Zamiast wycinać drzewa pod uprawy wiskozy, branża modowa zaczyna spoglądać w stronę kominów fabryk. Amerykański startup Rubi opracował technologię, która pozwala przechwytywać dwutlenek węgla i za pomocą enzymów przekształcać go w gotowe włókna tekstylne.
Projekt przyciągnął już uwagę i fundusze od takich marek jak H&M Group, Patagonia czy Walmart, obiecując produkcję ubrań, które zamiast obciążać planetę, pomagają redukować nadmiar gazów cieplarnianych.
Fundamentem innowacji Rubi jest proces, który współzałożycielka i CEO firmy, Neeka Mashouf, określa jako „wyprowadzenie mechanizmów biologicznych poza komórkę”. Jak podaje serwis TechCrunch, startup wykorzystuje specjalną kaskadę enzymów do przetwarzania odpadów w postaci dwutlenku węgla. W reaktorach wielkości kontenerów transportowych, wypełnionych roztworem wodnym, biała celuloza pojawia się już po kilku minutach od wpompowania gazu. Aby zwiększyć stabilność i wydajność tych enzymów, firma wspiera się algorytmami sztucznej inteligencji oraz uczenia maszynowego.
Potencjał rynkowy tego pomysłu potwierdzają liczby. Startup zebrał niedawno 7,5 miliona USD na budowę systemu demonstracyjnego, który ma produkować dziesiątki ton materiału. W rundzie finansowania, obok H&M Group, wzięły udział podmioty takie jak AP Ventures, FH One Investments czy CMPC Ventures. Co więcej, Rubi zabezpieczyło już niewiążące umowy typu off-take o wartości przekraczającej 60 milionów dolarów.
Choć pierwszym celem Rubi jest branża modowa, ambicje sióstr Mashouf (pomysłodawczyń projektu, które połączyły doświadczenie naukowe i medyczne) sięgają znacznie dalej.
– Traktujemy to jako platformę do wytwarzania wszystkich ważnych chemikaliów i materiałów w całej gospodarce w niski kosztowy sposób – wyjaśnia Neeka Mashouf w rozmowie z TechCrunch.
Obecnie firma prowadzi pilotażowe testy materiału z 15 partnerami. Choć proces odbywa się jeszcze w cyklach zamkniętych, docelowo Rubi planuje przejście na produkcję ciągłą. Może to być kluczowe dla skrócenia łańcuchów dostaw, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie obecnie brakuje rodzimej produkcji celulozy o klasie tekstylnej.
Czytaj także: