Poprzez działania ekologiczne tak naprawdę dbamy również o to, żeby nie wypaść z rynku – Marcin Moździerski i Mariusz Kłos (EnerBoat)

poprzez dzialania ekologiczne tak naprawde dbamy rowniez o to zeby nie wypasc z rynku marcin mozdzierski i mariusz klos enerboat
Udostępnij:
– Obecnie obserwuje się silne nakierowanie polityki globalnej na ograniczanie udziału paliw kopalnych w gospodarkach krajów rozwiniętych, taki trend można zauważyć praktycznie w każdym sektorze, również w turystyce wodnej. Istnieją dyrektywy unijne, które wymuszają wprowadzanie technologii prośrodowiskowych również w żegludze śródlądowej, żegluga śródlądowa będzie mogła funkcjonować tylko, jeśli będzie ekologiczna – komentuje dr Mariusz Kłos.

Marcin Moździerski i Mariusz Kłos od roku rozwijają projekt jachtu napędzanego energią elektryczną z wykorzystaniem systemów bateryjnych i fotowoltaiki. Marcin od 20 lat zajmuje się biznesem związanym z dostarczaniem rozrywki dla ludzi, w tym od kilkunastu lat turystyką śródlądową w tym  żeglarstwem. Mariusz Kłos natomiast jest pracownikiem Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej. Obaj panowie postanowili połączyć siły i stworzyć ekologiczną alternatywę pojazdu wodnego, który może odmienić los mazurskich jezior, które jak panowie podkreślają, z ekologicznego punktu widzenia są w coraz gorszej kondycji.

Innowacyjny projekt powstaje w Giżycku, w którym miałam okazję niedawno spotkać się z Marcinem i Mariuszem w jednym z portów. Panowie opowiedzieli mi nie tylko o swoim projekcie, ale również o tym, że zanieczyszczenia nie są problemem jedynie zatłoczonych ulic w dużych miastach oraz że Polska jest potęgą, jeśli chodzi o produkcję jachtów i w którym kierunku powinien zmierzać ten sektor, żeby tego nie stracić.

Jak Wasze drogi się przecięły?

Marcin Moździerski: Postanowiliśmy tu w kraju zrealizować coś innowacyjnego w skali kraju ale również dołączyć do międzynarodowego grona ludzi, którzy robią rzeczy nowe, przyszłościowe i ekologiczne. Nie potrafiłem znaleźć specjalistów ze świata nauki. Mam na miejscu techników, jednak to są samouki, złote rączki. Mariusz natomiast jest ekspertem w zakresie elektroenergetyki.

Mariusz Kłos: Tacy ludzie są niezbędni do tworzenia rzeczy przyszłościowych. Nie boją się wyzwań.

Marcin: Oczywiście, oni też są potrzebni, jednak oni potrzebują, żeby ktoś ich pokierował. Pomimo olbrzymiego doświadczenia szkutniczego nie posiadają wiedzy z zakresu budowania skomplikowanych instalacji elektrycznych.  Dlatego postanowiliśmy spotkać się z Mariuszem i poprosić go o pomoc. Myślimy o rynku krajowym i międzynarodowym. Oba charakteryzują się bardzo wymagającą klientelą.

Skąd wzięliście finansowanie na projekt?

Mariusz: Finansowanie takich projektów w naszym kraju zawsze jest trudne. My korzystamy ze środków krajowych, choć ciężko stwierdzić, czy to są środki krajowe czy europejskie. W naszym przypadku jest to fundusz Venture Capital, który wszedł we współpracę z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju i wspólnie stworzyli program do finansowania startupów.

Skąd w ogóle pomysł na elektryczne jachty i zasilaniu fotowoltaiką?

Marcin: Jestem zarażany kwestiami ekologii.  Jeżeli nie będziemy promować działań pro środowiskowych, jeżeli rząd nie będzie w wystarczającym zakresie wspierał tych inicjatyw, jeżeli my sami sobie nie uświadomimy problemu, to piękno Mazur zniknie! Nie możemy wiecznie jeździć po jeziorach na „diesel-u i benzynie”, używać toalet, których zawartość wpada do wody, bo zaprzepaścimy, to co mamy.

Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jaką perłą są Mazury. To jest naprawdę unikalny na skalę światową zakątek. Mieliśmy gości z Izraela, Ameryki Północnej, Francuzów, Holendrów, Litwinów, Czechów, Niemców, Rosjan, oni wszyscy są zachwyceni przyrodą, która tu mamy. Mamy ogromny potencjał i nie możemy, po prostu nie możemy tego zmarnować!

Rozwiązaniem jest Wasz jacht?

Marcin: Wszystkich problemów nie jesteśmy w stanie rozwiązać ale kilka istotnych tak. Nasz jacht będzie w pełni autonomiczny, „ładowany” ze słońca, z napędem elektrycznym. Jego eksploatacja jest praktycznie w 100% bez emisyjna. Mamy ogromny problem z Mazurami. O tym się nie mówi, ale jeziora mazurskie wypadły już z listy dziesięciu  najczystszych pojezierzy. A będzie coraz gorzej, bo ludzie chcą coraz większych jachtów, coraz większych silników i coraz większych luksusów. A my dajemy im najlepsze rozwiązanie, jakie tylko może być. Czyli ekologia przede wszystkim.

Mariusz: Projekty innowacyjne z definicji powinny mieć marginalny wpływ na środowisko. W przypadku tego projektu udało się to osiągnąć. Naszym jachtem można wpłynąć w przysłowiowe „szuwary” nie płosząc ptaków – to super wskaźnik osiągnięcia celów.

Marcin: Nie mówiąc o tym, że dzięki temu, że ten jacht jest elektryczny, można wpłynąć nim absolutnie wszędzie, bo na jeziorach są wyznaczane strefy ciszy, gdzie jacht o tradycyjnym, spalinowym napędzie ma zakaz wpływania.

Czyli robicie to dla ekologii?

Marcin: Dla ekologii, ale nie robimy tego tylko dla idei. Nie ma się co oszukiwać, mamy również podejście biznesowe. Po prostu widzimy w tym przyszłość. Znam rynek i wiem, że takie rozwiązania to przyszłość tego sektora. Mamy już wstępny kontrakt na 10 dużych jednostek, jesteśmy po pierwszych rozmowach, doprecyzowujemy szczegóły.

Mariusz: Obecnie obserwuje się silne nakierowanie polityki globalnej na ograniczanie udziału paliw kopalnych w gospodarkach krajów rozwiniętych, taki trend można zauważyć praktycznie w każdym sektorze, również w turystyce wodnej. Istnieją dyrektywy unijne, które wymuszają stosowanie technologii pro środowiskowych również w żegludze śródlądowej, żegluga śródlądowa będzie mogła funkcjonować tylko, jeśli będzie ekologiczna. To jest duży problem. Polska jest zagłębiem jachtowym, a na pewno jest takim zagłębiem dla Europy. Poprzez rozwój sektora i uwzględnienie spraw środowiskowych jesteśmy wstanie utrzymać się na tym rynku.

Polska jachtami stoi?

Marcin: Oczywiście, mało kto wie, ale to właśnie nasz kraj jest, zaraz po USA, drugim największym producentem jachtów do 12 metrów na świecie. Ale konkurencja  nie śpi, żeby utrzymać się w ścisłej czołówce producentów, musimy iść w design i innowacje.

Mariusz: Nowe funkcjonalności, większe wygody dla użytkowników przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego komfortu bezpieczeństwa.

Marcin: Dokładnie, używając nowoczesnej nomenklatury musimy budować SMART JACHTY. Przyłączam się do opinii Mariusza, bezpieczeństwo użytkownika jest dla nas priorytetem.

Bezpieczeństwo?

Mariusz: Użytkownik nie może myśleć o tym, że wchodzi na pokład czegoś, co może w jakikolwiek sposób zagrażać jego bezpieczeństwu. Dlatego bezpieczeństwo to obszar, któremu poświęcamy bardzo dużo uwagi i czasu.

Marcin: Mało kto o tym myśli, ale jachty są niebezpieczne. Duża liczba pokładowych instalacji zwiększa ryzyko awarii a stąd do tragedii już krótka droga. I właśnie po to tutaj jest Mariusz, który wie i zna się na tym, jak instalacja elektryczna, hm…. może już energetyczna, powinna być zaprojektowana, wykonana i zabezpieczona.

Jaki zasięg ma taki jacht?

Marcin: Obecnie naszym jachtem można pływać 12 godzin, a pracujemy nad tym, żeby można było pływać przez dwie, trzy doby.

Mariusz: I jesteśmy pewni, że nam się to uda. Niestety wszelkie prace projektowo-konstrukcyjne nad nowymi rozwiązaniami trwają dość długo, prototypy charakteryzują się tzw. okresem niemowlęcym, osiągnięcie dojrzałości technologicznej każdego innowacyjnego rozwiązania jest żmudne.

Gdzie fizycznie są robione wasze jachty?

Marcin: Nasze jachty budowane są w Giżycku i tu mamy siedzibę naszej stoczni. My chcemy budować markę jachtów ekologicznych, w niedalekiej przyszłości naszą technologię będą mogły zakupić inne stocznie. Chcemy aby stocznie namawiały swoich klientów, aby Ci stosowali naszą technologię, a my chcemy uczyć stocznie tej technologii.

Mariusz: Czyli wypracowujemy obecnie pewnego rodzaju standardy techniczne i w przyszłości chcemy sprzedawać licencje.

Technologię... czyli?

Mariusz: Głównie są to panele fotowoltaiczne zintegrowane z poszyciem statku oraz rozwiązania elektroenergetyczne typu SMART GRID z wykorzystaniem bateryjnych zasobników energii.

Mariusz co dokładnie robisz?

Mariusz: Kiedyś mówiliśmy o instalacji elektrycznej na jachcie, ale na etapie na którym jesteśmy mogę powiedzieć, że jest to już instalacja elektroenergetyczna o strukturze mikrosieci, integrująca różne technologie elektroenergetyczne. Np. bateria akumulatorów musi być na tyle zintegrowana z całą instalacją, żeby świadczyć podstawowe funkcjonalności, czyli być źródłem energii dla lodówki, zamrażarki, radia, a za chwilę także dla klimatyzacji, przy tym zapewnia wraz z instalacją fotowoltaiczną autonomię szczególnie w zakresie napędu. I podstawowa kwestia o której już wspominaliśmy nie może być źródłem zagrożenia dla użytkownika. Tak więc obecnie głównie zajmuję się częścią napędową i integracją  wszystkiego do poziomu mikrosieci elektroenergetycznej. Ważne jest to, żeby ten cały układ był skalowalny, chcemy docelowo dla każdego klienta móc skroić na miarę taki układ, pod jego indywidualne potrzeby. Układ będzie modułowy, bardzo możliwe, że oprócz fotowoltaiki wprowadzimy także inne źródła energii.

Na przykład wiatraki?

Mariusz: Na przykład „wiatraki”, ale może też mikroelektrownie wodne. Jeszcze nie wiemy do końca. Na ten moment jesteśmy skupieni na układzie napędowym z bateryjnym zasobnikiem energii, który będzie głównym źródłem zasilania a fotowoltaika, dopóki nie znajdziemy większych powierzchni użytecznych w obrębie statku, jako układ wspierający. Problemów jest mnóstwo, ale jesteśmy dobrej myśli. (Śmiech) Ciekawostką jest, że problemy nie dotyczą jedynie „samego statku”.

Jakie to problemy?

Mariusz: Nie mamy infrastruktury zewnętrznej do ładowania baterii. Będziemy musieli pracować nad elektryfikacją tego sektora. Elektromobilność to nie tylko samochody osobowe! To nasze wyzwanie. Tego się boimy, że za chwilę z naszego portu wypłynie nasz jacht, ale skończy podróż w innym porcie, gdzie nie będzie miał możliwości naładowania się i cała ta nasza innowacja przestanie mieć sens. Dlatego będziemy walczyć o edukację rynku i przebudowanie elektroenergetycznego zaplecza dla żeglugi śródlądowej w ujęciu kompleksowym.

Marcin: Jednocześnie będziemy rozbudowywać poszycie fotowoltaiczne i próbować zamontować dodatkowe źródła energii OZE na naszych jachtach, żeby jak najmocniej uniezależnić się od tej „wtyczki w porcie”. Jednak infrastruktura i tak musi powstać, bo nie zawsze będzie słońce! Użytkownik musi wiedzieć, że płynąc jachtem elektrycznym w razie czego może doładować się w tym lub w innym porcie na szlaku.

Mariusz: Docelowo chcemy, żeby użytkownik się nad tym nie zastanawiał, ale to już wymaga działań systemowych dla całego obszaru pojezierza mazurskiego.

Czyli chcecie by całe Mazury były naprawdę zielone?

Marcin: Dokładnie tak, chcemy żeby nasze zielone płuca znów były zielone, bo w ostatnim czasie zaczęły robić się nieco brązowe.

Na jakim etapie jesteście?

Mariusz: Jesteśmy w połowie. Idea się sprawdziła, udało się zastąpić napęd spalinowy elektrycznym i teraz opracowujemy standardy techniczne i organizacyjne dla naszych rozwiązań. Można powiedzieć, że jesteśmy na etapie dopieszczania produktu rynkowego. I jeszcze jedno - zaszczepiamy idee elektromobilności na mazurskim pojezierzu.

Zatem czego Wam życzyć?

Mariusz: Armii rozsądnych ludzi na naszej drodze.