Poszukiwany
Może to właśnie Ciebie szuka Jessica Karlińska? Może to właśnie z Tobą chce stworzyć swoisty tandem?
Bo na pewno nie nas szuka pani Jessica, a może raczej miss Jessica. Chcemy być szarmanccy oraz dyplomatyczni, ale nie wiemy, której formy tutaj użyć. No ale ad rem. Nie nas szuka pani Jessica, bo w naszej redakcji nie ma przystojniaków, a już zwłaszcza przystojniaków z własnym biznesem. A to takiego partnera do poprowadzenia konferencji u swojego boku szuka pani Karlińska.
W naszej redakcji są sami doświadczeni życiem, poszarzali od codzienności i będący na pasku kapitalisty nieciekawi faceci. Tak więc – podajemy newsa dalej, a nuż ktoś z Was się nada. Miss Jessica oferuje, ba – ona gwarantuje! – „budowanie marki osobistej” oraz „przyjemny after”.
Rekrutacja to oczywiście „call rekrutacyjny ze mną na match”.
Nawet nie chcemy myśleć, jak słabo wypadłoby takie ogłoszenie, gdyby jego autorem był chociażby jeden z naszych redakcyjnych nieciekawych facetów, rozglądający się za atrakcyjną dziewczyną do poprowadzenia konferencji u jego boku. Na szczęście dla wszystkich atrakcyjnych dziewczyn z własnym biznesem, takie pomysły do głowy nam nie przychodzą.
Przystojniacy – powodzenia!
Pogrzebana
Wieczny odpoczynek racz jej dać panie. A komu? Polskiej przedsiębiorczości! Jej zgon obwieścił wszem i wobec Mirosław Skwarek. Pytacie, kim jest pan Skwarek, żeby głosić takie hasła? Wstyd, że nie wiecie. To twórca oprogramowania i podcaster. Ma więc pełne prawo diagnozować kwestie życiowe polskiej przedsiębiorczości. Skoro już tak dosadnie i do końca rozstrzygnęliśmy wszelkie niejasności, idźmy dalej.
Daleko nie ujdziemy, bo wyrasta przed nami kolejna wątpliwość. Na jakiej to podstawie podcaster Skwarek dochodzi do tak dramatycznego wniosku o tym, że polska przedsiębiorczość na krawędzi grobu stoi, że zaraz do niego wpadnie i już się stamtąd nie wygramoli? Otóż Mirosław Skwarek wszedł w to zagadnienie jak w masło. Dokonał gruntowego researchu, wchodząc do pewnej księgarni biznesowej. A w tej księgarni „nie ma już w topce książek o biznesie”!
Nie! Nie! Nie!
Panie Mirosławie, jak pan może tak spokojnie o tym pisać?
Na tym Mirosław Skwarek się nie zatrzymuje. Idzie dalej. Wchodzi już nie tylko do księgarni, ale i na Apple Podcast. Wchodzi i co widzi? Nic nie widzi, bo nie ma tam „praktycznie podcastów o biznesie”.
Nie! Nie! Nie! To nie może być prawda!
Następnie Skwarek Mirosław wchodzi do swojego podcastowego studia. I co robi? Nic! A przynajmniej nie nagrywa podcastu o biznesie, gdyż jak sam przyznaje „nikt tego nie ogląda”. I wpatrując się w mikrofon, być może stukając palcem w blat biurka, Skwarek Mirosław, twórca oprogramowania, pytam sam siebie: „gdzie jest nasza przyszłość, gdy wszyscy marzą o ciepłym etacie?”
Triumfujący
Zwycięzcą tej odsłony OHO jest Racicki Artur, mentor, wykładowca, przedsiębiorca. Nikogo nie szuka. Niczego nie pogrzebał. Przeciwnie – wdrapał się na Kilimandżaro. Brawo, toż to wielki wyczyn. Ale Racicki Artur wie, że samo wejście na Kilimandżaro już nie robi takiego wrażenia. Zwłaszcza że szczyt rokrocznie zdobywa około 20 – 25 tysięcy osób. Więc Racicki Artur uznał, że do newsa o wejściu dołoży jeszcze jeden komponent. A że jest cżłowiekiem obytym z trendami, światowym człowiekiem, autorem książki jest nawet – to dobrze wiedział, po co sięgnąć, by wygenerować milionowe zasięgi!
Tak, wiem, że póki co są trzydzieści dwie reakcje, ale pamiętajcie, że wspinaczka na każdy szczyt – także szczyt wirtualnej popularności – musi trwać.
Otóż, Artur Racicki informuje nas, że bez alkoholu wytrwał już 365 dni. I wiąże on tę decyzję właśnie z momentem rozpoczęcia treningów, przygotowujących go do wejścia na Kilimandżaro. I tu każdy może pomyśleć ciepło o panu Arturze. Wszak to piękna historia: sport wyzwolił pana Artura ze szponów nałogu.
Oddajmy więc głos autorowi posta: „wystarczyła jedna lampka wina, jedno piwo albo jedna whisky wieczorem, a następnego dnia byłem słabszy. Trening szedł ciężko, ciało nie odpowiadało tak, jak powinno, a potem siadałem do pracy zamulony i długo się rozkręcałem. Myślę tu o jednym kieliszku do kolacji” – pisze Racicki Artur.
„Policjanci dostali dzisiaj zgłoszenie, że na skwerku w jednym z wrocławskich parków grupka mężczyzn pije alkohol. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce okazało się, że nikogo tam nie ma” – brzmi jeden z najsławniejszych polskich artykułów, zatytułowany „Libacja na skwerku” i opublikowany w „Gazecie Wrocławskiej”.
Tak sobie tylko to przypomnieliśmy, w ogóle bez związku z postem Artura Racickiego.
Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.