Ekspert opowiedział o wyzwaniach, najczęstszych błędach oraz przyszłości miejskich przestrzeni w Polsce.
Koniec z iluzją bezpieczeństwa
Tworzenie Miejskich Planów Adaptacji ewoluuje w Polsce z poziomu dobrowolnych praktyk do rozwiązań systemowych – do stycznia 2028 roku miasta liczące powyżej 20 tysięcy mieszkańców będą miały ustawowy obowiązek przyjęcia takiego dokumentu. Jak zauważa dr Walczak, kluczowe nie jest jednak samo posiadanie dokumentu, lecz to, czy realnie wpływa on na rozwój miasta, inwestycje czy procedury kryzysowe. Największą przeszkodą w skutecznej adaptacji są błędne przekonania decydentów.
– Złudzeniem może być przekonanie, że skoro zmiany klimatu postępują stopniowo, to można z tymi działaniami jeszcze troszeczkę poczekać – podkreśla ekspert w rozmowie z nami.
Dr Walczak dodaje również, że brak poważnych katastrof w historii danego miasta nie świadczy o jego odporności, a często dowodzi jedynie, że miejscowa infrastruktura nie przeszła jeszcze wystarczająco brutalnego testu w postaci ekstremalnej suszy czy nawalnego deszczu.
Miasto jako system naczyń połączonych
Brak odpowiedniego przygotowania miast mści się w wielu aspektach życia. Ekspert ostrzega przed postrzeganiem ryzyka wybiórczo i apeluje o systemowe podejście do diagnozy klimatycznej: „miasto niejako nie jest zbiorem oddzielnych instalacji, oddzielnych systemów, ale systemem takich naczyń połączonych”. W praktyce oznacza to, że gdy zawodzi system odwodnienia lub przeciążona upałami sieć energetyczna, ostateczne koszty ponoszą mieszkańcy. Skutkuje to spadkiem komfortu życia, paraliżem transportu publicznego, a przede wszystkim – zagrożeniem dla zdrowia publicznego (np. seniorów czy osób chorych). Szczególnym wyzwaniem są zjawiska skrajne, takie jak przeplatanie się długich okresów bezopadowych z krótkimi, bardzo intensywnymi ulewami.
Sadzenie drzew lekiem na całe zło?
Podczas gdy rośnie nacisk społeczny na rozwój błękitno-zielonej infrastruktury, dr Walczak przestrzega przed traktowaniem sadzenia drzew jako uniwersalnej odpowiedzi na każdy problem klimatyczny. Choć zieleń świetnie ogranicza miejską wyspę ciepła i poprawia retencję, równie istotna jest jakość i lokalizacja tych działań.
W adaptacji nie liczy się tylko wyłącznie liczba posadzonych drzew, ale to czy odpowiadają na konkretne ryzyko – zauważa nasz rozmówca.
Mały park kieszonkowy lub odpowiednio zlokalizowany szpaler drzew przy przystanku w mocno zabetonowanym centrum może przynieść znacznie lepszy efekt w kontekście obniżania temperatur niż rozległy las sadzony na obrzeżach miasta. Ważny jest również dobór gatunków – powinny być one rodzime, odporne na warunki miejskie, a niekiedy też posiadać zdolność pochłaniania zanieczyszczeń (fitoremediacja).
Odporność na klimat magnesem dla biznesu
Większość inwestycji w adaptację postrzegana jest przez pryzmat wydatków, jednak – jak zauważa dr Walczak – odpowiednie przygotowanie infrastruktury dziś, to gigantyczne oszczędności na likwidowaniu skutków katastrof w przyszłości. Z czasem odporność klimatyczna stanie się twardym czynnikiem ekonomicznym przyciągającym kapitał.
Za dekadę inwestorzy mogą pytać nie tylko o podatki, kadry i transport, ale także o odporność być może na powodzie, podtopienia, fale upałów i lokalizując swoje inwestycje na pewno powinni wziąć to pod uwagę – przewiduje dr Amadeusz Walczak.
Dowiedz się więcej!
Zarządzanie ryzykiem klimatycznym w polskich miastach to nie tylko statystyki, ale bezpośredni wpływ na nasze zdrowie i portfele. O tym, jak ekspert zaprojektowałby odporne miasto od zera, czym są nowoczesne „nature-based solutions” (rozwiązania oparte na przyrodzie) oraz dlaczego warto budować systemy monitoringu miejskiego, dowiesz się z pełnego wywiadu.
Zachęcamy gorąco do wysłuchania całej, wnikliwej rozmowy z dr. inż. Amadeuszem Walczakiem w ramach podcastu „Mam Startup” – odcinek jest już dostępny: