Rozochocone #OHO!: Marta Krugły i umysł, który płata figle, mocno kontaktowy Arkadiusz Zdziebko, śmiała Magdalena Jarczak & frywolna redakcja MamStartup

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Rozochocone #OHO!: Marta Krugły i umysł, który płata figle, mocno kontaktowy Arkadiusz Zdziebko, śmiała Magdalena Jarczak & frywolna redakcja MamStartup

Udostępnij:

Oddajemy w Wasze dłonie #OHO! pełne swawoli oraz nieprzyzwoitości. Marta Krugły opowiada o figlarnym umyśle, Arkadiusz Zdziebko podaje sekret na intensywną i pełną doznań relację, Magdalena Jarczak zachęca do śmiałości i do robienia kroków w przód, a my kajamy się za swoją śmiałość.

Auto, widzę auto… i to moje

Marta Krugły objaśnia nam świat – i jest to bardzo przyjemna odmiana po całej kaskadzie postów pisanych przez mężczyzn, co to zawsze wszystko wiedzą lepiej. Dlatego z uwagą wczytujemy się w interpretację świata przedstawioną przez Martę, cofounder H2B i Head of People.

Droga do zrozumienia uniwersum zaczyna się w opinii Marty na drodze. Takiej zwyklej drodze, po której mkną samochody. Jeśli nagle na tejże drodze dostrzegamy samochody naszej marki i naszego modelu, to dzieje się tak dlatego, że niedawno kupiliśmy sobie właśnie takie auto i „po prostu Twój umysł zaczął je zauważać”.

Widzimy coś, czego nie widzieliśmy wcześniej, choć to już wcześniej było, tyle że nie zauważał tego nasz umysł, a teraz nagle zauważa.

Wczytujemy się dalej, aby zrozumieć zamysł Marty jeszcze lepiej.

„Masz w głowie historię, że ludzie są leniwi?

Masz historię, że w tej branży nie da się zarobić?

Masz historię, że zarząd nie rozumie ludzi?
Albo że pracownicy ciągle narzekają?”

Pyta zawzięcie Marta, a my na chybcika szukamy w głowie odpowiedzi, bojąc się że nie sprostamy oczekiwaniom autorki posta. I rzeczywiście, na jej odpowiedź byśmy nie wpadli: „Twój mózg bardzo chętnie będzie Ci tę historię codziennie potwierdzał.”

Myślimy nad tym i myślimy, a potem jeszcze to konsultujemy, dopytujemy, weryfikujemy. I być może jest coś na rzeczy. My na przykład mamy w redakcyjnych taką historię, że ludzie idą na łatwiznę i piszą życiowe, motywacyjne posty na LinkedIna za pomocą nieżyciowego, bo nieżywego ChatGPT. Ale za sprawą podejścia Krugły Marty, która rozpoznaje i przełamuje schematy myślenia, przełamujemy i my nasze krzywdzące schematy. Wszak, jak pisze Marta,

„Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy wierzyć,
że nasza wersja świata to obiektywna rzeczywistość.”

A zatem, porzucamy naszą wiarę w naszą wersję i przyjmujemy wiarę w wersję świata autorki posta.

Dziękujemy.

Tak to się robi

Macie czasem dość namolnych telefonów? Natarczywych powiadomień na WhatsAppie? Nieustępliwych sprzedawców, konsultantów, doradców?

Zastanawiacie się, skąd bierze się w nich ten żar, gorąc, ta nieposkromiona chęć dotarcia do Was i nawiązania z Wami relacji? My też. Ale my już wiemy. I teraz Wy też będziecie wiedzieć. Za tym wszystkim stoi Arkadiusz Zdziebko, który zwiększa skuteczność sprzedaży w firmach. W swoim fascynującym poście zdradza on sekret na to, jak jeszcze intensywniej wiercić nam dziurę w brzuchu.

„Jedna próba to zdecydowanie za mało” – to modus operandi cytowanego przez nas specjalisty.

„Minimum kilka telefonów”, „wyślij SMS od razu po nieudanym połączeniu, „wyślij wiadomość głosową”, „nagraj krótki, naturalny film”, „śledź zaangażowanie”, „wyślij maila lub wiadomość na LinkedIn”.

Tak po ludzku, zazdrościmy Panu Arkadiuszowi tej wewnętrznej energii, tego godnego pozazdroszczenia pędu, tej intensywności przy nawiązywaniu relacji. My tak długo byśmy nie potrafili.

Żadnych wygibasów jeśli idzie o pracę

W świecie, gdy każdego dnia ktoś obwieszcza nam, że zaraz przestaniemy istnieć i zastąpi nas AI, jak kania dżdżu wypatrujemy porad, mogących pomóc nam odnaleźć się na rynku bezrobocia. I wtedy, niczym jak manna z nieba, spływa do nas post Magdaleny Jarczak, specjalistki/ekspertki od zarządzania operacjami i procesami. Jej przemyślenia oraz porady to dla nas jak grom z jasnego nieba: gdy gromadzą się nad nami czarne chmury, uśmiechająca się do nas ze zdjęcia Pani Magdalena to jak słoneczny promień.

Już w drugim zdaniu – albo piątym, bo autorka posta z godnością i konsekwencją bezlitośnie zarządza kropkami, nie dając im szans na zaistnienie – możemy przeczytać:

„ludzie nie szukają już pracy bo muszą

Szukają pracy, która będzie lepsza”

To zupełnie nie o nas. Mamy fantastyczną pracę, nie chcemy szukać nowej, nie wyobrażamy sobie lepszej, ale szukać będziemy musieli. I pewnie znajdziemy gorszą i przyjdzie nam na przykład pisać artykuły o supermarketach Dino.

Pani Jarczak jakby słyszy nasze wątpliwości, jakby potrafiła zarządzać procesami myślowymi i pisze w siódmym (a może dwunastym…) zdaniu:

„obowiązuje zasada,

że jeśli zmieniać,

to na lepsze”

Chciałoby się powiedzieć, że czasem trzeba znaleźć cokolwiek, że przecież chleb się sam nie upiecze, a rachunki same się nie opłacą. Ale znów, tkwimy w błędzie:

„Bo dziś zmiana pracy to nie ratunek,

tylko decyzja o kolejnym kroku”

I jak mówi jasno,

„A ten krok ma być do przodu,

nie w bok,

I nie w dół”

Słowem, śmiało przed siebie. Żadnych wygibasów, żadnych dziwnych ruchów.

„Śmiałości!” zdaje się nam życzyć Jarczak Magdalena. I my w to wchodzimy. Jak w masło.

Prosto do przodu w masło.

Nie w bok,

I nie w dół

Do przodu, śmiało, w masło

Nieprzyzwoite treści: dzieci, zamknijcie oczy i wylogujcie się z LinkedIna

Ale czasem okazuje się, że z tą śmiałością przesadzać nie wolno.

Wyszło szydło z worka: tak naprawdę jesteśmy zdeprawowaną redakcją, która pod płaszczykiem startupów pozytywnego wpływu i szczęśliwych, mentalnie zbalansowanych founderów przemyca tak naprawdę zupełnie inne treści.

Treści nieprzyzwoite.

Na gorącym uczynku przyłapał nas Tomasz Uściński, który pomaga obniżać koszty.

Sami się wkopaliśmy, daliśmy się ponieść naszym żądzom i nie utrzymaliśmy nerwów na wodzy, gdy przyszło nam zamieścić komunikat prasowy o śmierci założyciela platformy OnlyFans, Leonida Radvinsky’ego.

Zacytowaliśmy fragment komunikatu „Był wizjonerem”. To nas zdradziło i sprawiło, że Tomasz Uściński mógł przypuścić moralną szarżę, etyczny atak i z wytknąć nam naszą rzucającą się w oczy nieprzyzwoitość.

A to naprawdę duża, bardzo, bardzo duża nieprzyzwoitość.

„Nazywanie monetyzacji por**grafii „wizjonerstwem” i stawianie w jednym rzędzie z innymi startupami pomija specyfikę branży, w której działa On**Fans” pisze w uniesieniu Uściński Tomasz i miast obniżać koszty, podnosi w nas w poczucie winy. A jedyne, co się nam zmniejsza, to przekonanie, że znamy się na dziennikarstwie.

„Daleki jestem od moralizowanie, ale przedstawianie tego wyłącznie jako inspirującej historii sukcesu to niewłaściwe normalizowanie i romantyzowanie – jeszcze raz -por**grafii” – strzela do nas z działa wielkiego, bardzo, bardzo wielkiego kalibru, a my tkwimy w tym obstrzale. Ale najgorsze przychodzi na koniec. Gdy wydawało się, że gorzej być już nie może, pan Tomasz pisze:

„Szkoda, że na LinkedIn – własnie teraz, kiedy zachęcałem córkę do utworzenia tutaj swojego profilu”.

Mamy nadzieję, że nasze pożal-się-Boże-paradziennikarstwo nie stanie na przeszkodzi młodej osoby w zaistnieniu na LinkedIn i czerpaniu pełnymi garściami z tego, co ta platforma oferuje.

Ot, choćby takie moralizatorsko-wychowawcze połajanki. 

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.