Tomasz Ciamulski (FibriTech): Tworzymy ekologiczną alternatywę dla plastiku czy wełny mineralnej

Dodane: 21.10.2021

Damian Jemioło

Udostępnij:

Tomasz Ciamulski to founder FibriTech – startupu, który zajmuje się produkcją materiałów z włókien organicznych. Firma Ciamulskiego chce pomóc zastępować materiały, które są trudne w utylizacji, recyklingu czy nawet niebezpieczne dla zdrowia. Startup wziął udział w konkursie Startup Contest 2021.

Wasz startup FibriTech tworzy alternatywę dla sztucznych materiałów, takich jak np. spieniany plastik, wełna szklana czy mineralna. Jak dokładnie wygląda wasze rozwiązanie?

Tu są dwa aspekty. Chcemy wyeliminować materiały, które są szkodliwe i problematyczne w utylizacji, tj. zaśmiecające. Inną sprawą jest to, że te materiały tworzone są w oparciu o surowce wyczerpywalne. Nawet jeśli nie będą szkodliwe, to musimy szukać alternatyw do zasobów kopalnianych. My eliminujemy oba te problemy poprzez tworzenie materiałów z włókien organicznych. Jedyny zasób odnawialny, jaki istnieje na Ziemi, to jest to, co rośnie – drzewa, rośliny czy inne struktury biologiczne. Są one zresztą w większości zbudowane z włókien. Jest to de facto jedyny i powszechny zasób, z którego warto tworzyć materiały na masową skalę.

Czyli pozyskujecie zasoby np. z drzew i roślin, tak?

Z drzew też, ale niekoniecznie docelowo. Trzeba pamiętać, że to niewdzięczna kwestia środowiskowo. W końcu przemysł papierniczy wyrósł na drzewach. Żeby pozyskać włókna organiczne z drzew, to trzeba najpierw rozpuścić chemicznie pozostałe składniki drewna. Znacznie przyjaźniejsze środowisku są włókna roślinne. Zaczyna się zatem na naszych oczach rodzić trend produkcji roślin na potrzeby nie tyle odżywcze, ile materiałowe.

A czy są jakieś specjalne wymagania co do roślin, które nadawałyby się do pozyskiwania włókien? Co np. z nieurodzajnymi plonami rolników?

Czy roślina da, czy nie da plony, to kwestia drugorzędna. Łodygi i liście i tak pozostają włókniste i można je przetworzyć. Wystarczy przeprowadzić wstępny proces biorafinacji. Już teraz powstają biorafinerie na dość zaawansowanym etapie. Potwierdza to konferencja EFIB: Biotechnologies and Bioeconomy w Austrii.

Czyli wasze rozwiązanie opiera się na potencjale wykorzystania w 100% roślin hodowlanych, tak?

Owszem. Przeprowadza się ekstrakcję soków lub innych elementów roślin, które wykorzystujemy w celach odżywczych lub medycznych. Do tej pory włókna tych roślin nie były w większości wykorzystywane czy pozyskiwane w celach użytkowych. Te pozostałości są głównie palone, a to poważny problem.

W takim razie, w jakich branżach znajdują zastosowanie wasze alternatywne materiały?

Na razie nie dostarczamy ich jeszcze na masową skalę. Żeby było to możliwe, musimy wybudować fabrykę. Co zresztą jest naszym głównym celem. Natomiast na poziomie próbek materiałowych mamy potwierdzenie, że możemy z powodzeniem zastępować np. struktury podłoży wzrostowych do hydroponiki. Możemy być też alternatywą do wypełniaczy opakowaniowych np. styropianu. Produkty FibriTech mogą też zastępować lekkie konstrukcje budowlane, izolacje termiczne, akustyczne czy nawet być wypełniaczem do lekkich płyt meblowych. Możemy też połączyć zalety użytkowe styropianu i wełny mineralnej, tworząc produkty w pełni przyjazne środowisku.

Jaki jest w ogóle koszt wyprodukowania takiego materiału z włókien organicznych?

Zbudowanie fabryki ostatecznie potwierdzi nasze wstępne doświadczenia i założenia, ale te już się w zasadzie bronią. Włókna organiczne są jednym z najtańszych surowców, bo nie wymagają obróbki chemicznej. Dodatkowo proces do budowania z włókien, który opracowaliśmy, też nie jest zbytnio rozbudowany czy szczególnie drogi.

Obecnie skupiamy się właśnie na uruchomieniu pierwszej fabryki. Wymaga to sporego nakładu finansowego, projektowego i samej pracy. Sprawę utrudnia fakt, że opracowaliśmy swój własny proces tworzenia tych materiałów. Tj. taki, który dotychczas nie istniał. Nie możemy zatem outsourcować tego procesu i zamówić gdzieś indziej materiały. Dlatego musimy mieć swoją fabrykę, a nawet stworzyć własne urządzenia, które umożliwią nam budowę materiałów z włókien organicznych w 3D.

Pochodzę z miasta przemysłowego, więc wiem doskonale, że w przypadku fabryk istotna jest też kwestia ich lokalizacji. W końcu nie można jej postawić byle gdzie. Trzeba myśleć zarówno o regulacjach, odpowiednich działkach, logistyce, a także miastach, które zapewnią wykwalifikowaną kadrę, jak i pulę talentów.

Masz rację. W rozmowach z naszymi przyszłymi klientami, którzy są licencjonobiorcami technologii dostrzegamy synergię w fabrykach, które już teraz wykorzystują pokrewne surowce. Mam tu na myśli przemysł papierniczy, drewnopochodny czy tekstylny. Nawet tu na Infoshare rozmawiałem dzisiaj z właścicielem jednej z fabryk tekstylnych, który tworzy produkty z lnu i konopi. Wskazał mi, że ma dużo odpadu włóknistego, które nie nadają się już do tekstyliów. A zatem lokalizacja będzie najprawdopodobniej właśnie w pobliżu takich fabryk. Dzięki temu połączymy część kompetencji już istniejących zespołów, a także wykorzystamy ich surowce, czy odpady, żeby wyprodukować nasze materiały.

Przyszłościowe cele eko wskazują na to, aby umieć budować mniejsze procesy, a następnie je skalować i budować więcej lokalnie. Dzięki temu oszczędzamy na logistyce, tj. nie będzie konieczności transportowania materiałów z całego świata do jednej, olbrzymiej centrali. Dlatego chcemy rozmieścić wiele mniejszych procesów w miejscach, w których dostępne będą surowce włókniste.

Jak zatem wygląda kwestia waszego finansowania? Opracowaliście te próbki z własnych pieniędzy, czy macie już inwestora?

Tak naprawdę potrzebujemy ogromnego finansowania. Dlatego na pierwszych etapach łączyliśmy zarówno nasze środki, jak i sięgaliśmy po inwestycje. Wszystko po to, aby wytwarzać próbki materiałowe w takich ilościach, żeby móc w ogóle rozpocząć rozmowy z producentami. Na tym wczesnym etapie zaczęliśmy z finansowaniem pojedynczych milionów złotych. Jednak, żeby iść dalej trzeba ten kapitał pomnożyć razy 10.

Wzięliście też udział w konkursie „Zagraj o mentoring” organizowanym m.in. przez InCredibles Sebastiana Kulczyka. Mógłbyś zdradzić kulisy tego wydarzenia?

InCredibles organizuje program, przez który zaczynamy właśnie przechodzić. Muszę powiedzieć, że wygląda to bardzo pozytywnie. InCredibles ma kontakty zarówno przemysłowe, jak i inwestycyjne. Zespół Sebastiana Kulczyka stara się zrozumieć projekt, który do nich przychodzi i dość szybko pomóc rozbudowywać sieć kontaktów i znaleźć pomocne osoby o właściwych kompetencjach.

Spotykamy się na Infoshare, na którym wzięliście udział w konkursie wraz z 30 innymi startupami. Nie jest to jednak z pewnością jedyny cel, jaki wam tu przyświeca

W tym roku rozpoczęliśmy promocję naszego rozwiązania w celu poszukiwania zarówno partnerów przemysłowych, jak i inwestycyjnych, a także przyszłych odbiorców naszego produktu. Jeśli chodzi o Polskę, to niestety nie mamy dedykowanego wydarzenia dla naszej branży. Próbujemy zatem nawiązywać kontakty na innych eventach. Jak się okazuje Infoshare jest do tego także dobrym miejscem.

Jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak wiele osób udaje mi się tutaj poznać. Rozmawiam z ludźmi ze środowisk typowo IT i w trakcie okazuje się, że znają kogoś z przemysłu albo są inwestorami, którzy poszukują takich ekologicznych projektów. Infoshare to miejsce, na którym dzieją się innowacje w szerokim zakresie. Jak widać człowiek, który ma fabrykę tekstyliów, też nie miał gdzie pójść i tu przyszło nam się spotkać. (śmiech) Może przyjdzie czas na to, żeby tworzyć wydarzenia lub stoiska na innych konferencjach dla tych potrzebnych ekologicznych rozwiązań przemysłowo–materiałowych, a nie tylko cyfrowych.

Infoshare 2021 – festiwal społeczności napędzanej technologią!

Ponad 4500 tysiąca uczestników, ponad 300 technologicznych startupów, korporacje oraz blisko 150 ekspertów z całego świata, którzy dzielili się wiedzą na 5 scenach Infoshare. Tak wyglądał Infoshare 2021! Największa technologiczna konferencja w CEE odbyła się w październiku w Gdańsku.