Według niektórych dużych badań 50-65% początkujących przedsiębiorców to przedsiębiorcy pierwszego pokolenia. Ich rodzice byli pracownikami najemnymi, w najbliższym otoczeniu nie było przedsiębiorców, a umiejętności i wiedza pojawiły się już w wieku dorosłym – poprzez edukację, pracę najemną i otoczenie. W przypadku Polski wskaźnik ten jest jeszcze wyższy: 60-70%. Opowiem o jednym podejściu, które pomogło mi, gdy budowałem swoją pierwszą firmę informatyczną i nadal mi pomaga.
Dlaczego startupom tak łatwo się wypalić
Nie wszyscy, którzy rozpoczynają działalność gospodarczą, sporządzają biznesplan. A nawet jeśli go sporządzają, to później większość z nich i tak nie realizuje go zgodnie z planem. Nie wszyscy tworzą model finansowy, obliczają marżę lub w ogóle wiedzą, co to jest, tak jak było w moim przypadku. Dopiero mniej więcej w trzecim roku budowania firmy zacząłem rozumieć, czym jest „kultura korporacyjna”. Nie wiedziałem zbyt wiele, a znajomych drobnych przedsiębiorców, do których można było zwrócić się o radę, można było policzyć na palcach jednej ręki. Nie miałem rodziców-przedsiębiorców, od których mógłbym się uczyć, jak coś się robi lub dzieje. Nie ukończyłem żadnej szkoły biznesowej, chociaż wiele szkół biznesowych, jeśli nie większość, kształci dobrych menedżerów, a nie przedsiębiorców.
Rozpoczynając działalność gospodarczą, każdy startup przechodzi przez swoje „pole minowe”: popełnia błędy, uczy się nowych rzeczy, poprawia się. Ale cena błędów, niewiedzy, nieumiejętności może być dość wysoka, bolesna i bardzo stresująca. Kiedyś moja współpracownica, gdy rozmowa zeszła na temat przedsiębiorczości, zadała pytanie: „czy to prawda, że przedsiębiorczość to ciągły stres?”. Inny mój znajomy, seryjny przedsiębiorca, podczas jednego z wystąpień powiedział: „przedsiębiorczość to ból, z chwilami radości z przebłysków sukcesu”.
Co nazywam “pożarami” w biznesie
Pierwszy rok budowania firmy był szczególnie pełen pożarów, które trzeba było gasić. Było wszystko: od stresu po ataki paniki. Budziłem się w środku nocy z niepokoju i nie mogłem już zasnąć. W kwietniu 2019 roku zatrudniłem kilka osób, wynajęliśmy biuro i zaczęliśmy budować firmę informatyczną zajmującą się tworzeniem oprogramowania na zamówienie. Wcześniej robiłem to samo, ale na początku sam, a później z przyjacielem. Był to dla mnie znaczący krok w kierunku rozwoju.
Podczas prowadzenia działalności zdarzało się, że w ciągu dnia miało miejsce kilka kryzysowych sytuacji:
- klient nie był zadowolony z pracy i odmawiał zapłaty,
- inny klient opóźniał płatności, przez co musiałem przeplanować wydatki,
- nagle pracownik chciał odejść,
- sprzedaż nie szła – pieniądze się kończyły,
- przyszło pismo z urzędu skarbowego,
- opóźniłem płatność podatków – zablokowali mi konta.
To tylko niektóre z pożarów, które miały miejsce i oczywiście były stresujące.
Jak postrzegać problemy jako zadania
Aż pewnego dnia, czytając książkę Briana Sherra “Co wiedzą bogaci ludzie i co chcą zachować w tajemnicy”, natknąłem się na następujący fragment. Autor pisze, że sukces lub porażka w biznesie zależą przede wszystkim od umiejętności przedsiębiorczych i radzenia sobie z trudnościami. Większość ludzi nie ma pojęcia, z jakimi problemami będą musieli się zmierzyć, a dla wielu biznes staje się największym wyzwaniem w życiu. Każda działalność wymaga ciągłej uwagi i ogromnych nakładów sił, czasu i energii, niezależnie od zewnętrznego dobrobytu. Jeśli traktować biznes jak sport lub grę, łatwiej jest znosić trudności i szybciej znajdować kreatywne rozwiązania.
Ważne jest, aby traktować pojawiające się trudności jako interesujące zadania, które należy rozwiązać. Takie podejście całkowicie zmienia postrzeganie problemu, eliminuje stres, ponieważ teraz „dług lub kredyt w wysokości 5000 dolarów, którego nie wiesz, jak spłacić” jest postrzegany nie jako problem, ale jako interesujące zadanie, które należy rozwiązać. Trudne – tak, być może, ale “zadanie”, a nie “problem” w twoim życiu. Taka filozofia pozwala spojrzeć na trudności z innej perspektywy: łatwiej je przeżywać, łatwiej znaleźć rozwiązania, nie panikować, a przyjmować je z entuzjazmem. Podobnie programista jest podekscytowany, gdy otrzymuje nietypowe zadanie do rozwiązania. Tylko w przypadku startupowca te “zadania” są bardziej zróżnicowane.
Dwie sytuacje, z którymi miałem do czynienia, to:
- bardzo duża liczba zadań,
- powtarzające się braki w kasie
Kiedy uświadomiłem sobie, jak wiele zadań mam przed sobą, a nie mam komu ich delegować, mimowolnie ogarnęła mnie panika. Ale tutaj ważne jest, aby przełączyć się na myślenie, że to nie jest problem, tylko zadanie. Kiedy zacząłem postrzegać to jako zadanie, ogarnął mnie spokój. Zacząłem zastanawiać się nad możliwościami rozwiązania tego zadania. Rozwiązaniem, które przyszło mi do głowy, było wpisanie wszystkich zadań do arkusza Google – aby odciążyć umysł, posortować je według ważności i oszacować czas ich wykonania. Następnie zacząłem dyscyplinarnie realizować zadania z listy. Po kilku godzinach poczułem się znacznie lepiej.
Luki kasowe. Powtarzały się już od kilku miesięcy, przypominałem sobie, że to nie jest normalne i trzeba coś z tym zrobić. Przy starym podejściu zaczynałem w panice szukać pieniędzy, aby rozwiązać problem. Ale podchodząc do tego jak do interesującego zadania, zacząłem myśleć o jego rozwiązaniu. Z poprzednich doświadczeń pamiętałem o “Kalendarzu przepływów pieniężnych” i usiadłem, poświęcając kilka godzin na jego sporządzenie. Otrzymałem lukę kasową. Załadowałem raport do asystenta AI i zapytałem, co mi doradza. Po otrzymaniu zaleceń siedziałem jeszcze przez 10-15 minut i usunąłem lukę kasową.
Takie przesunięcie z myślenia “mam problem” na “mam zadanie do rozwiązania” stało się dla mnie nawykiem, który realnie obniżył poziom stresu w codziennym prowadzeniu firmy.
Zawód: właściciel firmy
Uważam, że bycie właścicielem firmy to zawód, którego można się nauczyć. Każda firma lub przedsiębiorstwo składa się z takich elementów, jak:
- model biznesowy;
- marketing;
- sprzedaż;
- finanse;
- zarządzanie operacyjne;
- strategia;
- HR.
Sukces właściciela w tej „profesji” zależy od poziomu kompetencji w każdym z wymienionych elementów i/lub umiejętności organizowania pracy profesjonalistów w tych dziedzinach. Podczas gdy właściciel nabywa te kompetencje, poruszając się po swoim „polu żniwnym”, opisane podejście pomoże mu przejść tę drogę z mniejszym stresem i większą przyjemnością. Będzie ono nadal wiernym pomocnikiem w przyszłości, nawet gdy kompetencje zostaną już w pewnym stopniu nabyte.
Kiedy pojawia się problem, nie spiesz się i nie panikuj. Uspokój się i weź głęboki oddech. Pamiętaj, że to nie jest „problem”, to ciekawe zadanie, które musisz rozwiązać. Jest to dla Ciebie swego rodzaju trening – rozwiązując je, staniesz się lepszym przedsiębiorcą, bardziej pewnym siebie i bardziej stabilnym.
Autor tekstu: Sergiusz Sawicki, prezes zarządu QIRE lab sp. z o.o..
Jego droga zawodowa rozpoczęła się od zawodu freelancera-programisty. Następnie Sergiusz założył i rozwinął niezależną firmę IT, która urosła do ponad 20 pracowników, po czym została sprzedana w 2024 roku. W tym czasie Sergiusz Sawicki, jak sam o sobie mówi, przeszedł realne wyzwania operacyjne, strategiczne i psychologiczne.