Od kiedy pojawił się Uber, pijemy więcej

od kiedy pojawil sie uber pijemy wiecej
Udostępnij:
Uber w ostatnim czasie jest w centrum wielu skandali. Zaczęło się od kontrowersji związanych z molestowaniem seksualnym przez kierowców, potem pojawiły się procesy sądowe w związku z umowami przewoźników, a na końcu firma musiała walczyć z organami regulacyjnymi. Teraz pojawia się kolejna informacja, która rzuca ciemne światło na Ubera.

Jedno z badań opublikowanych w 2017 roku wykazało, że po przybyciu Ubera do Portland w stanie Oregon, liczba wypadków samochodowych związanych z alkoholem spadła o 62 proc. To jest pozytywna część informacji. Niestety jednocześnie według specjalistów dostępność Ubera powoduje, że ludzie piją więcej. Nowe badanie przeprowadzone przez trzech ekonomistów (Jacoba Burgdorfa, Conora Lennona z University of Louisville oraz Keitha Teltsera z Georgia State University) dowodzi, że powszechna dostępność aplikacji do wspólnego korzystania z samochodów wzmaga nocne życie mieszkańców 700 miast, w których jest dostępny Uber.

Porównując dane na temat dostępności Ubera z amerykańskimi badaniami zdrowotnymi, przeprowadzonymi przez amerykańskie Centres for Disease Control, autorzy stwierdzają, że średnie spożycie alkoholu wzrosło o 3 proc., spożywanie mniejszej ilości alkoholu (czyli wypicie czterech do pięciu drinków w ciągu dwóch godzin) wzrosło o 8 proc., a spożywanie większej ilości alkoholu wzrosło o 9 proc. w ciągu kilku lat od momentu pojawienia się Ubera w danym mieście.

Wzrost był jeszcze większy w miastach bez transportu publicznego, gdzie obecność Ubera doprowadziła do wzrostu przeciętnego spożycia alkoholu o 5 proc., a przypadki upijania się wzrosły o około 20 proc.. Co ciekawe, nadużywanie alkoholu spadało przed pojawieniem się Ubera, co dodatkowo potwierdza tę tezę.

Rzeczywiście dostępność Ubera stwarza nam możliwości szybkiego i bezpiecznego powrotu do domu o każdej porze nocy. Jednak, czy Uber rzeczywiście jest odpowiedzialny za to, że ludzie więcej piją? To tak jakby powiedzieć, że sklepy monopolowe są odpowiedzialne za alkoholizm. Uber daje nam narzędzie, a to jak i do czego je wykorzystujemy, to chyba kwestia indywidualna.

Problemy Ubera

Uber ma teraz większe problemy na głowie niż zastanawianie się nad tym, czy jest odpowiedzialny za to, że ludzie piją więcej. Wczoraj informowaliśmy o tym, że od ubiegłej niedzieli Uber nie posiada uprawnień na przewozy w Londynie. To nie pierwszy raz, kiedy władze miasta odbierają Uberowi licencję. Firma zapowiada odwołanie od tej decyzji.

Pierwszy raz Uber stracił licencję na prowadzenie działalności w Londynie w 2017 roku. Wtedy, aby odzyskać uprawnienia, firma musiała wprowadzić określone zmiany z zakresu bezpieczeństwa pasażerów, które wskazał zarząd transportu w Londynie (Transport for London - TfL). Po dokonaniu tych zmian Uber odzyskał licencję na 15 miesięcy. Natomiast we wrześniu tego roku licencja ta została przedłużona na kolejne dwa miesiące (które właśnie minęły). Uber ma prawo świadczyć usługi na terenie Londynu jeszcze przez 14 dni od uzyskania informacji o cofnięciu licencji.

Zobaczymy, czy odwołanie się od decyzji władz miasta Londynu przyniesie oczekiwany skutek. Jedno jest pewne informacje o badaniach amerykańskich naukowców, którzy powiązali dostępność usługi z problemem alkoholowym w społeczeństwie nie pomoże Uberowi w walce o dobre imię, które już tak wiele razy zostało nadszarpnięte.