Jak bardzo EduTech jest potrzebny polskiemu szkolnictwu?

Dodane: 02.07.2021

Kasia Krogulec

Udostępnij:

Technologia w szkolnictwie jest bardzo potrzebna. Jednak zanurzanie się w świat wirtualny w nadmiarze, wiąże się z szeregiem niebezpieczeństw. Zapytaliśmy różnych ekspertów od edukacji, jakie znaczenie ma z ich punktu widzenia EduTech w szkole. Co ciekawe, nie wszyscy są jego entuzjastami w równym stopniu.

Max Azarov, CEO Novakid

novakid.pl

Czas spędzony w przedszkolu czy szkole powinien przede wszystkim służyć budowaniu relacji z rówieśnikami, rozwijaniu empatii i zdolności interpersonalnych, uczenia się ról społecznych, współpracy i rozwiązywania konfliktów. Szkoła to doskonałe miejsce na wzmacnianie kompetencji miękkich i inteligencji emocjonalnej. Z kolei przyswajanie „twardej” wiedzy i informacji mogłoby bez problemu odbywać się w dużej mierze przez internet.

Nauka przez internet

Narzędzia online stwarzają okazję do skupienia się wyłącznie na nauce. W moim odczuciu tak właśnie będzie wyglądała edukacja przyszłości, oparta o model hybrydowy – z jednej strony skrojone na miarę, spersonalizowane programy nauczania online i zajęcia indywidualne, a z drugiej strony przedszkola i szkoły, w których dzieci uczą się stacjonarnie funkcjonowania w społeczeństwie.

Smartfony są nieuniknione

Według pedagogów dzieci nie powinny mieć żadnej styczności z ekranami smartfonów i telewizorów do drugiego roku życia. Jednak prędzej czy później nie unikniemy kontaktu naszych dzieci z technologią. One przecież uczą się przez obserwację – podpatrują dorosłych ze smartfonami w ręku czy laptopami na kolanach i następnie próbują tego samego. To od rodziców zależy, gdzie skierują naturalne zainteresowanie swoich pociech. Czy to będzie filmik albo gra, włączona tylko po to, by uspokoić na chwilę dziecko, a może pożyteczna aplikacja edukacyjna, stymulująca pracę umysłu i pobudzająca matematyczne albo geograficzne pasje.

Cyfryzacja to nie moda

Cyfryzacja nie jest modą ani stanem przejściowym, ulega jej coraz więcej sfer z życia społecznego, w tym edukacja. Nie trzeba się tego bać, tylko zachować zdrowy rozsądek i podjąć przemyślane decyzje odnośnie instalowanych aplikacji i programów. Nie chcemy przecież, by nasze dzieci były wykluczone cyfrowo, ani żeby nie radziły sobie z technologiami. Coraz więcej zawodów i profesji, które czekają najmłodsze pokolenie, wymaga kompetencji cyfrowych i umiejętności poruszania się w świecie technologii. Dlatego nie zakazujmy, tylko stawiajmy granice i wprowadzajmy limity czasowe na korzystanie z tabletów czy komputerów. Uczmy dzieci mądrego używania sprzętów elektronicznych, np. pokażmy im najpierw książkę, a potem czytnik ebooków.

Edukacja online to szansa, niezagrożenie. Dzięki niej z każdego miejsca na świecie możemy mieć dostęp do najlepszych kursów, wykładów docenionych akademików i nauczycieli, zajęć z native speakerami z każdego języka. Nie musimy nigdzie dojeżdżać, ani przeprowadzać się do większych miast. To również szansa dla uczniów i studentów przewlekle chorych, zmagających się z różnymi trudnościami, a także tych na edukacji domowej i z indywidualnym tokiem nauczania. Branża EdTech (educational technology – technologia edukacyjna) nie bez powodu rozwija się tak dynamicznie. Ludzie chcą uczyć się przez internet i widzą, że przynosi to spodziewane efekty.

Internet to narzędzie

Internet i rozwiązania online to narzędzie i, jak każde narzędzie, może być wykorzystane we właściwy lub niewłaściwy sposób. Myślę, że to na twórcach aplikacji i platform edukacyjnych spoczywa odpowiedzialność, by mądrze korzystać z informacji o tym, jak działa ludzki mózg, jak się uczymy, jak reagujemy na bodźce. Opracowana wiedza naukowa z zakresu psychologii, neurologii czy kognitywistki powinna służyć ludziom i wzmacniać nasze naturalne zdolności, nie odwrotnie. Dzięki nowym technologiom możemy tak skonstruować program nauczania, że współgra on z tym, jak funkcjonuje nasz umysł, nie rozleniwiając go, a nawet dodatkowo stymulując.

Edukacja zdalna dzieci to dodatkowe wyzwanie pod względem utrzymywania ich skupienia na zadaniach. Dlatego według pedagogów lekcja nie powinna wynosić więcej niż ok. 25 minut. Z pomocą przychodzą angażujące metody nauczania, czyli rozwiązania zaczerpnięte z gier czy wzbogacone o AR (Augmented Reality – rozszerzona rzeczywistość) i VR (Virtual Reality – wirtualna rzeczywistość). Interaktywne zabawy i ekscytujące zadania oparte na grywalizacji bezwysiłkowo utrzymują uwagę dziecka, podobnie jak wirtualne wycieczki po muzeach w towarzystwie nauczyciela. Aspekt emocjonalny jest bardzo ważny w edukacji – pozytywne środowisko sprawia, że nauka jest przyjemna i nie wymaga wiele wysiłku. Dodatkowo dzięki tzw. uczeniu maszynowym (machine learning), rodzajowi sztucznej inteligencji, algorytmy przetwarzają dane o postępach w nauce, a następnie personalizuje się ścieżkę edukacyjną, uwzględniając obszary, w których uczeń potrzebuje powtórek.

Nowe technologie to doskonałe narzędzie do uczenia się i doskonalenia umiejętności. Mam nadzieję, że jako ludzkość mądrze je wykorzystamy, sprawiając, że kolejne pokolenia odnajdą się w cyfrowej rzeczywistości, nie tracąc przy tym nic ze swojego człowieczeństwa.

Joanna Apanasewicz – nauczycielka, trenerka w programie Asy Internetu

Asy Internetu

Przechodziłam zachwyt technologią jak każdy. Szukałam sposobów, wypracowywałam metody. Pracuję w klasach 1-3. W szkole miałam tablety i tablicę interaktywną internet i mobilną pracownię komputerową. Raj! Nauczyłam się, zachwyt minął i zaczęła się refleksja. Wybrałam tylko to, co wiedziałam, że daje największy sens, a mianowicie wykorzystanie technologii do uczenia się, a nie uczenia się jej.

Tablet  pomaga

Tablet w zasięgu ręki na lekcji pomaga, bo praca w grupach, szukanie informacji, jakieś zadania interaktywne na szybko, quizy, interdyscyplinarne projekty w Scratchu Juniorze. W nowej szkole od 2018 r. trochę inaczej, bo większa grupa, nowe środowisko, redefinicja metod i pracy. Monitor dotykowy, internet, tablety – 1 na parę – świetny model pracy.

Ale od dwóch lat tej technologii jest coraz mniej. Jest potrzeba działania, manipulowania, gier i zabaw offline, ale oczywiście korzystamy z tabletów nadal.

Technologia, ale z głową, bez przesytu

Świetnie poza pandemią i zamknięciem w domu sprawdza się platforma Teams np. na edukacji informatycznej, gdzie udostępniamy pliki, współdzielimy, wysyłamy nadal prace. Poza tym One Note, w którym robimy notatki z lekcji (taka trochę online’owa tablica do pisania) „mówi” nieobecnym co było na lekcji.

Za to na informatyce głębokie zanurzenie i ostra zabawa – Scratch Junior, Scratch, Code.org, Makey Makey, roboty, różnorodne narzędzia do nauki i zabawy. Tak więc jest technologia, ale z głową, bez przesytu. Zachwyt minął, teraz transparentnie nam towarzyszy, używamy kiedy jest niezbędna, plakatów w PicCollage’u już nie robimy, wolimy sketchnotki (uśmiech).

Iwona Cugier – nauczycielka, trenerka w programie Asy Internetu

Jestem po ponownym przeczytaniu książki „Cyfrowa demencja” i coraz bardziej skłaniam się do minimalizacji technologii. Technologia ma służyć realizacji konkretnego celu edukacyjnego. Trzeba dokładnie przemyśleć, co i ile. Dość już sprzętów i aplikacji. Te, które są (darmowe) – wystarczą. To stwierdzenie jest zawarte w wyżej wymienionej książce, którą serdecznie polecam.

Anna Rogala-Goj, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Boruszowicach

Technologie w edukacji są potrzebne. To pewnik. Tymczasem wiele szkół boryka się z brakiem podstawowego sprzętu komputerowego, który podczas lekcji mógłby być dostępny dla wszystkich uczniów, jak choćby tablety z dostępem do Internetu.

Zasada złotego środka

Współczesna edukacja nie może funkcjonować w próżni, by być efektywna, musi wykorzystywać nowoczesne narzędzia. Tu jednak tak jak w każdej sferze ludzkiej aktywności, także obowiązuje zasada złotego środka. Zatem aplikacje komputerowe i sprzęty elektroniczne są potrzebne i powinny w zrównoważony sposób wspomagać procesy edukacyjne.

Rzecz w tym, by mądrze te narzędzia wykorzystywać. I to jest rola współczesnego nauczyciela, który, aby być wiarygodnym przewodnikiem młodego pokolenia, musi stale doskonalić swoje umiejętności, a nade wszystko w sposób kreatywny wykorzystywać możliwości stwarzane przez nowe technologie.

Czas pandemii sprawił, że kompetencje nauczycieli w tym zakresie znacznie wzrosły. Równie ważna jest jednak ich świadomość, że z jednej strony powrotu do szkoły z tablicą już nie ma, a z drugiej – komputer bez mądrego przewodnictwa nauczyciela nie wystarczy.

Szybszy dostęp do informacji

Poszukujący nauczyciel doskonale rozumie, że aplikacje komputerowe czy sprzęty elektroniczne, nawet zwykłe komórki, wykorzystywane podczas lekcji wszystkich przedmiotów pozwalają szybciej docierać do informacji, wspomagają procesy poznawcze, lecz granica między ich funkcjonalnością a zdobnictwem jest cienka. Bowiem nie zawsze to, co atrakcyjne, jest celowe i wartościowe. Aplikacje mają wspomagać ucznia w szukaniu rozwiązań, a nie je podsuwać, czy też służyć tylko zabawie. Zatem nie możemy uciekać od technologii, jednakże jej nadmiar i brak mądrego planu jej wykorzystania może obrócić się przeciwko szkole. W nadmiarze internetowych aplikacji i urządzeń elektronicznych nie możemy z oczu stracić ucznia i jego ciekawości poznawczej.

Ustalmy zasady

Uczniowie z Internetem i z masą rozwiązań on-line nie mogą pozostać sami. Ustanowienie jasnych zasad obowiązujących w zespole uczniowskim,  konsekwencja w stawianiu wymagań i jednoznaczne zasady ich oceny wzmacniają odpowiedzialność.

Uczniowie traktowani po partnersku i z powagą stają się odpowiedzialni za własny rozwój, a to z pewnością jest receptą na lenistwo i szukanie dróg na skróty. Edukacja może być wspaniałą przygodą, warunkiem jest spotkanie ucznia z nauczycielem przewodnikiem i autorytetem, który wzmacnia i rozbudza ciekawość, przekonuje, że to od samych uczniów wiele zależy, uskrzydla, wskazuje możliwości. A Internet i rozwiązania on-line to dodatkowe narzędzia wspomagające rozwój. I jeśli za nimi stoi mądry człowiek, wszystko jest w najlepszym porządku. Zaufanie i jasne zasady to podstawa każdej relacji. Na szczęście większość nauczycieli rozumie tę zależność, i o rozwój ich uczniów należy być spokojnym.

Judyta Węgłowska i Piotr Pietras, eduLAB

edulab.io

Miniony rok i konieczność „przełączenia” edukacji na model zdalny, pokazał, że placówki oświatowe często nie dysponują odpowiednią ilością sprzętu, a skoro nie ma sprzętu, nie ma narzędzi do wykorzystania jakichkolwiek aplikacji.

Braki sprzętowe

Dostęp do technologii w rozumieniu sprzętu i oprogramowania teoretycznie jest nieograniczony. W praktyce jednak nie jest to takie proste i dotyczy bardziej decyzji systemowych i tych związanych z budżetem niż kwestii dostępności. Podstawą zdaje się być „uzbrojenie” kadry nauczycielskiej i zarządzającej placówką w komputery, tablety, tablice interaktywne w każdej klasie i inny sprzęt umożliwiający korzystanie z dedykowanego edukacji oprogramowania. Bez tego nowoczesne, cyfrowe materiały dydaktyczne, nie będą miały szansy na zaistnienie i odegranie znaczącej roli w edukacji.

Cyfryzacja istniejących zasobów 

Zakładając jednak, że problem sprzętowy zostaje rozwiązany, w następnej kolejności możemy myśleć o cyfryzacji istniejących już zasobów, współdzielenie ich z uczniami i wprowadzenie nowoczesnych i atrakcyjnych dla uczniów metod nauczania. Tu możliwości są nieograniczone, tym bardziej że technologia może odpowiadać i odpowiada na konkretne potrzeby, a dedykowane rozwiązania powstają stosunkowo szybko.

Rozszerzona rzeczywistość w nauczaniu np. matematyki, wirtualna rzeczywistość w geografii, gamifikacja, rozwiązania wspierające zarządzanie placówką i kadrą – systemy IT zintegrowane z systemami jednostek samorządowych, platformy komunikacyjne i wymiany wiedzy specjalistycznej, inteligentny monitoring, rozwiązania z zakresu security… Wszystko zależy od aktualnych potrzeb, a także kreatywności i innowacyjności.

Oczywiście pamiętajmy, że na rynku dostępnych jest wiele rozwiązań wspierających komunikację i edukację, które mogą stać się częścią oświaty choćby od zaraz.

Tradycyjne metody nauczania są coraz mniej interesujące 

Świat nieustannie się zmienia, codziennie pojawiają się nowe rozwiązania technologiczne, które rewolucjonizują wiele branż, chociażby medycynę, transport czy logistykę.  Wszechobecny postęp technologiczny, sprawił, że dzisiejsi uczniowie dorastają w zupełnie innym, zdecydowanie bardziej nowoczesnym świecie, w którym technologie to element każdego aspektu życia.

Cyfrowa transformacja edukacji jest nieunikniona, tym bardziej że tradycyjne metody nauczania stają się coraz mniej interesujące dla dzieci i młodzieży. Odpowiednio ułożony program edukacyjny, uwzględniający wykorzystanie dedykowanego edukacji oprogramowania i sprzętu, nie tylko wydaje się atrakcyjniejszy dla uczniów, ale może być także bardziej efektywny.

Wykorzystanie technologii w edukacji nie pogłębi problemu przebodźcowania

Szeroki dostęp do technologii i jej obecność w życiu również dzieci to coś zupełnie normalnego. Faktycznie, problemu przebodźcowania nie należy lekceważyć, ale wykorzystanie technologii w edukacji nie pogłębi go. Wręcz przeciwnie, szkoła, znajdując równowagę między metodami klasycznymi i tymi wykorzystującymi nowoczesne technologie, będzie uczyć ich właściwego wykorzystania i pokaże ich potencjał – zupełnie inny niż ten, który rozpoznają jako gry i rozrywka. Ucząc tego w szkole, przygotowujemy dzieci na wyzwania przyszłości.

Technologie nigdy nie zastąpią nauczyciela

Jednocześnie cały czas trzeba mieć na uwadze to, że rola szkół w życiu dzieci i młodzieży nie kończy się tylko na przekazywaniu wiedzy – szkoła uczy i wychowuje. Technologie mogą być w tym pomocne, ale nigdy nie zastąpią roli nauczyciela, bezpośredniego kontaktu, interakcji i tworzenia relacji pomiędzy uczniami. Tak kształtują się kompetencje miękkie, umiejętność funkcjonowania w grupie i współpracy. Dlatego, wprowadzając innowacje do edukacji, zawsze trzeba umiejętnie łączyć dwa światy: online i offline – tylko wtedy zmiana przyniesie wiele dobrego.

Tradycyjna szkoła to bariera w rozwijaniu kreatywności

Na początku trzeba zadać pytanie, czy tradycyjny model nauczania rozwija kreatywność i zapał do nauki uczniów? Wystarczy spojrzeć na wnioski raportu z badań Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii* – głównymi barierami utrudniającymi rozwijanie kreatywności jest tradycyjne postrzeganie szkoły oraz trudności realizacyjne. Edukacja bazująca na zapamiętywaniu dużych partii materiału, działaniu według sztywnych schematów, bez elementu spontaniczności skutkuje tym, że uczniowie nie chcą lub boją się myśleć kreatywnie, są niechętni do podejmowania ryzyka i nie potrafią pracować zespołowo – a to są kompetencje niezbędne do funkcjonowania w innowacyjnym świecie.

Nowe technologie podnoszą efektywność 

Dostęp do różnego rodzaju informacji nigdy nie był tak prosty jak teraz – praktycznie wszystko, czego szukamy mamy w zasięgu dosłownie kilku kliknięć. Dzięki takim możliwościom działamy szybciej i sprawniej, jesteśmy w stanie poszerzać swoje horyzonty. Wszelkie innowacje dedykowane i wykorzystywane w oświacie, tworzone są w taki sposób, aby zachęcić i uatrakcyjnić naukę, pobudzić kreatywność i zmusić uczniów do nieszablonowego myślenia. Prowadzenie zajęć z wykorzystaniem nowych technologii podnosi ich efektywność, a uczniowie kierowani ciekawością stają się bardziej zmotywowani do zdobywania wiedzy.

Dodatkowo technologie mogą pomóc spersonalizować proces nauczania, dzięki czemu nauczyciel może rozwijać potencjał uczniów indywidualnie, z uwzględnieniem ich mocnych i słabych stron, predyspozycji i talentów. Wiele zależy od nastawienia i determinacji nauczycieli.

*Źródło: raport „Szkoła dla innowatora. Kształtowanie kompetencji proinnowacyjnych” Kalisz 2018 (https://www.gov.pl/web/rozwoj-praca-technologia/raport-szkola-dla-innowatora-ksztaltowanie-kompetencji-proinnowacyjnych)

 

icon-112px-padlock Created with Sketch.

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem