„Pomagamy dosiadać unicorny”. Jak wygląda praca w funduszu VC?

Dodane: 27.05.2022

Adam Sawicki

Udostępnij:

Praca w funduszu venture capital kusi z rozmaitych powodów. Po pierwsze to dość nietypowa ścieżka kariery – nawet dla osób po studiach ekonomicznych i finansowych, które częściej jednak „lądują” w bankach czy firmach doradczych. Po drugie to szansa, aby od środka poznać ekosystem startupowy z nieco innej niż founderskiej perspektywy.

Kandydaci do pracy w funduszu VC liczą również na dobre zarobki. Ale jak jest naprawdę? Jakiego wynagrodzenia można się spodziewać, pracując w VC?

– To zależy. Widełki płacowe są pewnie tak samo rozciągnięte jak w zespołach founderskich w startupach. W obu przypadkach elementem napędzającym teamy jest premia za wzrost. Startupy walczą o wyceny i dobre exity, fundusze walczą o mnożniki i dobre exity. W startupach są pakiety udziałów i ESOPy, w funduszach podobnie – udziały i carry (carried interest), czyli udział w zyskach funduszu. W obu przypadkach nagroda jest rozciągnięta w czasie i motywuje tak samo – mówi Przemysław Jurgiel-Żyła, dyrektor inwestycyjny i członek zarządu Movens Venture Capital.

Część 1. Kogo zatrudniają fundusze VC? Najważniejsze stanowiska

Struktura zatrudnienia w funduszu venture capital w dużej mierze jest podobna do struktur spotykanych w innych firmach. W VC również są właściciele, managerowie wyższego szczebla i pracownicy operacyjni. Przyjrzyjmy się więc stanowiskom, jakie występują w niemal każdym funduszu venture capital.

Partner zarządzający

Marcin Kurek, partner zarządzający w Market One Capital:

Dzień pracy. Praca w VC mocno różni się od rozwijania swojego startupu. Będąc kiedyś founderem projektu, miałem jeden focus i cel, o którym myślałem nieustannie – rozwój własnego biznesu. W VC natomiast niezbędna jest olbrzymia wielozadaniowość. Spotyka się dziesiątki przedsiębiorców tygodniowo i ocenia setki projektów.

Do tego na co dzień blisko współpracuje się ze spółkami z portfela i równolegle dba o fundraising, relacje inwestorskie, a także o budowanie relacji z innymi funduszami VC i pozostałymi uczestnikami rynku. Ponadto nie mniej ważne, a wręcz konieczne jest wykrojenie części czasu na ciągłe uczenie się. Podsumowując, jest to bardzo wymagająca, ale również niezwykle ciekawa praca, w której trzeba umieć dobrze się organizować.

Kompetencje. VC nie jest dla każdego. Trzeba bardzo dobrze odnajdywać się we wspomnianej wcześniej wielozadaniowości. Wiąże się to z umiejętnością szybkiego uczenia się i przyswajania ton informacji oraz z otwartością na ludzi i naturalnymi zdolnościami interpersonalnymi ułatwiającymi networking. Nie należy zapominać także o umiejętności przeprowadzania dogłębnych analiz i wchodzenia w szczegóły.

Dyrektor inwestycyjny

Przemysław Jurgiel-Żyła, dyrektor inwestycyjny i członek zarządu Movens Venture Capital:

Dzień pracy. Mój dzień to miks wielu aktywności: spotkania ze spółkami, analiza nowych projektów, konkurencji i potencjału rynkowego, monitoring spółek portfelowych (często z ramienia rady nadzorczej), tworzenie dokumentacji inwestycyjnej, Ale przede wszystkim mój dzień to wsparcie founderów i founderek.

Oprócz wymienionych czynności każdy z nas dokłada cegiełki do oferowanego przez Movens VC smart money poprzez nawiązywanie nowych relacji z wieloma specjalistami branżowymi (wsparcie know how), innymi funduszami (które często mogą przeprowadzać kolejne rundy inwestycyjne) czy też podmiotami mogącymi wspierać nasz „portfel” (lepsza oferta na usługi i software, kredyty na usługi cloud itd.).

Kompetencje. Uniwersalność i wszechstronność są istotne. Ponieważ podchodzimy „generalistycznie” do inwestycji – szukamy spółek, które budują SaaSy i marketplace’y, a także wspierają się ML/AI – to umiejętność szybkiego uczenia się nowego obszaru i branży może być niezbędna do należytego wykonywania swojej pracy. Pomaga mi też wieloletnie doświadczenie we wspieraniu startupów, budowaniu i zarządzaniu projektami technologicznymi oraz bycie ex-founderem. Praca na stanowisku dyrektora inwestycyjnego nie różni się wiele od roli GP (general partner) w funduszu.

Szczeble kariery. Dyrektor inwestycyjny to bardzo ciekawa pozycja w strukturze funduszu VC. Daje możliwość rozwoju wertykalnego, np. w kierunku zarządzania funduszem (np. w roli partnera) lub horyzontalnego – na innych pozycjach np. analitycznych, finansowych czy advisorskich. Cykl „życia” funduszy polega między innymi na tym, że na bazie pierwszego buduje się kolejny, z założenia większy, w którym łatwiej o specjalizacje i „awans”. Poza tym z odpowiednim doświadczeniem można rozwijać swoją karierę na pozycji konsultanta, wspierając startupy jako profesjonalista, a nie inwestor. No i zostaje również kierunek founderski. Budowanie własnej spółki z dobrą znajomością branży VC daje zupełnie inną perspektywę rozwoju, finansowania i oczekiwanych parametrów inwestycyjnych.

Analityk

Robert Grygorowicz, investment associate w SpeedUp Venture Capital Group:

Dzień pracy. Pracuję w funduszu już blisko pięć lat, a nadal mam wrażenie, że każdy tydzień jest inny. Ciągle napotykasz nowe cases, przy których musisz myśleć kreatywnie. I rzadko masz pewność, że twoje decyzje przyniosą oczekiwany rezultat. Procesy inwestycyjne bywają długie, rozciągnięte na kilka miesięcy, ale poszczególne zadania są krótkie. Każdego dnia lista to-do wygląda inaczej i zawiera wiele punktów.

Zatem nie ma mowy o monotonii. Natomiast nie wszystkim odpowiada takie środowisko. Ciągła priorytetyzacja, zarządzanie czasem, multitasking to często sporo stresu. Zbyt dużo dla kogoś, kto ceni sobie możliwość skupienia się na kilku projektach i domykaniu jednych procesów, zanim otworzą mu się kolejne.

Nie przytoczę statystyki, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jest niewiele takich miejsc, gdzie od samego początku kariery możesz (i musisz) brać na siebie taką odpowiedzialność za swoją pracę. Twoje działanie bardzo często może nieść ze sobą konsekwencje finansowe dla twojej firmy. Jeden błąd w trakcie negocjacji inwestycji czy exitu może sporo kosztować, a jako analityk masz swój udział w tych procesach już po pierwszych miesiącach od zajęcia stanowiska juniora (przynajmniej w SpeedUp). Z drugiej strony nic też nie stoi na przeszkodzie, abyś to właśnie ty znalazł ciekawy startup, w którym zakocha się reszta firmy i finalnie staniesz się jednym z odpowiedzialnych za nową inwestycję swojego zespołu. Będzie ci zdecydowanie trudniej niż starszym kolegom i koleżankom, ale to nadal możliwe i czasami się zdarza. Do tego przysparza ogromnej satysfakcji.

Kompetencje. Głównym zadaniem zespołów inwestycyjnych w ocenie startupu jest odpowiadanie na dwa pytania. Czy ten business case ma potencjał, aby być dużym w przyszłości i czy ludzie, z którymi rozmawiasz, mają szansę to wykorzystać? Taka analiza wymaga nieszablonowego podejścia do zbierania i syntezy informacji, obserwacji i wyciągania wniosków. Daje jednak poczucie bycia częścią tych zmian i szansy udziału w nich. Trochę jak połączenie finansów i filozofii. Natomiast jeśli cenisz sobie jednoznaczne odpowiedzi, obiektywne wnioski i twarde fakty, to w tej branży czeka cię dużo frustracji.

Manager ds. komunikacji

Damian Wielechowski, senior communication and marketing manager w SpeedUp Venture Capital Group:

Dzień pracy. Praca w funduszu venture capital jest bardzo specyficzna i myślę, że nie każdy odnalazłby się w tym środowisku. Tym bardziej w obszarze, w jakim się poruszam – PR i marketing. Jest to zajęcie zdecydowanie odbiegające od standardowej pracy na tym stanowisku. Osobiście ja je uwielbiam.

Odpowiadając za relacje z naszymi partnerami w Polsce i Europie, często jeżdżę na konferencje i meetupy, gdzie poznaję masę osób. Jest to idealne dla kogoś, kto tak jak ja nie przepada za standardową pracą „na miejscu” w systemie 8-16.

Kompetencje. Sama praca jest niezwykle dynamiczna. Co za tym idzie wymaga ponadprzeciętnej organizacji swojego czasu i priorytetyzacji zadań przy jednoczesnym zachowaniu sporej wnikliwości i kreatywności. Samo środowisko pozwala ogromnie rozwinąć się „wiedzowo” w różnych obszarach. Dla przykładu – zdarzają się takie dni, gdy dyskutujemy i tworzymy materiały o rozwiązaniach serverless, a w drugiej połowie dnia bierzemy na warsztat spółkę tworzącą software do monitoringu i diagnostyki paneli fotowoltaicznych.

Część. 2 Jak znaleźć pracę w branży venture capital? Rekrutacja

Przeglądając portale z ogłoszeniami pracy, nie trafiłem na ogłoszenie pracy w funduszu VC. To zrodziło szereg pytań. Między innymi o to, gdzie i jak szukać pracy w branży venture capital oraz co trzeba umieć i wiedzieć, żeby być atrakcyjnym kandydatem. Odpowiedzi na te pytania pomogli mi znaleźć Magdalena Trąba, investment manager w Pracuj Ventures, i Paweł Leks, partner zarządzający Pracuj Ventures.

Jakie umiejętności miękkie i twarde trzeba mieć, żeby podjąć w pracę w funduszu VC?

Praca w funduszu VC koncentruje się na dwóch głównych zadaniach: poszukiwaniu nowych inwestycji i współpracy ze spółkami, w które fundusz już zainwestował.

Oznacza to, że zatrudnieni w funduszu specjaliści zajmują się w dużej mierze deal sourcingiem, dlatego kluczowa jest odpowiednia sieć kontaktów i jej stałe rozbudowywanie, umiejętność prowadzenia researchu spółek, perspektywicznych rynków i nisz oraz umiejętność zadawania właściwych pytań. Zresztą szeroko rozumiane miękkie umiejętności, czyli zdolności interpersonalne i komunikacyjne, są także wysoce pożądane.

Deal sourcing to dopiero wstępny etap wyboru interesujących inwestycji. Potem potrzebny jest cały arsenał zdolności analitycznych – najlepiej połączonych z umiejętnością wyceny spółek, modelowania finansowego, a także krytycznego myślenia. Przydaje się również wiedza na temat potencjału rynków, na których działają spółki.

W przypadku inwestycji w startupy konieczna jest pasja i zrozumienie nowych technologii. Warto również pamiętać, że fundusz VC funduszowi VC nierówny. Jeśli myślimy o pracy w podmiocie typu CVC (Corporate Venture Capital), takich jak chociażby Pracuj Ventures, niezwykle ważna jest znajomość branż, w które fundusz inwestuje. Nieco innych umiejętności będzie wymagać się również w przypadku funduszy inwestujących w spółki na różnych etapach rozwoju, bo inne są potrzeby spółek na etapie seed i growth.

Czy do pracy w VC potrzebne jest formalne wykształcenie?

Jak w wielu branżach bywa ostatnio także w VC nie jest to „must have”. Jednak idealnym kandydatem do pracy w funduszu na stanowisku juniorskim byłaby osoba po studiach matematycznych, statystycznych, finansowych, czy księgowych, czyli taka, która potrafi analizować dane. Ważna jest także chęć rozwoju, uczenia się i poznawania nowych technologii.

W przypadku kandydatów na wyższe stanowiska atutem jest posiadanie wykształcenia MBA i/lub certyfikatów typu CFA czy CIMA.

Gdzie należy zdobywać doświadczenie zawodowe, żeby być atrakcyjnym kandydatem do pracy w funduszu VC?

To z pewnością zależy od poziomu stanowiska, na które aplikuje dany kandydat, ale częstą ścieżką, jaką przechodzą pracownicy, zanim trafią do świata VC, to praca w doradztwie biznesowym lub dużych firmach audytorskich, a także bankowości inwestycyjnej. Atutem może być również doświadczenie własne jako przedsiębiorcy i biznesowa proaktywność (tzw. business acumen). Pozwala to lepiej „wejść w buty” founderów i lepiej zrozumieć wyzwania, z jakimi się mierzą.

Gdzie szukać pracy w VC?

Niestety nie jest to łatwe zadanie, ponieważ fundusze zazwyczaj szukają kandydatów poprzez LinkedIna i własne kanały komunikacji (stronę www) i sieć kontaktów. Nie widuje się zbyt wielu ofert pracy funduszy w popularnych serwisach rekrutacyjnych. W przypadku naszego funduszu wszyscy pracownicy byli wcześniej związani z Grupą Pracuj, więc nie prowadziliśmy sformalizowanego procesu rekrutacyjnego.

A skoro o nim mowa, jak wygląda proces rekrutacji do funduszu VC? Na co powinni być przygotowani kandydaci?

Rekrutacja do funduszu raczej nie różni się od innych procesów rekrutacyjnych, czyli zaczyna się od analizy kandydatury – wykształcenia danej osoby, zebranych przez nią doświadczeń i kompetencji. Z pewnością kandydatom warto zadać pytanie dotyczące środowiska startupowego i nowych technologii. Jako fundusz CVC poruszamy się w obszarze HRTech, więc znajomość branży HR jest dla nas ważna.

Dobrym pomysłem jest też prośba o przeanalizowanie konkretnego pitch decka – warto zapytać kandydata o jego wstępną rekomendację inwestycyjną. Jeśli szukamy kandydata na wyższe seniorskie stanowisko, konieczne jest zbadanie wcześniejszego doświadczenia kandydata, chociażby w pracy w innych funduszach, najlepiej potwierdzone pozytywnymi wynikami inwestycyjnymi tych funduszy.

Część 3. Case study. Historia Magdaleny i Łukasza

– Kiedy ruszaliśmy na przełomie lat 2017/2018, rekrutacja do PFR Ventures była olbrzymim wyzwaniem. Liczba osób z doświadczeniem w pracy z funduszami była bardzo mała, brakowało też młodych osób zainteresowanych tematyką VC, które mogłyby dołączyć na stanowiska „entry level”. Przełomem były pierwsze projekty VC Leaders i Fundacji im. Lesława A. Pagi, które zaszczepiły wśród pierwszych studentów wizję pracy z nowoczesnymi technologiami w roli inwestora. Dzięki współpracy z tymi organizacjami oraz kołami studenckimi z SGH, udało nam się zrekrutować wiele osób, które pomogły zbudować firmę i przeprowadzić pierwsze inwestycje w fundusze – mówi Maciej Ćwikiewicz, prezes PFR Ventures.

Z funduszu funduszy do funduszy

Do PFR Ventures Łukasz Sabat trafił z polecenia znajomego. Z Magdaleną Gałan było inaczej. Pracowała w krakowskiej kancelarii prawnej, w której realizowała projekty m.in. z zakresu inwestycji typu venture capital. Tematyka VC na tyle ją zainteresowała, że po jakimś czasie zdecydowała się zmienić pracę – i tak wysłała CV.

Co prawda oboje w PFR Ventures już nie pracują, ale zarówno Magdalena, jak i Łukasz dobrze wspominają ten czas. Dziś Magdalena pracuje na stanowisku legal director w funduszu Flashpoint, a Łukasz jest starszym analitykiem w MCI Capital.

– Odpowiadam za obszar transakcyjny – począwszy od weryfikacji term sheet po closing, więc biorę udział w negocjacjach. Odpowiadam za przygotowywanie lub weryfikację dokumentacji inwestycyjnej (w zależności od tego, czy korzystamy ze wsparcia kancelarii zewnętrznej, czy nie), koordynację projektów i prac zespołu projektowego – mówi moja rozmówczyni. Ma również ekspozycję na zagraniczne porządki prawne, a także bierze udział w projektach z obszaru dezinwestycji i procesach fundraisingowych, strukturyzacyjnych, corporate governance i pracowniczych.

Z kolei obecna praca Łukasza polega na sourcowaniu projektów, czyli szukaniu nowych spółek, w które MCI Capital może zainwestować, następnie analizowaniu ich oraz zastanawianiu się, czy mogą być dobrą inwestycją dla funduszu.

Praca w PFR Ventures

– Pod pewnymi względami jest to praca podobna do tego, co robiłem w PFR Ventures – mówi Łukasz Sabat. A tam mój rozmówca zajmował się pozyskiwaniem nowych zespołów zarządzających i podpisywaniem z nimi umów inwestycyjnych, aby finalnie tworzyły fundusze VC, w które miał angażować się PFR Ventures. Do tego Łukasz przeprowadzał komitety inwestycyjne, a także realizował dodatkowe projekty, np. współtworzył PFR Biomed, czyli inkubator dla startupów z branż medtech i biotech, a także pracował nad raportami dotyczącymi rynku venture capital w Polsce.

Magdalena w PFR Ventures początkowo pracowała na stanowisku starszego prawnika i odpowiadała za obsługę prawną programów realizowanych przez fundusze inwestycyjne. Odpowiadała też za przygotowanie dokumentacji inwestycyjnej, prowadziła negocjacje i brała udział w tworzeniu funduszy VC. Z czasem mocniej zainteresowała się zagranicznym rynkiem VC/PE i przeszła do obsługi programów KOFFI i Private Equity.

VC to nie tylko cyferki

– Praca w finansach dla wielu osób kojarzy się głównie z liczbami i Excelem. Choć jest to duża część tego zawodu, to jednak najbardziej istotni są w nim ludzie i budowanie relacji. Im dłużej się pracuje w branży inwestycyjnej czy finansowej, tym mocniej dochodzi się do wniosku, że czynnikiem określającym tzw. sukces jest zdolność do budowania relacji i ich utrzymywania – mówi Łukasz Sabat.

Część 4. Co robić po pracy w VC? Możliwości rozwoju

Magdalena Gałan:

Możliwości rozwoju w branży VC jest wiele. Mówię tutaj o pracy prawnika, który może odnaleźć się w pracy w kancelarii obsługującej fundusze VC, startupy – zarówno od strony transakcyjnej, jak i regulacyjnej, czy korporacyjnej. Są też możliwości zatrudnienia się w takich podmiotach, jak PFR Ventures czy NCBR oraz agencjach państwowych, realizujących zadania z tego obszaru. Pozostaje też poszukiwanie swojego miejsca na rynku np. w startupach, czy tak jak ja w funduszu inwestycyjnym. W zależności od preferencji i kompetencji można znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce.

Z własnego doświadczenia wiem, że branża VC pozwala na to, aby próbować swoich sił w każdym spośród wyżej wymienionych miejsc. Można także wykreować swoje własne miejsce pracy, prowadząc działalność doradczą czy inwestycyjną, w tym jako partner funduszu VC.

Długofalowa współpraca z funduszem VC też jest ciekawą szansą, bo daje możliwości rozwoju, awansu, a z czasem, osiągnięcia pozycji partnera. Wiele zależy od podmiotu, w którym się pracuje i otwartości tej organizacji na promowanie zdolnych i pracowitych osób.

Łukasz Sabat:

Pracując w branży VC, można tak naprawdę pracować wszędzie. Wynika to z tego, że pracując w funduszu, osoba uczy się bardzo szerokiego zakresu umiejętności. Szczególnie gdy pracuje ze spółkami portfelowymi i mierzy się z ich problemami. Przypomina to trochę pracę w konsultingu, gdzie codziennie można uczyć się czegoś nowego. Jest to środowisko, w którym bardzo trudno się nudzić – codziennie spotyka się nowe wyzwania.

Maciej Ćwikiewicz:

Osoby, które w minionych latach pracowały w PFR Ventures, pracują obecnie w polskich i zagranicznych funduszach VC i PE, a także w najlepszych firmach konsultingowych. Każda z nich miała możliwość zbudowania sieci kontaktów w trakcie lokalnych i międzynarodowych konferencji, obserwowania procesów związanych z powstawaniem funduszy, przyglądania się transakcjom i nadzorowania codziennej pracę zespołów zarządzających funduszami.