Polski startup Airly wchodzi do Afryki

polski startup airly wchodzi do afryki
Udostępnij:
Airly, polski startup, który stworzył aplikację do oceny jakości powietrza, podpisał umowę z partnerami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Nigerii.

Partnerami Airly w Afryce są odpowiedniki polskiego resortu środowiska, a z rozwiązania korzystają miasta. Wyjście na kolejne rynki to kontynuacja szerszej ekspansji firmy.

Ekspansja Airly

– Airly kontynuuje dynamiczny rozwój za granicą. W lecie wyszliśmy poza Europę, instalując pierwsze sensory jakości powietrza w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich) i Abudży w Nigerii. Co więcej – zostaliśmy dostrzeżeni przez chińską agencję informacyjną Xinhua, która zrobiła z nami wywiad – mówi Marcin Gnat, specjalista od marketingu i PR w Airly.

Kontakty handlowe w Afryce startup zdobył podczas konferencji, co pokazuje jak ważne jest dla startupów to, by pokazywać się na branżowych wydarzeniach. Natomiast podpisane umowy to dopiero początek szerszych planów.

– W Zjednoczonych Emiratach Arabskich naszym klientem docelowym jest Dubai Municipality. Kontakty handlowe zaczęły się od naszego udziału na konferencji Gitex w Dubaju. Obecnie prowadzimy trzy niezależne projekty, które docelowo mają służyć emiratowi Dubaju. Planujemy jednak ich skalowanie na całym Półwyspie Arabskim oraz Bliskim Wschodzie – mówi Marcin Gnat.

– Naszym celem jest instalacja sieci 20 tys. czujników do pomiaru jakości powietrza w 30 krajach w ciągu najbliższych dwóch lat – dodaje Wiktor Warchałowski, prezes Airly.

Wszystko zaczęło się od Smogathonu

Airly to startup, który powstał w Krakowie. Może dlatego jego twórcy zwrócili uwagę na problem jakości powietrza, w końcu Kraków to jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce pod tym względem.

Produktem startupu są innowacyjne sensory mierzące zanieczyszczenie powietrza. Umożliwiają one przeprowadzenie szczegółowej analizy danych w czasie rzeczywistym. Czujniki Airly mierzą, m.in.: poziom stężenia pyłów zawieszonych PM2.5 oraz PM10, temperaturę powietrza, ciśnienie atmosferyczne oraz wilgotność powietrza. Pierwsze czujniki zostały zamontowane w 2015 roku w podkrakowskich gminach Zielonki i Wielka Wieś.

– Chwilę później własnymi środkami stworzyliśmy – prawdopodobnie – pierwszą miejską sieć sensorów jakości powietrza w Krakowie, która pozwoliła na udostępnienie danych z miejsc oddalonych od stacji WIOŚ. Sami sfinansowaliśmy blisko 100 urządzeń na terenie całego Krakowa w ramach akcji #KrakówOddycha, miasto nie było bowiem zainteresowane współpracą – mówili założyciele.

Choć twórcy Airly pracowali jakiś czas nad swoim rozwiązaniem, tak naprawdę wiatru w żagle nabrali w 2015 roku po słynnym Smogathonie. Wtedy to nie tylko wyróżnili się podczas wydarzenia, ale również zdobyli inwestora, Wojciecha Burkota.

– Michał Kiełtyka dołączył do nas i prace poszły do przodu. Smogathon dał nam możliwość poznania mnóstwa ludzi, nawiązania kontaktów, a przede wszystkim sprawdzenia naszej idei w środowisku biznesowym – mówił Warchołowski.

Od tego momentu startup Airly z roku na rok prężnie się rozwija. Podpisane umowy i dalsze plany o ekspansji potwierdzają, że firma jest na dobrej drodze i dokłada solidną cegłę w walce ze smogiem już nie tylko nad Wisłą.