PFR i to jest ogromna wartość tych warsztatów – osoby, których kompetencje się uzupełniają, mogą się poznać, zrobić szybką burzę mózgów i wyjść z inicjatywą. Tak też było w moim przypadku – na bazie rozmów zaproponowałem zajęcie się rozwiązaniem efektywności energetycznej i zarządzania światłem w hodowlach typu indoor, w szczególności w hydroponice. Pomysł wyszedł stąd, że ja zajmuję się m.in. zagadnieniami produkcji energii przez mikroorganizmy, a Mateusz Kawka (również uczestnik Szkoły Pionierów PFR) nasz CTO, jest biotechnologiem i zajmuje się uprawami hydroponicznymi. Do zespołu dołączyły Joanna Lewandowska oraz Karolina Lubińska, które uzupełniają nas o kompetencje biznesowe i marketingowe. Dzięki warsztatom spotkaliśmy się i odkryliśmy, że nasze zainteresowania uzupełniają się i może powstać z tego ciekawy pomysł na biznes.

Na czym polega Wasze rozwiązanie, czym różni się od ustawienia doniczki z nasionami na oknie?

Wzrost roślin w domowej farmie od Farmstarter będzie podzielony na dwa zasadnicze etapy: kiełkowanie i ukorzenianie (w komorze do kiełkowania) i zasadniczy – hodowla bezglebowa (hydroponiczna). W tym ostatnim korzenie roślin będą zanurzone w „szybkowzrostowym” roztworze opracowanym przez zespół Farmstarte, który dodatkowo będzie napowietrzany. Ich „eliksir” w połączeniu z autonomicznie zarządzanym oświetleniem sprawi, że rośliny będą rosły kilkukrotnie szybciej niż w tradycyjnej uprawie.

Jaka jest przewaga Waszej sałaty nad tą kupioną w sklepie? Koszt zestawu do hodowli Farmstarter to nie tak mała kwota – 1200 zł. Dlaczego ma mi się taki wydatek opłacać bardziej niż kupowanie raz na tydzień bazylii i sałaty w sklepie?

Na początek chciałbym zaznaczyć, że mamy też w ofercie tańsze opcje – z mniejszą liczbą stanowisk hodowlanych – zaczynające się od 450 zł. Chcielibyśmy jeść jak najzdrowsze warzywa, owoce czy zioła, a wiemy, że chemizacja rolnictwa się nie cofa, ale postępuje. Dzięki nam mieszkańcy miast mogą jeść zdrowiej, rośliny, które wyrosły bez pestycydów i nawozów sztucznych. Składniki, z których składają się nasze pożywki, są składnikami naturalnych podłoży, w których one rosną. Poza tym własna farma to oszczędność czasu (warzywniak we własnej kuchni) i dbałość o naturę – eliminujemy z naszego śladu węglowego transport sadzonek do sklepu i zmniejszamy liczbę zużywanych opakowań.

Jednak obok tego, że nasze warzywa będą zdrowsze, największą zaletą farm od Farmstarter jest szybszy wzrost. Np. w uprawie z piętnastoma stoiskami od Farmstarter będziesz miała trzy rośliny z jednej uprawy już po tygodniu (np. sałata, bazylia i szczypiorek). Warto zauważyć, że podana powyżej ilość oznacza wyhodowanie rocznie 156 roślin, których koszt przy zakupie w sklepie wyniósłby co najmniej 930 PLN. Dzięki Farmstarter samowystarczalność jest możliwa do osiągnięcia.

Dlaczego rośliny w farmie od Farmstarter rosną szybciej?

Po pierwsze, sposób dostarczania składników odżywczych jest inny, gdy korzenie rośliny zanurzone są w roztworze odżywczym, niż gdy znajdują się one w glebie. Po drugie hydroponika sprawia, że jesteśmy zdolni lepiej kontrolować środowisko wzrostu – w tradycyjnej uprawie gradient gleba-woda-powietrze jest dużo trudniej kontrolować: zmienia się ph, następuje lokalne wyczerpanie składników. Tych niewiadomych w uprawie hydroponicznej unikamy. Po trzecie, Farmstarter jest wyposażony w lampy LED regulowane w zależności od warunków świetlnych otoczenia. W ten sposób uzupełniają one deficyty świetlne jakie rośliny mogą napotkać w docelowych miejscach przeznaczenia naszej farmy, czyli mieszkaniach i domach. Dodatkowo uprawę bezglebową wzmocni nasze autorskie oprogramowanie. Będzie pozwalało m.in. na wybór trybu zarządzania energią w zależności od rodzaju rośliny, aplikacja będzie też sugerować, jaki rodzaj pożywki będzie dla niej optymalny.

CEO Farmstarter, dr inż. Grzegorz Pasternak

Rośliny w uprawie bezglebowej rosną zatem szybciej nie tylko ze względu na możliwość lepszego kontrolowania warunków wzrostu, ale również dlatego, że jesteśmy w stanie tutaj z większą efektywnością dostarczać potrzebne składniki do korzeni oraz dlatego, że dajemy im większą swobodę wzrostu.

Chwalicie się mniejszym zużyciem energii niż u konkurencji. Jak osiągacie ten wynik, skąd się bierze Wasza przewaga na tym polu?

Największe oszczędności energii, to, co wyróżnia nas na tle konkurencji, przynosi nam autonomiczny system zarządzania światłem. Przykładowo, jeżeli postawisz swoją farmę przy oknie, to nasze rozwiązanie samo się doreguluje – będzie zużywało w tym momencie mniej światła. Działa to tak, ponieważ nasz system wyposażony jest w czujniki, które dostosowują natężenie oświetlenia. Pierwszą wersję prototypu stworzyłem w ramach Szkoły Pionierów PFR, zajęło to kilka tygodni. Konkurencja nie wdrożyła jeszcze tego typu rozwiązań, są natomiast na rynku firmy, które wykorzystują światło w inny sposób – np. dostosowując typ światła do etapu wegetacji rośliny.

Co mogę uprawiać w Waszej farmie? Czy w zimie mogę liczyć na pomidory?

Nasz startup istnieje dopiero kilka miesięcy, w tym krótkim czasie przetestowaliśmy już jednak oprócz prostych w uprawie ziół (bazylia, mięta, kolendra, koper, oregano, rozmaryn, tymianek), również rukolę, roszpunkę, a także większe warzywa: sałatę, jarmuż, kapustę pak-choi, pomidory koktajlowe, paprykę chili i słodką, truskawki, poziomki i borówki.

Lista jest otwarta, bo przy odpowiednim doświadczeniu użytkownika, będzie on mógł prowadzić hodowlę na własną rękę, wykorzystując nasiona roślin nieobjętych przez nas sprzedażą. Poza odpowiednim nawodnieniem, wydajny proces wzrostu i owocowania będzie zależał od odpowiedniego naświetlenia, za które odpowiedzialny będzie system zarządzania światłem. Dzięki doświetlaniu, owocowanie roślin w naszej domowej farmie będzie możliwe również zimą.

Mówiliście, że domowa uprawa będzie odbywała się w dwóch etapach: pierwszy to kiełkowanie (na podłożu z lnu), drugi to wzrost roślin w hydroponice. Jakie właściwości ma podłoże? Czy będziecie je jakoś wzbogacać dla szybszego kiełkowania?

Podłoża lniane, które udało nam się opracować, sprawdziliśmy już w testach jako bardziej lokalna alternatywa dla materiałów kokosowych, które również przetestowaliśmy. Wcześniej myśleliśmy również o wełnie mineralnej i torfie, ale zrezygnowaliśmy z ich wykorzystania ze względu na ich negatywny wpływ na środowisko. Biorąc pod uwagę ekologiczny charakter upraw lnu i znikomą ilość odpadów, jakie produkuje jego przemysłowa obróbka, jest to jedna z ciekawszych alternatyw, którą możemy się wyróżnić.
Jako składnik naszych wkładów hodowlanych włókna lniane zapewniają świetną zwilżalność roztworem odżywczym i pozwalają na dobry wzrost roślin. Włókna lniane mają jeszcze jedną korzyść – wykazują właściwości antybakteryjne, ograniczając rozwój mikroorganizmów, które wpływałyby negatywnie na hodowlę.

Co chcecie osiągnąć w tym roku?

Nasze plany na ten rok to testowanie Farmstartera (mamy już dość pokaźną grupę testerów, sporo osób jest zainteresowanych naszym urządzeniem, zarówno firmy jak i użytkownicy indywidualni) i przede wszystkim pozyskanie funduszy na pełny produkt. W tym momencie myślimy najmocniej o kampanii crowdfundingowej, bo jesteśmy na tak wczesnym etapie, że rozmowy z funduszami VC nie byłyby dla nas korzystne.