OHO: czemu nikt nie powiedział o tym Piotrowi Nowosielskiemu, Tomasz Kowalski dokonuje cudu zmartwychwstania TEDx, a Ela Lepianka uczy, jak jeść bezę

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

OHO: czemu nikt nie powiedział o tym Piotrowi Nowosielskiemu, Tomasz Kowalski dokonuje cudu zmartwychwstania TEDx, a Ela Lepianka uczy, jak jeść bezę

Udostępnij:

Dobrze jest wiedzieć. Chociaż czasem lepiej jest nie wiedzieć. A jak się czegoś nie wie, to dobrze by było, aby ktoś nam o tym powiedział. Gdyby Piotr Nowosielski wiedział o pewnej transakcji, to na pewno dałby lepszą ofertę. Gdyby TEDx wiedział, ile dobra do wskrzeszenia tej marki zrobi Tomasz Kowalski, zrobiłby osobny show tylko z Tomaszem w roli głównej. A gdybyśmy wszyscy wiedzieli, jak jeść bezę i dlaczego dobrze jest się schludnie ubrać, nie potrzebowalibyśmy Eli Lepianki.

Już każdy powiedział to, co wiedział (tyle że za późno)

Słyszeliście o przejęciu No Fluff Jobs przez Grupę Pracuj? Pewnie słyszeliście, bo to transakcja, która w naszym ekosystemie odbiła się głośnym echem. Słyszał i Piotr Nowosielski z RocketJobs. Tyle że usłyszał za późno. Nikt mu nie powiedział, nikt go nie poprosił o udział w procesie kupna:

„Odpowiadając na pytania: „czemu my nie kupiliśmy?”. Odp: Bo nikt nie pytał nas o chęć wzięcia udziału w takim dealu.”

A przecież gdyby go poprosili, gdyby powiedzieli Piotrowi, że jest taka opcja, to on by kupił. Dałby pewnie więcej. I wszyscy na tym by zyskali. No Fluff Jobs dostałoby więcej pieniędzy. RocketJobs wzmocniłby swoją rynkową pozycję, a my bylibyśmy chronieni przed podwyżką cen ze strony Grupy Pracuj.

No ale – ludzie to wilki i nikt Piotra nie poprosił. Niech to będzie ostatni raz!

Cudotwórca

Gdy wydawało się już, że marka TEDx wyczerpała swój potencjał, że lata świetności ma już za sobą – znikąd, jakby spod ziemi zjawia się Tomasz Kowalski, które przerabia ograniczenia w supermoce. I to on sprawił, że słowo stało się ciałem, że cud nastąpił. Że nagle znów wszyscy mówią o TEDx. Co prawda, panu Kowalskiemu pomogła w tym córka, która podczas bierzmowania w kościele pełnym ludzi jako jedyna wzięła się za czytania z Pisma Świętego, za śpiewania psalmów, za podziękowania na koniec. Jak z dumą pisze Kowalski Tomasz, mistrz konwersji – okazała się ona odważną nastolatką, której zależało.

No ale wiecie, że jak ktoś na LinkedIn w swoim poście przywołuje kogoś innego, to tak naprawdę robi to po to, by opowiedzieć o sobie.

Nie inaczej jest z historią snutą przez Kowalskiego Tomasza. W kościele – jak w dobrej przypowieści z którejś z ewangelii – córka Małgorzata podbiega do Tomasza. Jej oczy pełne, jej ciało napięte od stresu, jej mowa zdradzająca oznaki najwyższego zdenerwowania. I wtedy, w tym kościele pełnym ludzi zapada cisza i córka Małgorzata pyta mistrza Tomasza:

„Ojcze, boję się! Jak Ty sobie poradziłeś z tremą na TEDx?”

Kościół aż zamarł. 129 bierzmowanych i 1 Małgorzata przestali się liczyć dla wiernych. Światło spłynęło na speakera TEDx, Tomasza, który wyplewia z nas zło i zasiewa ziarno dobroci. Spokojnymi oczami Tomasz patrzy na córkę Małgorzatę, kładzie dłoń na jej głowie i mówi w te słowa:

„𝐓𝐫𝐞𝐦𝐚 𝐜𝐚𝐥̵𝐲 𝐜𝐳𝐚𝐬 𝐛𝐲𝐥̵𝐚, 𝐚𝐥𝐞 𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐢 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐫𝐜𝐢𝐮 𝐦𝐞𝐧𝐭𝐨𝐫𝐨́𝐰 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢𝐥̵𝐞𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐨 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐚𝐜́ 𝐳 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚̨ 𝐜𝐡𝐰𝐢𝐥𝐚̨ 𝐜𝐨𝐫𝐚𝐳 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣!”

Powiedział jeszcze więcej, jakieś 8 akapitów więcej, ale dobra przypowieść musi być krótka, więc przechodzimy do rozstrzygnięcia, gdy Małgorzata biegnie śpiewać psalmy, a Tomasz, uzdrowiciel i cudotwórca, otarłszy teatralnie łzę wzruszenia, zwraca się do wiernych, rzecząc:

„Od mojego wystąpienia na TEDxTorun właśnie minęły 2 miesiące.

Będzie mi ogromnie miło jeśli znajdziecie chwilę by je obejrzeć.

Link w komentarzu pod postem”

Amen.

Tak to się robi

Nie wszyscy to mają, nie wszyscy to umieją. Ale Ela Lepianka, kreatorka wizerunku i mówczyni motywacyjna i to ma, i to umie.

Pani Ela poszła do eleganckiego sklepu kupić drogi ser. Dla nas to jest kombinacja niemożliwa – nigdy niczego nie kupiliśmy w eleganckim sklepie, za to zawsze kupujemy tanie sery. Jak już w ogóle kupujemy, bo co to człowiek takim serem się naje? Nic się nie naje.

No dobrze. Lepianka Ela kupuje ten ser, ale kątem oka, akurat tym kątem, który nie przebiega po drogich serach elegancko eksponowanym w tymże serowym butiku, kątem oka dostrzega paznokcie sprzedawczyni. Paznokcie zaniedbane, jakby lakier się zdrapał. A wszyscy wiemy, że takimi paznokciami nie wolno nawet zbliżać się do drogich serów – a co dopiero ich dotykać.

I potem, w domu, zajadając się smakowitym pieczywem z drogim serem, pani Lepianka Ela, znawczyni wizerunku, pisze posta, w którym poucza pracodawców, że nie dbają należycie o swoje marki.

„To jak pracownicy wyglądają i jak się zachowują wpływa na Wasz biznes.”

pisze ekspertka między jednym kęsem a drugim. A my, między jednym akapitem a drugim, zerkamy skrycie na swoje paznokcie, czy aby i my przypadkiem nie zasługujemy na ofuknięcie przez Lepiankę Elę.

„Zatrudniając pracownika, poza zakresem obowiązków powinno się wręczać kontrakt, który reguluje właśnie kwestie wizerunku i standardów obsługi klienta”

kontynuuje Lepianka Ela, u której apetyt na mentorskie posty rośnie w trakcie jedzenia. Po czym puentuje:

„Czyż nie byłoby nam wszystkim lepiej? Higieniczniej? Estetyczniej?”

A nam pozostaje tylko sprzątnąć okruszki po chlebie z drogim serem z eleganckiego sklepu.

Merci, merci very much, Mademoiselle Lepianka!

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.