#OHO!: Julia Wojtkowiak hejtuje babcię i dziadka, doktor Maciej Kawecki wieszczy koniec startupów, Wioletta Serwecińska na kozetce u ChatGPT

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

#OHO!: Julia Wojtkowiak hejtuje babcię i dziadka, doktor Maciej Kawecki wieszczy koniec startupów, Wioletta Serwecińska na kozetce u ChatGPT

Udostępnij:

W tym odcinku następuje zmierzch. Za sprawą Wojtkowiak zrywamy z tradycyjnym dniem babci i dziadka. Kawecki uświadamia nas, że dzisiejsze startupy czeka zagłada. Kończy się wytrzymałość Serwecińskiej. A to dopiero początek roku!

Zetka naucza o relacjach międzypokoleniowych

Mijający tydzień to przede wszystkim Forum Ekonomiczne w Davos, prawne zmiany dotyczące formy spółek w Europie oraz Dzień Babci i Dziadka. Z tych wszystkich ważkich tematów, Julia Wojtkowiak, nazywająca siebie Gen Z Founder, zdecydowała się skomentować właśnie uroczystości poświęcone seniorom. Pozując przy talerzu pięknie wylizanego talerza po zupie pomidorowej, Julia podzieliła się refleksją o nieżyjących już członkach swojej rodziny.

Ich status życiowy jest dość ważny, gdyż inaczej mówi się o żyjących, a inaczej o tych, których już na tym padole łez nie ma.

Najedzona zupą pomidorową, Wojtkowiak Julia – ta, która chce wprowadzić nowy system nauczania w Polsce – snuje wspomnienia o dziadku „obżerającym się jakimś mięsem”, nie dopytującym Julii, „jaki przedmiot lubi”, czy Julia „czyta jakieś książki” ani co Julia „chciałaby robić w przyszłości”. Dziadek też niczego nie nauczył Julii. To naprawdę smutne, że dziadek nie interesował się tak swoją ze wszech miar interesującą wnuczką.

Równie ciepłe wspomnienia płyną od najedzonej Julii w kierunku babci. Swoją drogą widać, że po sytym posiłku, w Gen Z Founder wzbiera chęć refleksji. Otóż babcia nigdy niczego Julii „nie ugotowała, nie kupiła, nie pokazała”. No i oczywiście, babcia nie wiedziała, co Julia lubi.

Na sam koniec swoich deserowych refleksji Julia Wojtkowiak składa życzenia nie seniorom, a sobie samej – Julia stwierdza bowiem, że pozostaje Julii być Julii wdzięczną za to, że Julia się wyłamała.

Julio, gratulacje!

Ostatni gasi światło

Doktor Maciej Kawecki, seryjny przedsiębiorca i założyciel całej hordy startupów, znający ekosystem od podszewki, podzielił się ze światem swoją wiedzą wyniesioną z wieloletniej praktyki spędzonej w fotelu CEO.

Otóż, jak rzecze doktor Maciej Kawecki, „kończy się era startupów, jakie znaliśmy. Generowanie dzisiaj przełomów AI wymaga wielomiliardowych budżetów, które są nieosiągalne dla nawet średniej wielkości startupu”.

Słyszycie ten hałas? To paniczne krzyki founderów, którzy zapoznawszy się z ekspercką prognozą doktora Macieja Kaweckiego, uświadomili sobie, że nie ma dla nic ratunku. Wy też się boicie? Czy może lęk macie już za sobą i weszliście w fazę depresyjnej obojętności?

 

Już nie doktor Google, a mentor ChatGPT

Jeszcze do niedawna lekarze męczyli się z pacjentami, którzy czy to w gabinetach, czy na SORze przedstawiali gotowe diagnozy, serwowane im przez Google’a. Teraz do grona udręczonych dołączą mentorzy i konsultanci biznesu. Coraz więcej osób – przedsiębiorców, founderów, przyszłych właścicieli spółek – konsultuje swój biznes z ChatGPT. Ot, choćby doula Wioletta Serwecińska. Jak pisze, swój projekt rozwija od 6-8 lat (jakby nie było, precyzyjnie!), od 3 (albo od 4, sama nie wie) w ten projekt wkłada „CAŁE swoje zaangażowanie, czas i energię”.

Ale – coś nie idzie. A to bardzo dziwne, zważywszy, że pani Serwecińska chce „działać w nowym paradygmacie zdrowia”. Wszak wiele nieodkrytych paradygmatów wciąż czeka na takich innowatorów, którzy ów paradygmat wydobędą z mroków i pokażą je klientom. A ci rzucą się na nie, w mig pojmując, że to coś, bez czego żyć nie mogą.

Na dodatek, Wioletta Serwecińska ma wielkiego pecha. Odkryła znakomity pomysł na biznes, ten paradygmat zdrowia aż się prosi, aby pchnąć go w świat i skomercjalizować, ale do tej pory nikt jej nie potrafił pomóc. Doula raz po raz trafia na osoby niekompetentne: „nikt nie potrafił mi pomóc”, mówi Wioletta.

Odpaliła więc ChatGPT i co się okazało? Okazało się, że on jeden był na tyle mądry, aby wskazać Serwecińskiej Wioletcie problem. Wiecie, gdzie ten problem leży?

W nas. W Was, w nas, w nich, w tamtych. Otóż my wszyscy nie jesteśmy gotowi na „nowy paradygmat zdrowia”. I to przez nas Wioletta jest „zmęczona, a wręcz wycieńczona”.

Ludzie, weźmy się ogarnijmy. Tak zdrowo, tak z życiem. Skorzystajmy z tego nowozdrowotnego paradygmatu!