Miał być dentystą, został przedsiębiorcą. Rozmawiamy z twórcą Carvago

mial byc dentysta zostal przedsiebiorca rozmawiamy z tworca carvago
Udostępnij:
Życie zawodowe Jakuba Šulta miało potoczyć się zupełnie inaczej. Przedsiębiorca z Czech miał zostać stomatologiem, a tymczasem wylądował „na swoim”. Od 2017 roku rozwija Carvago, czyli marketplace do sprzedaży samochodów używanych. W tym roku firma naszego rozmówcy zadebiutowała w Polsce.

Zaraz po ukończeniu studiów uruchomiłeś internetowy supermarket Košík.cz. Czy przed założeniem firmy udało Ci się zrealizować praktykę w zawodzie stomatologa?

Od razu po zakończeniu studiów zająłem się rozwijaniem sklepu internetowego, w związku z czym, nie miałem już czasu na realizację jakiejkolwiek praktyki związanej z zawodem lekarza dentysty. Nierealnym pod względem zasobów czasowych było połączenie tych dwóch specjalizacji – szczególnie że Košík był skomplikowanym i bardzo złożonym projektem.

Co sprawiło, że dentysta postanowił rzucić bezpieczny, dobrze płatny zawód i zająć się biznesem?

Jeszcze będąc w trakcie studiów, rozpocząłem realizację trzech różnych projektów. Każdy z nich osiągał różne skale sukcesu, ale ostatecznie wszystkie spotkały się z zainteresowaniem większego inwestora. Założenie sklepu Košík było naturalnym etapem, kontynuacją tego, czym biznesowo zajmowałem się w trakcie studiów. Będąc już absolwentem, moje ambicje urosły. Chciałem zrealizować duży projekt. Sklep spożywczy online był zdecydowanie takim wyzwaniem.

Chociaż Carvago nie jest Twoim pierwszym biznesem, porozmawiajmy właśnie o nim. Założyłeś go w 2017 roku, ale oficjalnie usługa wystartowała jesienią 2020 roku. Dlaczego debiut zajął Ci aż trzy lata?

Košík założyłem mając 25 lat. Już od samego początku było to szalone przedsięwzięcie, spore wyzwanie, które zaowocowało ogromnym doświadczeniem. Dlatego gdy zakładałem Carvago.com, chciałem dać sobie odpowiednio dużo czasu na ustalenie i dopracowanie wszystkich najważniejszych procesów. Dwoma najważniejszymi z nich było skonstruowanie sprawnego modelu biznesowego i zbudowanie zespołu, złożonego z najlepszych ekspertów i specjalistów.

Gdzie najpierw wystartowało Carvago?

W Czechach. Kilka tygodni temu rozpoczęliśmy działalność na Słowacji, a pod koniec czerwca w Polsce.

Jakie problemy napotkałeś w początkowej fazie rozwoju?

Największym wyzwaniem zawsze są procesy i ich automatyzacja. Ich regularne ulepszanie to konieczność, szczególnie przy tak szybkich wzrostach, jakie obecnie odnotowujemy. Problemy zawsze się pojawiają, najważniejszym jest móc w odpowiednio szybko je lokalizować i w miarę możliwości wyprzedzać zdarzenia. Nie zostawiać nic na ostatnią chwilę, weryfikować procesy i szybko wyciągać wnioski z popełnionych błędów.

Jak i czy w ogóle ekosystem startupowy w Czechach pomógł ci rozwinąć Carvago?

Praktycznie nie. W kontekście Czech, ciężko tu mówić o jakimś konkretnym ekosystemie startupowym. To co mi pomogło przy Carvago to fakt, że miałem już za sobą duży projekt i bagaż doświadczeń. Posiadając konkretny budżet, wejście na rynek było stosunkowo łatwe. Wierzę, że wielkie rzeczy od samego początku potrzebują dużych pieniędzy.

Na jakim etapie rozwoju znajduje się Carvago? Co udało się Wam osiągnąć do tej pory?

Obecnie jesteśmy na etapie wprowadzania naszej usługi do kolejnych krajów w Europie. Naszym głównym celem jest uruchomienie działalności operacyjnej na 14 rynkach w ciągu roku. Będzie to wymagało sporych nakładów pracy związanych m.in. z budowaniem mocnych teamów lokalnych. Na ten moment udało nam się stworzyć dobry fundament pod realizację globalnego projektu. Codziennie chcemy się stawać coraz lepsi w tym co robimy – nawet o ten przysłowiowy jeden procent.

Dlaczego zdecydowaliście się rozpocząć działalność w Polsce?

Jest to rynek interesujący pod względem wielkości i specyfiki – cechuje go niezwykła złożoność, ale też ogromne zapotrzebowanie na tego typu usługi. Polska jest dla nas sporym wyzwaniem. Wierzę, że jeśli odniesiemy sukces na tak wymagającym rynku, odniesiemy sukces wszędzie.

Co zamierzasz zrobić, żeby „wygryźć” rynkowych rywali? A tych w Polsce mamy sporo, patrz Allegro i OtoMoto.

Serwisy takie jak Allegro czy OtoMoto nie są naszą bezpośrednią konkurencją, ponieważ nie jesteśmy tradycyjnym serwisem ogłoszeniowym. My obsługujemy klientów w sposób kompleksowy, a nasza platforma ma na celu uprościć cały proces zakupu pojazdu, zapewniając jednocześnie jego maksymalną przejrzystość.

Szanujemy konkurencję i jej działania, jednak teraz aktywnie skupiamy się na wyznaczaniu i realizacji celów. I to jest dla nas największe wyzwanie. Chcemy, aby Carvago było prawdziwym game changerem na rynku sprzedaży aut używanych online. Będziemy więc wyznaczać nowe standardy i edukować zarówno dealerów, jak i konsumentów. Ambicje do bycia prekursorem zmian rynkowych to ogromne wyzwanie. Dlatego trochę przewrotnie powiem, że najmocniej w tej chwili rywalizujemy sami ze sobą.

Jak się do tego przygotowujecie?

Carvago dostarcza kompleksową usługę. Zaczynając od kontroli pojazdu, jego zamówienia, poprzez finansowanie zakupu, ubezpieczenia, poszerzonej gwarancji, po dostarczenie pojazdu pod sam dom. Jednak, aby móc realizować tak złożony projekt musimy mieć zarówno silny team, jak i zaplecze inwestycyjne – przykładowo, w uruchomienie naszej usługi na rynku w Polsce, zainwestowaliśmy blisko milion euro na pierwsze 6-12 miesięcy działalności.

Jakie są Wasze cele biznesowe dla rynku w Polsce?

Wraz z końcem roku chcemy sprzedawać 1000 samochodów miesięcznie – ten wynik z pewnością pozwoli nam znaleźć się wśród najszybciej rozwijających się firm w branży motoryzacyjnej online.