Mukowiscydozę będzie można diagnozować przez naklejkę zbierającą pot

Udostępnij:
Badanie, które trwa zaledwie 30 minut i polega na przyklejeniu specjalnego "plastra" na powierzchnię skóry. Innowacyjne urządzenie od hawajskich badaczy daje nadzieję na szybkie i znacznie łatwiejsze diagnozowanie tej przewlekłej choroby genetycznej.

Prawidłowa i szybka diagnostyka jest kluczem do leczenia chorób, dlatego powstaje coraz więcej zaawansowanych technologicznie rozwiązań, które odmieniają oblicze dzisiejszej medycyny. Przykładem jest chociażby sztuczna inteligencja, która rozpoznaje udar mózgu czy też technologia Parametrycznego Obrazowania Dynamicznego, dzięki której można na wczesnym etapie wykryć raka piersi.

Podobny problem dotyczy wykrywania chorób genetycznych, takich jak np. mukowiscydoza, która rocznie dotyka ok. 70 tys. osób na całym świecie, w tym około 30 tys. osób w samych Stanach Zjednoczonych. Dlaczego jest tak groźna? Mukowiscydoza to wielonarządowa i skracającą życie choroba powodowana przez mutacje genu CFTR, w wyniku czego w całym organizmie produkowany jest nadmiernie gęsty, lepki śluz. Powstawanie wydzieliny doprowadza następnie do zaburzeń we wszystkich narządach posiadających gruczoły śluzowe - szczególnie w układzie oddechowych i pokarmowym.

Dotychczas diagnostyka chorych na mukowiscydozę polegała najczęściej na sprawdzaniu poziomu chlorków w pocie pacjenta. Takie badanie wymaga specjalnej aparatury i nie sprawdza się też w przypadku badania małych dzieci. Dlatego też musiało powstać rozwiązanie, dzięki któremu diagnoza będzie mogła zapaść szybciej, w każdych warunkach i w przypadku każdego pacjenta.

W świecie nauki pojawił się jednak promyk nadziei na to, że diagnostyka tej groźnej choroby będzie znacznie prostsza. Za nową koncepcją stoją hawajscy badacze, którzy stworzyli specjalną naklejkę wypełnioną chlorinalitem srebra - substancją służącą do wykrywania nadmiarowych jonów chloru w pocie. Badanie za pomocą tego niepozornego narzędzia (średnica jedynie ok 2,5 cm) przebiega bezproblemowo i szybko - wystarczy, że pacjent naklei sobie ją na skórę, a następnie spoci się (naturalnie przez aktywność fizyczną lub po zażyciu środka chemicznego zwanego pilokarpiną). Innowacyjny "plaster" pobiera z potu informacje (przez pół godziny), które uwidocznią się w postaci roztworu. Diagnoza może zapaść bardzo szybko - wystarczy, że po takim badaniu prześlemy zdjęcie urządzenia do naszego lekarza, który będzie umiał odczytać wynik na naklejce.

Faza testowa tego urządzenia wykazała, że jest ono skuteczne - pierwsza próba kliniczna została przeprowadzona na 51 osobach w wieku od 2 miesięcy do 51 roku życia i pokazała już, że naklejka zbiera więcej danych w porównaniu z innymi urządzeniami ( nawet 33% więcej potu), a rezultat otrzymujemy o 36% szybciej.

Kiedy wynalazek trafi do szpitali i pacjentów? Na razie ten innowacyjny produkt czeka na zaakceptowanie przez amerykańską Agencją ds. Leków i Żywności. Daje on jednak ogromne nadzieje na to, że będziemy w stanie szybciej diagnozować mukowiscydozę i tym samym wdrażać odpowiednie leczenie u chorych.