Placeme, czyli jak zrozumieć rynek handlu offline?

placeme czyli jak zrozumiec rynek handlu offline
Udostępnij:
placeme to rozwiązanie, które umożliwia analitykę zachowania klientów w świecie rzeczywistym. Firma istnieje od 2017 roku, a już zdążyła zdobyć dużych klientów i odnieść sukces. O rozwiązaniu placeme i udziale w programie Microsoft for Startups rozmawiamy ze współzałożycielem firmy Tomkiem Władzińskim. 

– W dzisiejszych czasach nadal 85 proc. przychodów ze sprzedaży generowanych jest offline, czyli w stacjonarnych punktach sprzedaży. Z drugiej strony analityka zachowania klientów online w kanale e-commerce jest bardzo zaawansowana, w przeciwieństwie do analityki ich zachowania w świecie rzeczywistym. Prawdziwym wyzwaniem jest dostarczenie takiego samego poziomu wiedzy dla kanału offline. I tutaj właśnie pojawia się placeme – tłumaczy Tomek Władziński.

Kto stoi za projektem?

Tomek Władziński: W tym momencie to zespół kilkunastu niesamowitych osób, które codziennie rozwijają produkt i pracują z naszymi klientami. Od samego początku jestem ja z Hubertem Guzerą. Wspólnie zakładaliśmy placeme jak w stereotypowym startupowym garażu - w starym mieszkaniu, z paroma tysiącami oszczędności na koncie. Ale przez ten czas przez firmę przewinęło się mnóstwo wyjątkowych osób - pracowników, mentorów czy partnerów, którzy pomogli nam znaleźć się w obecnym miejscu. Na wstępnym etapie wsparło nas też kilka portugalskich VC, co pozwoliło nam zbudować zespół oraz złapać pierwszą trakcję.

Tomek Władziński

Czym zajmowaliście się wcześniej?

Hubert wiele lat spędził w branży konsultingowej, gdzie realizował projekty związane z big data i machine learning. Ja z kolei byłem po drugiej stronie, pracując w firmach FMCG, gdzie takie rozwiązania jak placeme mogą znacząco poprawić efektywność inwestycji w sprzedaż i marketing. Właśnie to połączenie wiedzy na temat możliwości technologicznych oraz potrzeb potencjalnych klientów dało nam wiele motywacji i wiary, że technologia nad którą pracujemy ma olbrzymi potencjał.

Czym dokładnie jest placeme?

W dzisiejszych czasach nadal 85 proc. przychodów ze sprzedaży generowanych jest offline, czyli w stacjonarnych punktach sprzedaży. Z drugiej strony analityka zachowania klientów online w kanale e-commerce jest bardzo zaawansowana, w przeciwieństwie do analityki ich zachowania w świecie rzeczywistym. Prawdziwym wyzwaniem jest dostarczenie takiego samego poziomu wiedzy dla kanału offline. I tutaj właśnie pojawia się placeme, które jest narzędziem dostarczającym kompleksowe wskaźniki dotyczące zachowań klientów i customers journey w świecie rzeczywistym. Ta wiedza pozwala decydować, gdzie sprzedawać poszczególne produkty oraz gdzie je promować, aby zwiększyć efektywność inwestycji sprzedażowo-marketingowych oraz rozwojowych. W dobie smartfonów i Big Data rozwój obszaru Location Intelligence jest naturalnym kierunkiem, a lokalizacja to jedyny element łączący świat fizyczny z danymi cyfrowymi. To jest właśnie nasz nisza.

Jak wygląda proces wdrażania Waszego produktu u klienta?

Od samego początku naszym celem było dostarczanie klientom wiedzy w łatwy i przystępny sposób. Technologia, którą tworzymy pozwala przetwarzać olbrzymie ilości danych przestrzennych w bardzo krótkim czasie. Jednocześnie, żeby nie tworzyć sztucznych barier kompetencyjnych dla naszych klientów, mogą oni te dane przeglądać w aplikacji internetowej, którą optymalizujemy pod kątem łatwości użytkowania. W związku z tym, że nie wymaga ono umiejętności technicznych, wdrożenie placeme u klienta opiera się głównie na szkoleniu i bieżącym wsparciu użytkowników w zależności od celu, jaki mają osiągnąć. Oczywiście sam proces wdrożenia zawsze poprzedzony jest dokładnym zbadaniem potrzeb w poszczególnych obszarach organizacji i dobraniem odpowiednich modułów narzędzia, aby wniosło ono jak największą wartość.

Co odpowiecie na zarzuty, że rozwiązania typu placeme to inwigilacja klientów?

Bardzo dobrze, że jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi w zakresie ochrony danych osobowych i zagrożeń związanych z tym obszarem. Niemniej z naszej perspektywy nie jesteśmy w stanie w ogóle przypisać naszych danych do konkretnej osoby, dlatego mowa o inwigilacji jest mocno przesadzona. Dane lokalizacyjne są anonimowe, a nawet widząc, że jakieś urządzenie było wczoraj w Złotych Tarasach, to liczba osób, które się tam przewija powoduje, że to może być każdy. Nasze dane nie są wykorzystywane do określania, jak zachowuje się konkretny użytkownik, a raczej jak zachowuje się “uśrednione” całe miasto – oczywiście mocno upraszczając. Warto też zwrócić uwagę, że tak jak inne firmy dopasowują wyniki wyszukiwania do naszego charakteru, tak też nasza usługa na koniec dnia powoduje, że biznesy które istnieją i otwierają się w danym miejscu, będą bardziej dopasowane do oczekiwań klientów.

Hubert Guzera

Co jest Waszym największym sukcesem?

Niekwestionowanie największym sukcesem są klienci, z którymi pracujemy. Mimo tego, że jesteśmy młodą firmą to z naszej technologii korzystają obecnie największe firmy w branży retail, FMCG, bankowości czy media. Moim zdaniem to jest najważniejsza miara sukcesu, jaką każda firma może się pochwalić. Oczywiście dodatkowym zastrzykiem motywacji są nagrody branżowe. Dla nas takim najważniejszym i chyba najbardziej miarodajnym wyróżnieniem są Aulery, gdzie w 2019 roku zostaliśmy wskazani jako firma z globalnym potencjałem. Ważne są też międzynarodowe uznania jak te, które otrzymaliśmy w kraju pochodzenia naszych inwestorów, czyli na Web Summit czy Lisbon Challenge.

Ile osób pracuje nad rozwiązaniem?

W tym momencie jest to 10 osób. Tworzymy produkt “SaaS-owy”, dzięki czemu małym zespołem jesteśmy w stanie obsługiwać coraz więcej klientów i jednocześnie pracować nad rozwojem technologii. Co więcej, nasza technologia jest dość hermetyczna i praca nad nią wymaga kompetencji w trzech obszarach: big data, geoanalityka i zrozumienie potrzeb klienta. To sprawia, że na rynku jest bardzo ograniczona liczba specjalistów, którzy łączą w sobie wszystkie kluczowe z naszej perspektywy obszary. Zespół, który zbudowaliśmy w oparciu o te właśnie kompetencje jest naszą największą siłą i pozwala tworzyć rozwiązania unikalne w skali rynku, jednocześnie sprawiając, że jego zreplikowanie jest bardzo trudne.

Jak okres pandemii wpłynął na Waszą działalność?

Wbrew pozorom okres pandemii otworzył przed nami nowe możliwości i pokazał, jak jeszcze możemy pomóc naszym klientom. Zrozumieliśmy, że nasza technologia może posłużyć również do zrozumienia, jak zachowuje się cały rynek handlu offline. Na przykład zachowania klientów na rynku sieci spożywczych zmieniają się bardzo dynamicznie, a w czasie pandemii zmiany te są jeszcze bardziej widoczne. Raporty, które dostarczamy naszym klientom, pozwalają zrozumieć, jak tydzień po tygodniu zmienia się sytuacja na rynku (które sieci zyskują klientów, a które tracą, jak często odwiedzane są poszczególne sklepy, ile klientów sieci ze sobą współdzielą, etc.). Wszystkie te wskaźniki zmieniają się w zależności od tego czy jest okres wakacyjny, świąteczny, długi weekend, czy pandemia. Pomagają one również zrozumieć, jaką pozycję ma konkretna marka i jak korzystają z niej klienci w porównaniu do konkurencji w danym okresie.

Bierzecie udział w programie Microsoft for Startups, dlaczego zdecydowaliście się właśnie na ten program?

Przez ostatnie lata mieliśmy okazję brać udział w różnego rodzaju programach i Microsoft for Startups wyróżnia się zdecydowanie najlepszym modelem pracy ze startupami. Wsparcie oraz mentoring są bardzo bezpośrednie i dopasowane do potrzeb firmy, co bardzo wyróżnia ten program od innych. Właśnie ta indywidualna więź i podejście do pracy z młodymi firmami przekonało nas do współpracy z Microsoft. Z perspektywy czasu możemy stwierdzić, że była to dobra decyzja, która bardzo pomogła nam się rozwinąć i zrobić wiele kroków naprzód.

Co Wam dał udział w tym programie?

Na pewno bardzo rozwinęliśmy się technologicznie, głównie dzięki wsparciu specjalistów Microsoft we wdrażaniu i wykorzystaniu najnowszych technologii Azure. Tutaj po raz kolejny muszę podkreślić bezpośredni model współpracy, bo rozmawiając o problemach które napotykamy, zawsze wspólnie szukamy optymalnych rozwiązań. To jest właśnie ta unikalność tego programu. Nasze bazy danych liczą terabajty danych, a klienci oczekują, że nasz system odpowie na ich pytania w przeciągu kilku sekund - co w naturalny sposób jest sporym wyzwaniem technologicznym. Taki rodzaj mentoringu, w którym łączą się te dwie perspektywy, pozwolił nam na stworzenie naprawdę sprawnej maszyny, która jest unikalna może nawet w skali świata.

Dlaczego warto brać udział w tego typu programach?

Warto zaznaczyć, że nie w każdym programie warto brać udział. Na rynku jest bardzo dużo akceleratorów i oferta jest bogata. Niestety wiele z nich nie przynosi wymiernych korzyści dla startupów. Każda decyzja o przystąpieniu do takiego programu powinna być poprzedzona zadaniem sobie pytania, co chcemy przez to osiągnąć. Czy dany program spełnia nasze oczekiwania i obecne potrzeby oraz czy czas na niego poświęcony będzie możliwie najlepiej wykorzystany? Oczywiście, że warto brać udział w takich programach. Nam pozwolił on szybciej się rozwinąć i pójść naprzód. Niemniej jednak udział w programie powinien być dobrze przemyślaną decyzją podjętą w oparciu o nasze potrzeby i potencjał współpracy w jego ramach.

Jakie są Wasze dalsze plany?

W tym momencie bardzo mocno rozwijamy się w Polsce. Na przełomie roku planujemy kolejną rundę inwestycyjną, która w przeciągu 2 lat pomoże nam awansować w obszarze narzędzi Location Intelligence z lidera rynku krajowego na europejskiego.

Artykuł powstał przy współpracy Microsoft for Startups