W edukacji jest jeszcze wiele do zrobienia. Akcelerator eduLAB czeka na startupy edtech

Dodane: 25.06.2021

Mam Startup

Udostępnij:

eduLAB poszukuje startupów, które mają pomysły na ciekawe technologiczne rozwiązania dla edukacji. Po zakończeniu programu akcelerator chce stworzyć 7 nowych spółek oraz ekosystem, który pozwoli młodym firmom skalować się poza Polską. O działalności eduLAB rozmawiamy z jego CEO – Łukaszem Czerneckim oraz Judytą Węgłowską, business development director.

Czym zajmuje się eduLAB i w jaki sposób funkcjonuje?

Łukasz Czernecki: Od początku istnienia eduLAB dedykuje swoją działalność sektorowi edukacji i nauki. Koncentrujemy się na education technologies i rozwoju innowacyjnych rozwiązań wspierających procesy uczenia się i nauczania, a także funkcjonowania placówek edukacyjnych na wszystkich poziomach nauczania, ośrodków naukowo-badawczych, uczelni wyższych oraz szeroko pojętej oświaty. Jesteśmy dwukrotnym laureatem Konkursu e-Pionier, organizowanego przez Narodowe Centrum Badan i Rozwoju. Jego pierwsza edycja to początek historii eduLAB. A to historia ciekawa i mam nadzieję inspirująca.

eduLAB jest jednym z pierwszych akceleratorów edtech w Polsce. Zaczynaliśmy, kiedy o edtechu mówiono jeszcze niewiele, a rozwiązania z tego obszaru były na naszym rynku rzadkością. Co nie oznacza, że nie istniały. Były wtedy bardziej zauważane i doceniane na rynkach zachodnich i właśnie tam pozyskiwały finansowanie na dalszy rozwój. Chcieliśmy trochę odwrócić ten stan rzeczy, dlatego stworzyliśmy miejsce, w którym najciekawsze pomysły na rozwiązania dla edukacji mają szansę zaistnieć na rynku – miejsce, które wesprze ich rozwój i komercjalizację.

Na czym polega nowoczesna edukacja?

Judyta Węgłowska: Podczas pandemii przekonaliśmy się, że wszystkie działania zmierzające do wdrożenia innowacji w edukacji są jak najbardziej potrzebne. Przede wszystkim oświata potrzebuje dobrych narzędzi, które pozwolą uelastycznić i unowocześnić metody nauczania i zarządzania zarówno w modelu stacjonarnym jak i zdalnym. Nowoczesna edukacja to połączenie narzędzi, którymi dysponujemy w świecie offline z technologią i światem online. Te dwa światy powinny łączyć się i uzupełniać, pozwalając na szeroki dostęp do materiałów dydaktycznych i ich tworzenie np. z wykorzystaniem wirtualnej czy rozszerzonej rzeczywistości, wymianę wiedzy, sprawne i nowoczesne zarządzanie infrastrukturą czy personelem, sprawną komunikację na linii placówka-rodzice, wreszcie wprowadzenie odpowiednich platform edukacyjnych czy grywalizacji do szkół. Atrakcyjna i efektywna edukacja musi iść z duchem czasu, zmieniać się i rozwijać cyfrowo.

Co kryje się pod pojęciem „autorska metodyka eduLAB”?

ŁC: To metodyka pozwalająca na identyfikowanie aktualnych wyzwań i potrzeb sektora edukacji, a także sourcing pomysłów na nie odpowiadających, weryfikację ich potencjału oraz pełne zaangażowanie w ich rozwój. Największe znaczenie z punktu widzenia pomysłodawców jest technologiczne, biznesowe i finansowe wsparcie projektu i zespołu w całym procesie wytwarzania produktu, jego komercjalizacji, skalowania i pozyskiwania kolejnych inwestorów.

Swoje pomysły zgłaszają do nas doświadczeni programiści, ale też osoby niemające nic wspólnego z technologią; doświadczeni startuperzy lub zupełni nowicjusze w świecie biznesu. Naszą rolą jest rozpoznać projekt z największym potencjałem i uzupełnić lub wzmocnić kompetencje niezbędne dla jego rozwoju. Należymy do Grupy Euvic, jednej z największych grup technologicznych w Polsce, co daje nam wyjątkowo duże możliwości – dostęp do ekspertów z zakresu programowania i doświadczonych przedsiębiorców, który współtworzą grono naszych mentorów. Tak wzmacniamy i budujemy zespoły interdyscyplinarne i dzielimy się wiedzą. Wszystko po to, by startupy powstające w eduLAB mogły jak najlepiej odpowiadać na wyzwania oświaty i były jak najlepiej przygotowane do wejścia na rynek i funkcjonowania w świecie biznesu.

JW: Działamy w modelu PCP, czyli modelu zamówień przed komercyjnych. W praktyce oznacza to, że pracujemy nad wyzwaniem konkretnej placówki, wspólnie z nią rozwijamy produkt i testujemy nasze rozwiązania na „żywym organizmie”. Dzięki współpracy z instytucjami publicznymi możemy korzystać z ich wiedzy praktycznej, a także wdrożyć ich pierwsze uwagi. Jednocześnie taka instytucja staje się pierwszym klientem naszych zespołów interdyscyplinarnych.

Jakich startupów poszukujecie? Jakie warunki muszą spełnić?

JW.: Poszukujemy startupów, które mają pomysły na ciekawe technologiczne rozwiązania dla edukacji, a te należy traktować bardzo szeroko. Często myślimy o edtech tylko w kontekście rozwiązań e-learningowych, a edtech to przecież cały wachlarz rozwiązań i usług, które mogą być wdrażane w strukturach oświaty np. systemy zarządzania infrastrukturą, aplikacje do zarządzania czasem pracy w szkole/przedszkolu, hardware’owe narzędzia edukacyjne. Dzięki partnerstwu z NCBiR i Govtech Polska jesteśmy w stanie dotrzeć do wyzwań oświaty, do których wcześniej mieliśmy ograniczony dostęp. W tej rundzie inwestycyjnej odpowiadamy na potrzeby szkół, przedszkoli, szkół specjalnych. Zgłoszone wyzwania są na bieżąco  publikowane w bazie konkurencyjności. Szukamy startupów, które na nie odpowiedzą, ale też takich, które mają niezależne ciekawe propozycje.

ŁC: Nasz drugi warunek wejściowy to dual use – czyli wizja wykorzystania rozwiązania po modyfikacji również w innych branżach. Mamy też warunek trzeci: silny lider. Wbrew pozorom nie musi to być lider doświadczony biznesowo czy technologicznie. Najistotniejsze jest to, że musi wierzyć w projekt, w to, co chce osiągnąć i tą wiarą zarażać swój zespół. Charyzma i determinacja – tego szukamy.

Na co mogą liczyć startupy współpracujące z Wami?

JW: Dzięki wsparciu akceleratora, współpracujące z nami zespoły otrzymują wynagrodzenia w trakcie akceleracji, udostępniamy im również niezbędną infrastrukturę i sprzęt. Mogą korzystać z naszych biur i pomocy pracowników eduLAB. Oczywiście bezkosztowo. Jednak najbardziej wartościowe wsparcie dla przedsiębiorców przyjmuje postać mentoringu – biznesowego i technologicznego. W ramach codziennej współpracy w fazie preakceleracji i akceleracji, nasi mentorzy dzielą się swoją wiedzą, konsultują kolejne etapy pracy zespołu, a także wspomagają zespół w wytwarzaniu kodu czy projektowaniu UX/UI.

ŁC: Kluczowe dla sukcesu startupu jest stałe rozwijanie produktu i oczywiście jego sprzedaż. Przez cały czas trwania programu budujemy i wzmacniamy potencjał biznesowy startupu. Gwarantujemy pierwszego klienta na etapie MVP – jest nim podmiot zgłaszający wyzwanie/potrzebę, a w następnym aktywnie poszukujemy kolejnych rund finansowania. Dodatkowe środki na dalszy rozwój produktu umożliwiają sprawne kontynuowanie prac i realizację założeń projektowych. Im lepszy produkt, tym większe grono zadowolonych klientów.  Z zespołami współpracujemy ściśle do momentu, w którym osiągną gotowość do samodzielnego działania na rynku – ale nawet wtedy zawsze jesteśmy obok i wspieramy ich działalność.

Jakie modele współpracy proponujecie?

ŁC: Z eduLAB można współpracować w dwóch modelach. Pierwszy – dla zespołów bez żadnej formy prawnej. Drugi – dla aktywnych przedsiębiorców – spółek prawa handlowego, działalności gospodarczych. W pierwszym modelu członkowie zespołu stają się naszymi pracownikami, w drugim mamy do czynienia ze współpracą B2B. W obydwu modelach, jeśli akceleracja zakończy się pomyślnie, zawiązujemy spółkę celową i walczymy dalej o inwestorów, rynek i klientów.

Czego brakuje polskiej oświacie w obszarze technologii?

JW: Z pewnością w tym obszarze jest jeszcze wiele do zrobienia, dlatego to tak ciekawy temat dla pasjonatów technologii. Nie oznacza to jednak, że nic do tej pory nie zrobiono. Na ten moment większość istniejących rozwiązań to odpowiedź na problemy punktowe, niesystemowe. Swoje potrzeby i wyzwania definiują pojedyncze podmioty. Zdecydowanie potrzebujemy dużo szerszej perspektywy i rozwiązań. Przez ostatnie lata odbyliśmy szereg rozmów i konsultacji w szkołach, przedszkolach, ośrodkach naukowych, i innych jednostkach publicznych i prywatnych. Mamy obraz najpilniejszych potrzeb, ale też świadomość, że w kolejce czekają kolejne. Cyfrowa transformacja edukacji i oświaty to jednak proces, który potrzebuje czasu, a przede wszystkim skutecznych rozwiązań zarówno w obszarze edukacji jak i zarządzania. Kolejne roczniki uczniów to dzieci, które żyją w otoczeniu technologii od najmłodszych lat, znają je i lubią. Wykorzystanie nowoczesnych technologii w prowadzeniu zajęć lub przygotowywaniu materiałów dydaktycznych wydaje się zatem naturalnym kierunkiem – z korzyścią zarówno dla uczniów jak i nauczycieli. Nie mniej możliwości i pola do popisu daje obszar zarządzania placówkami czy komunikacji w ich ramach, cyfryzacji zasobów, a nawet ich monetyzacji.

Co uważacie za Wasz największy sukces?

ŁC: Produktowo – platforma PixBlocks, która przez 2 lata stała się najbardziej popularną platformą do nauczania programowania dzieci w Polsce. Natomiast za sukces eduLAB uznaję wszystko to, co do tej pory zrobiliśmy: zbudowaliśmy model akceleracyjny, który działa; przeanalizowaliśmy setki zgłoszonych do nas pomysłów, zainwestowaliśmy w 14 startupów, zdobyliśmy duże doświadczenie inwestycyjne, zyskaliśmy wielu przyjaciół, weszliśmy do Grupy Euvic… A świat nam udowodnił i udowadnia nadal, że edukacja potrzebuje technologii, zatem to, co robimy ma sens. Mamy ambitne plany i jeszcze wiele do zrobienia…

Jakie macie plany na przyszłość?

ŁC: Przez najbliższy rok będziemy inwestować w startupy rozwiązujące problemy oświaty, z dość agresywnym planem działania, który zakłada stworzenie 7 nowych spółek na zakończenie programu. Jednocześnie stale współpracujemy z łącznie z 17 startupami w obecnym portfolio eduLAB, które wymagają uwagi biznesowej i inwestycyjnej, spotkań z founderami, dostosowywania strategii, etc. Następnym wyzwaniem jest stworzenie ekosystemu, który pozwoli naszym startupom skalować się poza Polską.

Artykuł powstał we współpracy z eduLAB.

 

icon-112px-padlock Created with Sketch.

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem