Od +40 kg do własnego startupu. Sprawdzamy, czy Fitachio to rewolucja, na którą czekali dbający o linię

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Od +40 kg do własnego startupu. Sprawdzamy, czy Fitachio to rewolucja, na którą czekali dbający o linię

Udostępnij:

W świecie zdominowanym przez skomplikowane aplikacje do liczenia kalorii, pojawia się gracz, który chce zmienić zasady gry. Fitachio to nie tylko kolejny licznik makroskładników, to „inteligentny dietetyk AI”, który narodził się z autentycznej potrzeby, frustracji i spektakularnej osobistej metamorfozy

Kod napisany przez samo życie

U podstaw powstania Fitachio leży osobista walka Łukasza Pełki, fundera startupu, który schudł aż 40 kilogramów. Jak sam przyznaje, impuls do zmiany przyszedł w trudnym momencie życia, gdy zmagał się z epizodem depresyjnym i brakiem energii.

– Wcześniej, zanim właśnie schudłem, to no szczerze powiedziawszy to większość czasu to spałem – wyznaje Łukasz Pełka, podkreślając, że to właśnie odzyskanie kontroli nad własnym ciałem stało się inspiracją do pomagania innym.

Koniec z „topornymi” aplikacjami

Doświadczenie Łukasza z dostępnymi na rynku rozwiązaniami było dalekie od ideału. Twórca Fitachio krytykuje obecne aplikacje za bycie zniechęcającymi i mało intuicyjnymi.

Jak coś zjem, to ja chcę powiedzieć, że zjadłem kanapkę z masłem i z szynką, a nie że wpiszę to, że to się szuka, że tutaj jakieś nie wiem co się dzieje w ogóle – tłumaczy w rozmowie z nami Łukasz.

Fitachio ma rozwiązywać ten problem poprzez maksymalną wygodę i interpretację danych. Aplikacja pozwala na głosowe raportowanie posiłków oraz przesyłanie zdjęć tego, co jemy. Co więcej, asystentka Diana nie tylko zapisuje dane, ale potrafi wyciągać wnioski – na przykład analizując, dlaczego użytkownik podjada w nocy.

Prywatność i technologia na pierwszym miejscu

W dobie obaw o bezpieczeństwo danych, Fitachio stawia na radykalne rozwiązanie: wszystkie wrażliwe informacje zdrowotne są przechowywane lokalnie na urządzeniu użytkownika.

– Nie mam niczego na serwerze (…) to jest niehakowalne praktycznie – zapewnia twórca, dodając, że aplikacja łączy się z serwerem tylko wtedy, gdy potrzebuje przetworzyć konkretne zapytanie. Łukasz Pełka szczerze przyznaje, że nie jest dietetykiem, lecz programistą, dlatego w fazie MVP (minimum viable product) aplikacja opiera się na API GPT, a w przyszłości planowana jest weryfikacja porad przez profesjonalistów.

Model biznesowy i walka z gigantami

Rynek aplikacji dietetycznych jest nasycony, ale Fitachio ma plan, jak przebić się przez mur konkurencji. Kluczem ma być prostota modelu subskrypcyjnego (darmowy dostęp z limitem 5 pytań dziennie do Diany) oraz funkcja importowania danych z innych aplikacji, co ma ułatwić użytkownikom migrację do nowego systemu. Mimo że aplikacja jest w fazie testów i wciąż zmaga się z „chorobami wieku dziecięcego”, Łukasz Pełka nie traci zapału. Jego determinację widać nie tylko w kodowaniu po 12 godzin na dobę, ale i na siłowni, gdzie wyciska 110 kg na klatę.

Dla tych, którzy chcą być pionierami i przetestować technologię, która ma szansę zrewolucjonizować podejście do diety, Fitachio jest już dostępne na Androida. Jak podsumowuje sam twórca: „jak chcecie czegoś naprawdę takiego specjalnego i chcecie być pionierem po prostu wśród testerów takich technologii, których jeszcze nie ma – to zapraszam.”

Całej rozmowy z Łukaszem posłuchacie w serwisie YouTube oraz Spotify.