Na sen #OHO! wezmę: koszmar Jacka Zielińskiego, śpiwór Huberta Zielińskiego, podróżnicze sny Klaudii Romanowskiej

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Na sen #OHO! wezmę: koszmar Jacka Zielińskiego, śpiwór Huberta Zielińskiego, podróżnicze sny Klaudii Romanowskiej

Udostępnij:

Sen, ważna rzecz. Choćby dlatego, że dobry sen budzi w nas refleksję o życiu. A jak już się pobudzimy taką refleksją, to niezwłocznie chcemy się nią podzielić. W tej onirycznej odsłonie #OHO!, Jacek Zieliński wylewa kubeł zimnej wody z 7-Eleven na polskiego mechanika, Hubert Zieliński jest na granicy, a granicę przekracza Klaudia Romanowska. Poprawcie poduszki pod głową, naciągnijcie kołdrę pod uszy i posłuchajcie sennych opowieści…

Jacek Zieliński budzi się w koszmarze

Jacek Zieliński, founder Jakdolece, przyleciał do Polski. Dawno go u nas nie było, wiemy, że dopytywaliście się o niego, domagaliście się jego obecności, wyczekiwaliście powrotu. Pan Zieliński był kilka miesięcy w Azji. W Tajlandii był, gdzie kupował wodę w 7-Eleven i gdzie traktowali go jak króla.

Nie to co w Polsce, do której doleciał po długiej rozłące z krajem. I co? I nikt nie traktuje go jak króla. Przeciwnie, Zielińskiego Jacka traktują jak piąte koło u wozu. Tego wozu, z którym pojechał do warsztatu samochodowego. „Prosta sprawa: wymiana oleju.” Żeby nie przedłużać, zdradzimy: źle potraktowali pana Jacka. A że ostatni ów founder spędził w fantastycznej, mlekiem, miodem i wodą w 7-Eleven płynącej Tajlandii, to ten kontrast był dla niego jeszcze bardziej dotkliwy.

„Jak raz zobaczysz inny standard, to przestajesz akceptować bylejakość.”

Pewnie! Światowy człowiek, wie co mówi! Dawać nam tu zaraz więcej tajskich standardów!

Hubert Zieliński budzi się ze snów o glamour

Jednym z bardziej znaczących dzieł Andy’ego Warhola był film „Sen”. Trwał on 5 godzin i 21 minut i składał się z sekwencji ujęć, prezentujących ówczesnego partnera artysty, który to partner smacznie sobie spał.  Śpi też sobie Hubert Zieliński, co-founder 7 CBO at CellDelta. Wiemy, że śpi, bo sfotografował go Krzysztof. Jak twierdzi Hubert Zieliński, zdjęcie nie miało trafić na LinkedIna, ale trafiło, bo wrzucił je sam Zieliński Hubert.

Może jeszcze był zaspany, zamroczony, może jeszcze nie do końca kontaktował, jak pisał niniejszego posta.

Następnie, autor wiadomości przez kilka ładnych linijek usprawiedliwia się tym, że spał. Wymienia multum Bardzo Ważnych Biznesowych Rzeczy, którymi musiał się zajmować, a o których nie wiedział, że zajmować się będzie musiał. Tak go praca pochłonęła, że już sam stracił rachubę, kiedy środa, a kiedy niedziela, kiedy biurko, a kiedy śpiwór. Musi się jeszcze pan Hubert trochę pouczyć u Krzysztofa, który – jak widać – stale czuwa, stale dokumentuje, stale pracuje.

„To nie jest glamour. To jest wykładzina, koc i budzik na telefonie.”

Bardzo nam się ten refren podoba, być może wyśnił sobie go Zieliński Hubert, gdy tak zasnął, opadając z sił na podłogę. Dobrze, że był Krzysztof, że przykrył kolegę, że być może z troską w oczach zerknął na co-foundera & CBO.

„To nie jest glamour”, pamiętajcie.

Klaudia Romanowska budzi się do żyxia

Jednym z popularniejszych nurtów w literaturze są tzw. zapiski z podróży. Człowiek przemierzający jakiś dystans ma chwilę, odkrywa się w nim potrzeba refleksji, obserwowane widoki, krajobrazy, sceny domagają się uwiecznienia i komentarza. Właśnie w tym gatunku zdaje się odnajdywać Klaudia Romanowska, CEO & Founder of SPApower Academy. Zmierzając autobusem na święta, postanawia popracować. Wiadomo, „robota sama się nie zrobi”, jak trzeźwo zauważa pani Klaudia.

Nim jednak weźmie się do pracy, musi napisać coś innego. Posta. Posta o pracy w trasie. I czuć, że ta trasa, że to przemieszczanie się dobrze wpływa na autorkę tekstu. Jej post – celna obserwacja połączona z liryczną wrażliwością  to dowód na to, że nie tylko pracować wszędzie można. Równie wszędzie można pisać posty na LinkedIn, które zapadają w pamięć. Dostajemy zbiór niebanalnych tzw. życiowych sentencji:

  • „SAMO ŻYCIE” + hashtag #samozyxie
  • „Prowadzenie biznesu to nie tylko ładne biuro i estetyczne zdjęcia” (oczywiście, w poście dostajemy estetyczne zdjęcie)
  • „Nie ma to tamto”

To lektura godna cyfrowej nomadki, osobowości, która odnajdzie się zawsze i wszędzie. Która celnie uchwyci złożoności współczesnego świata. Która przedstawi je w sposób na długo zapadający w pamięć.

Doceniamy, bo my nie tylko nigdzie nie podróżujemy, ale jeszcze w trakcie przejażdżki choćby stołecznym autobusem dostajemy mdłości i nie jesteśmy się w stanie skupić nawet na czytaniu reklam wyświetlanych na ekranie. A co dopiero, żeby zebrało się nam na takie refleksje…

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.