O dużych zmianach w Fitatu pisaliśmy w tekście „Fitatu potrzebowało nowego impulsu i świeżego spojrzenia strategicznego. Startup zmienia zarząd i inwestora większościowego„. Uznaliśmy jednak, że tak poważna operacja na żywym organizmie wymaga bliższego przyjrzenia się i dopytania o szczegóły. Stąd suplement w postaci dwóch niniejszych rozmów przeprowadzonych z Jakubem Biczkowskim oraz Kubą Dudkiem (S20).
„Ekspansja zagraniczna wymaga innego rytmu decyzji niż zarządzanie dojrzałym liderem lokalnym” – Jakub Biczkowski, nowy CEO Fitatu
Fitatu w Polsce jest hegemonem. Jak mentalnie i operacyjnie zarządzać firmą, która przechodzi z etapu „wygrywamy lokalnie” do momentu, w którym większość decyzji może… chwilowo pogorszyć wyniki, bo są podporządkowane ekspansji zagranicznej?
Kluczowe jest zaakceptowanie, że ekspansja zagraniczna wymaga innego rytmu decyzji niż zarządzanie dojrzałym liderem lokalnym. Polska pozostaje stabilnym rynkiem generującym cash i wiedzę, natomiast rozwój międzynarodowy musi działać w osobnym reżimie – z własnymi budżetami, celami i metrykami skoncentrowanymi na trakcji, retencji i dopasowaniu produktu do rynku, a nie na krótkoterminowej marży, tym bardziej że w modelu subskrypcyjnym przychody pochodzą równolegle z pozyskiwania nowych klientów oraz z odnawiania subskrypcji istniejącej bazy. Część decyzji siłą rzeczy chwilowo obciąża wyniki, ale przy jasnym planie, etapowym podejściu i dyscyplinie operacyjnej są one postrzegane nie jako koszt, lecz jako kontrolowana inwestycja w kolejną fazę wzrostu.
Obejmuje Pan stery w spółce z bardzo silnym DNA founderskim i milionami lojalnych użytkowników. Co było pierwszą rzeczą, którą uznał Pan za coś do nie ruszenia, a jaką pierwszą, którą chce Pan zakwestionować?
Fitatu zbudowało swój sukces w oparciu o prostotę użycia, rzetelność bazy żywieniowej i poczuciu, że aplikacja stoi po stronie użytkownika. W DNA organizacji jest silne poczucie misji, że realnie pomagamy ludziom. Tego nie wolno poświęcić. To co kwestionuje to myślenie, że obecny model produktu wyczerpuje potencjał, jaki ma Fitatu. Liczenie kalorii dalej będzie fundamentem, ale w długim horyzoncie nasze dane, technologia i relacje z użytkownikiem mogą służyć mu znacznie szerzej.
Fitatu ma ogromny zasób danych żywieniowych i rosnące ambicje wokół AI. Gdzie przebiega granica między realną przewagą technologiczną a ryzykiem, że AI stanie się tylko marketingowym buzzwordem w segmencie health & fitness?
Pytanie trafia sedna sprawy. AI nie jest przewagą, gdy jest generyczne – wówczas każdy ma do niego dostęp. Przewaga zaczyna się wraz z mądrym wykorzystaniem zasobów danych – w tym żywieniowej, preferencji użytkownika, osiąganych postępów w średnim i długim terminie – czyli powiązania diety z celem. Dane Fitatu stanowią solidną podstawę do budowania wartości organizacji. I nie chodzi tu o zakład o przyszłość – mamy co do tego pewność – to już się dzieje. Ostatnie miesiące wzrostu Fitatu w dużej mierze są oparte właśnie na AI dostrojonych danymi Fitatu, których skuteczność okazała się przewyższać generyczne modele AI.
A to dopiero początek.
Jest jeszcze wiele obszarów, w których możemy usprawnić produkt i procesy dzięki AI.
„Mamy apetyt na kolejne podobne transakcje” – Kuba Dudek, partner S20
To nie jest klasyczna runda VC, tylko precyzyjnie zaprojektowana zmiana struktury właścicielskiej. Co było największym ryzykiem tej transakcji z perspektywy inwestora – technologia, zespół czy moment rynkowy?
Z mojej perspektywy i doświadczenia z klasycznych inwestycji VC wynika, że zmiana w kluczowym zespole jest zwykle tym największym ryzykiem. Dlatego wręcz taką samą ilość uwagi poświęciliśmy procesom wyboru nowego zarządu oraz doprowadzenia do finalizacji transakcji. Postawiliśmy też na stosunkowo długi okres tranzycji, prawie półroczny. W tym czasie Wojtek i Dominik szykowali zespół i spółkę do zmiany. Z drugiej strony, Jakub przygotowywał się do nowej roli.
Fitatu to spółka już bardzo dojrzała jak na polskie realia. Czy w pewnym momencie nie pojawia się pytanie: „czy to jeszcze venture, czy już private equity w przebraniu”? Jak S20 definiuje swoją rolę w takich przypadkach?
Chciałbym podkreślić, że nie jest to inwestycja Funduszu S20, który, mimo dużej elastyczności i dynamiki działania, koncentruje się na inwestycjach pre-seed w zespoły z całego regionu CEE. Transakcja dotycząca Fitatu ma natomiast wyraźnie inny charakter, bliższy podejściu private equity. Mówimy o rentownej spółce, z rozpoznawalnym na rynku produktem oraz wciąż bardzo zdrową dynamiką wzrostu przychodów, przekraczającą 45 procent rok do roku. W toku wewnętrznych dyskusji zastanawialiśmy się nawet, czy tego typu działania bliższe są modelowi search fundu czy raczej prywatnego SPAC-a.
Niezależnie od nomenklatury, zgromadziliśmy grupę inwestorów m.in sojusz inwestycyjny Macieja Zientary i Wojciecha Dudy, aniołowie biznesu Sławomir Nitek, André Gerstner oraz rzeszowskie Ideo Software i, podobnie jak oni, mamy apetyt na to, aby poza działalnością inwestycyjną realizowaną w ramach S20 Fund, w przyszłości przeprowadzać kolejne transakcje o charakterze zbliżonym do tej z Wojtkiem i Dominikiem, dotyczącej Fitatu.
Rynek aplikacji fitness jest globalnie ekstremalnie konkurencyjny. Jakie twarde wskaźniki sprawiły, że uznaliście, iż Fitatu ma realną szansę nie tylko „wyjść za granicę”, ale faktycznie tam wygrać?
Fitatu już dziś funkcjonuje na rynkach zagranicznych. To prawda, że jeszcze tam nie wygrywa, ale warto podkreślić, że istnieje wiele możliwych ścieżek dojścia do tego sukcesu. Odwołując się do doświadczeń z S20 Fund, często pracujemy z zespołami, które są bardzo kreatywne i świetnie radzą sobie w pierwszej fazie wprowadzania produktu na rynek. Tak właśnie oceniamy pracę Dominika, Wojtka oraz ich zespołu, który oczywiście pozostaje zaangażowany w dalszy rozwój Fitatu.
Zdarza się jednak, że aby wejść na kolejną falę wzrostu, potrzebne są nieco inne kompetencje oraz dodatkowa odwaga w podejmowaniu decyzji. Jestem przekonany, że przy nowym zespole zarządzającym Fitatu będzie w stanie przekuć te cechy w realny sukces. Zarówno na rynkach zagranicznych, jak i poprzez dalsze umacnianie pozycji na rynku polskim.