0 0 0

Booksy zgarnia 49 mln złotych. Ma ambitne plany

Dodane

05-07-2018

Adam Sawicki
Booksy, operator aplikacji do umawiania wizyt między innymi u fryzjera i kosmetyczki, pozyskał 49,3 mln złotych. Jest to kolejna runda jaką polski startup zamyka. Największa w jego dotychczasowej historii finansowania.

Na zdjęciu: Stefan Batory, twórca Booksy | fot. materiały prasowe

Ambitne cele

Booksy przeznaczy pozyskany kapitał (między innymi od fundusz venture capital Manta Ray Sebastiana Kulczyka) na dalszy rozwój. Zamierza dzięki tym środkom umocnić swoją pozycji na rynkach, na których już działa, chociaż będzie skupiać się przede wszystkim na jednym. Kluczowe dla spółki są Stany Zjednoczone, gdzie Booksy planuje zdobyć pozycję lidera. Na pozostałych rynkach będzie podejmować działania mające na celu zwiększenie konkurencyjności polskiej aplikacji względem innych, podobnych do Booksy rozwiązań.

Stefan Batory, założyciele i dyrektor generalny Booksy, nie wyjaśnia ile czasu daje sobie, by zrealizować powyższe zamiary, ale zapewnia, że przez najbliższych kilka miesięcy będzie koncentrować się właśnie na nich. Poza tym pieniądze od inwestorów to także zastrzyk gotówki, którego Booksy potrzebuje, żeby zatrudnić osoby specjalizujące się w maszynowym uczeniu. Batory chce bowiem wdrożyć technologię analizowania zachowań użytkowników, by koniec końców lepiej dopasowywać terminy wizyt do usługodawców.

Najwyższa runda Booksy 

Zemknięta runda finansowania nie jest pierwszą jaką Booksy ma na koncie, ale na pewno jest najwyższą w jakiej wzięło udział. Przypomnijmy, że w marcu 2017 roku właściciele polskiej aplikacja do rezerwowania wizyt zgarnęli ponad 4 miliony dolarów między innymi od australijskiego Investible. Natomiast do tej pory pozyskali łącznie ok. 70 mln złotych.

Business Insider zwraca uwagę, że „niewielu startupom z Polski udaje się zebrać takie sumy”, a Booksy nie powiedziało ostatniego słowa. Okazuje się bowiem, że w 2019 roku spółka planuje znów zwrócić się do inwestorów o pomoc. Mimo tego firma wciąż nie jest rentowna, chociaż wierząc zapewnieniom Batorego, zmieni się to w ciągu kilku miesięcy. 

Jednorożec 

– Problem polega na tym, że gdy rośnie się tak szybko i w pierwszym miesiącu zdobyło się 100 klientów, w drugim 200, a potem 1000, to koszty zdobycia kolejnej, coraz większej grupy klientów, są większe niż przychody z tej pierwszej grupy. Gdybyśmy nie chcieli szybciej rosnąć, to bardzo szybko bylibyśmy rentowni. Tylko wtedy ktoś inny wygrałby ten wyścig – wyjaśnia w rozmowie z Business Insiderem dyrektor generalny Booksy.

Booksy chce rosnąc szybko, bo stawia stawia sobie ambitny cel, jakim jest zdobycie miana jednorożca. Kiedy tak się stanie? – Chciałbym, aby wydarzyło się to w ciągu trzech, pięciu lat. Takie są nasze cele – powiedział Rzeczpospolitej w sierpniu minionego roku Stefan Batory. Na razie jednak jest za wcześnie, by mówić o sukcesie firmy, która powstała cztery lata temu. Są jednak klienci, inwestorzy i wyniki. Na sukces przyjdzie czas. 

Komentarze (0)