Koronawirus zmieni nawyki zakupowe klientów i sprzedawców – Krzysztof Biernat (Finbliqs)

Udostępnij:
– Koronawirus będzie mieć wiele pozytywnych reperkusji związanych z przemodelowaniem betonowych nawyków konsumentów i sprzedawców. Proszę zauważyć, że nagle okazało się, że nawet samochody i nieruchomości można sprzedawać online. Wiele zbytecznych kosztów zniknie z gospodarki. Potrzeba edukacji finansowej w końcu zacznie być dostrzegana – mówi Krzysztof Biernat, założyciel Finbliqs.

Finbliqs to agregator historii rachunków bankowych, które użytkownicy wykorzystują do zbierania punktów wymiennych na nagrody. Rozmawiamy z jego twórcą, Krzysztofem Biernatem, o pomyśle na biznes, branży fintech i wpływie koronawirusa na rynek startupowy.

Dlaczego zdecydował się pan uruchomić akurat agregator historii rachunków bankowych?

Wcześniej pracowałem w instytucjach finansowych i zastanawiałem się, jak można wymienić stare ubezpieczenia na nowsze z szerszym zakresem ochrony w tej samej cenie. Aby to uczynić, musiałem poznać obecną wysokość składki płaconej przez klientów. Dlatego postanowiłem stworzyć narzędzie, które pozwoli zobaczyć, jaką kwotę na ubezpieczenie przelewa klient. Z czasem okazało się, że handlowcy z innych branż także chcą skorzystać z tego rozwiązania do sprzedaży swoich produktów i usług.

I tak wpadłem na pomysł Finbliqs, który finansuję z własnych środków. Kilka funduszy venture capital wykazało zainteresowanie inwestycją w mój projekt, jednocześnie określając kamienie milowe wymagane do osiągnięcia przed inwestycją. Ale obecnie nie mam potrzeby wsparcie kapitałowego. Dlatego będę starać się jak najdłużej finansować projekt poprzez przychody, a nie zewnętrzny kapitał. Swoją drogą, jeden z funduszy zgłosił się do mnie na początku kwietnia już po wybuchu pandemii, co dowiodło tego, że kapitał z funduszy VC wcale nie jest zamrożony.

Jaki problem rozwiązuje Finbliqs?

Pozwala każdemu klientowi zostać mikrorentierem, pomimo braku aktywów, które mogłyby generować dochód. Mikrorentier w moim odczuciu to osoba, która może wykorzystać mikroaktywo jakim jest historia rachunku bankowego do odnoszenia regularnych korzyści skutkujących odbiorem fizycznych nagród, np. sprzętu AGD i RTV lub sprzętu sportowego, zabawki lub bonów zakupowych.

Klientami Finbliqs są osoby przyzwyczajone do korzystania z okazji internetowych oraz otwarte na nowinki fintechowe. Są nimi także partnerzy znudzeni przepalaniem budżetów na reklamy Google Ads i Facebook Ads. Partnerom Finbliqs pozwala trafić do klientów, którzy dokonują zakupów w segmencie, w którym oferują produkty i usługi. I tak na przykład producenci mebli mogą wysłać ofertę bezpośrednio do osób, które w ostatnich 3 miesiącach dokonały zakupów w sklepach remontowo-budowlanych na minimum 1000 złotych.

Muszą za to płacić?

Tak. Wysłanie jednej oferty kosztuje 2 zł brutto. W tej cenie partner otrzymuje wyselekcjonowanego klienta (nie ujawniamy jednak danych osobowych), wykazującego określone zachowania zakupowe z określonym budżetem do dyspozycji.

Ponadto partner może w swojej ofercie zawrzeć dodatkowy bodziec motywacyjny w postaci dodatkowych punktów Finbliqs za zakup jego produktu lub usługi. W ten sposób dzieli się marżą z klientem, a tym samym przekonuje go do zakupu poprzez Finbliqs. Natomiast klienci mają poczucie, że robiąc standardowe zakupy, zyskują dodatkowe prezenty, które mogą sami wybrać z katalogu nagród.

Na jakim etapie jest pana startup?

Do tej pory system funkcjonował na grupie testowej kilkuset osób. Od połowy kwietnia ruszyliśmy z napływem klientów komercyjnych na pełnych zasadach. Zauważyliśmy, że ok. 50% użytkowników wgrywa historię rachunku bankowego już w dniu rejestracji. Pozostała grupa robi to sukcesywnie w kolejnych dniach, opierając się na kwestionariuszu danych, w którym użytkownik podaje informacje o posiadanych produktach finansowych, liczbie dzieci i branży, w której jest zatrudniony.

Ponadto finalizujemy współpracę z agencjami marketingowymi, które obsługują kilka tysięcy firm w zakresie pozyskiwania leadów.

Podstawowym pytaniem każdego partnera, który zamierza oferować swoim użytkownikom Finbliqs, brzmi: „Kto zechce podać historię swojego rachunku bankowego?”. Wówczas odpowiadam, że żyjemy w czasach, gdy ludzie upubliczniają w mediach społecznościowych swoje pośladki i piersi, więc istnieje duża grupa konsumentów, która nie ma oporów przed podaniem swojej historii rachunku bankowego, jeśli to przyniesie im korzyść. I co mnie zaskoczyło, to fakt, że w Finbliqs swoje rachunki pokazują nawet przedstawiciele takich zawodów jak lekarze, stomatolodzy, prawnicy i managerowie.

Klient z najwyższym obrotem na rachunku wgranym do Finbliqs posiada średnio miesięcznie 80 000 zł wpływów na konto. To pokazuje jak wartościowych klientów można w tym systemie pozyskać. Nawet zamożne osoby dostrzegają, że ich historia rachunku może być aktywem. Jak powiedział Bill Gates: „Jeśli urodziłeś się biedny, to nie twoja wina, ale jeżeli umrzesz biedny, to już tak”.

Jak dalej zamierza pan rozwijać Finbliqs?

Planuję zintegrować swój system ze sklepami internetowymi oraz umożliwić płatności w sklepach partnerskich punktami Finbliqs, tak jakbyśmy płacili Blikiem.

A jak radzi pan sobie w kryzysie?

W stu procentach zdalnie. Do tego korzystam z rozwiązań, które wymagają płatności tylko za efekt, nie za czas – np. afiliacja, zlecenia B2B.

Pana zdaniem, jak pandemia koronawirusa i związany z nią kryzys wpłynie na branżę fintech?

Nieunikniona jest transformacja płatności gotówkowych na płatności bezgotówkowe. Płatności bezgotówkowe ograniczają szarą strefę, więc i presję na zwiększanie podatków. Ponadto płatności bezgotówkowe przyczyniają się do szybszego obiegu pieniądza w gospodarce. Płynność, a nie rentowność w biznesach determinuje rozwój PKB, a więc dobrobyt nas wszystkich. Obrót gotówkowy generuje 17 mld zł kosztów rocznie. Te pieniądze można lepiej spożytkować jako stymulant PKB.

Koronawirus będzie mieć wiele pozytywnych reperkusji związanych z przemodelowaniem betonowych nawyków konsumentów i sprzedawców. Proszę zauważyć, że nagle okazało się, że nawet samochody i nieruchomości można sprzedawać online. Wiele zbytecznych kosztów zniknie z gospodarki. Potrzeba edukacji finansowej w końcu zacznie być dostrzegana.

Co radzi pan fintechom, które obecnie walczą o przetrwanie?

Zanim stworzycie produkt lub usługę, stwórzcie modele pozyskiwania klientów, którzy będą kupować wasze produkty i usługi. Żaden klient nie kupuje dziś niczego, co po prostu jest dobre. Klienci kupują, bo otrzymują trzecią rzecz za grosz, zniżkę 50% na drugą rzecz, cashback i tak dalej. Edukacja klienta, afiliacja i cashback są chyba najlepszymi rozwiązaniami w strategii sprzedaży każdego startupu.