Pojedynek bota z call center z lektorem od map Google’a . To nagranie pokazuje, że AI czasem sobie nie radzi

Dodane: 26.10.2021

Agata Ruszkowska

Udostępnij:

Jarosław Juszkiewicz, którego charakterystyczny głos słyszymy w nawigacji Google Maps, zarejestrował swoją rozmowę z telemarketerką, będącą w rzeczywistości botem. Jak myślicie, czy w tym przypadku człowiek dogadał się z technologią?
Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że kwestie, które słyszymy podczas obsługi aplikacji, czy kontaktu z infolinią usługodawcy, nie są wypowiadane przez prawdziwych ludzi, ale generuje je sztuczna inteligencja. Taką właśnie sytuację postanowił zarejestrować lektor, którego charakterystyczny głos towarzyszy nam np. podczas jazdy samochodem i pomaga dotrzeć do konkretnej lokalizacji. Komendy wypowiadane przez Jarosława Juszkiewicza pojawiają się bowiem w mapach Google’a, a użytkownicy aplikacji tak bardzo się do nich przyzwyczaili, że jakiś czas temu zaprotestowali przeciwko temu, aby zastąpiły je kwestie wypowiadane przez bota.

Nagrany eksperyment Juszkiewicza miał polegać na zdemaskowaniu „osoby” po drugiej stronie słuchawki. Lektor wciągnął pracownika infolinii w rozmowę, ale sam odpowiadał jak robot – wypowiadał krótkie, generyczne kwestie, które nie pasowały do całościowego kontekstu rozmowy. Natomiast kobiecy głos starał się w miarę sensownie odpowiadać. Niestety próba okazała się zbyt trudna i szybko wyszło na jaw, że mężczyzna ma do czynienia z botem, a nie z konsultantką-człowiekiem.

– Chciałam się upewnić, że rozmawiam z mieszkańcem miasta Katowice, zgadza się?

– Nie, jestem głosem Google Maps.

– Mhm, rozumiem, natomiast tutaj w systemie widzę, że to o czym mówię obowiązuje również w pana regionie.

– W komputerze są tylko zera i jedynki.

– To bardzo dobrze, ponieważ to jest tak naprawdę główny warunek przystąpienia do projektu.

Prawdopodobnie gdyby odpowiedzi Juszkiewicza nie odbiegały od schematu, który opanowała sztuczna inteligencja, lektor nawet nie domyśliłby się, że nie rozmawia się z żywą osobą – głos bota brzmiał bardzo prawdziwie i naturalnie reagował na wypowiadane przez niego kwestie. Jedyne co go zdradzało, to brak sensu w konstruowanych przez bota odpowiedziach. Można zatem wywnioskować, że bot odpowiadał prawdziwym głosem (nagrane gotowe odpowiedzi), ale całą rozmową steruje algorytm, który akurat w tym wypadku nie sprawdził się i ujawnił prawdziwego rozmówcę.

Czy tak będzie wyglądać przyszłość wszystkich infolinii? Jak widzimy, sztuczna inteligencja na słuchawce nie jest na razie narzędziem doskonałym i raczej radzi sobie tylko w przypadku schematycznych rozmów. Gdybyśmy mieli załatwić z botem jakąś poważniejszą sprawę (np. zmiana umowy zawartej z firmą, wyjaśnienie kwestii finansowych), raczej byśmy się z nim nie dogadali.