Właśnie tam ukraiński biathlonista Maksym Murashkovskyi zdobył srebrny medal i… postanowił zdradzić sekret swojego sukcesu. Otóż przez pół roku trenował z pomocą ChatGPT. Tak, dokładnie tego samego ChatGPT, który — według części internetowych komentarzy — jest równie kompetentny w treningu sportowym, jak w pisaniu wierszy, porad dietetycznych i listów motywacyjnych.
Murashkovskyi nie owijał w bawełnę. Jak sam przyznał, sztuczna inteligencja była dla niego nie tylko źródłem taktyki, ale też… psychologiem, trenerem, a czasami nawet lekarzem. Według sportowca, to właśnie AI odpowiadała za sporą część jego planu treningowego i motywacji. Czyli, jak można się domyślać, klasyczny zestaw sportowca XXI wieku wygląda dziś tak: karabin biathlonowy, narty biegowe i chatbot.
Trenerzy drżą, chatboty się rozgrzewają
Murashkovskyi idzie jeszcze dalej. W rozmowie z dziennikarzami zasugerował, że sztuczna inteligencja może w ciągu 5–10 lat częściowo zastąpić pracę ludzkich trenerów.
Wyobraźmy sobie taką oto scenę: rok 2035, olimpijska wioska.
— Trenerze, jak poszło?
— Nie wiem, muszę zapytać API.
Brzmi absurdalnie? A jednak już dziś AI analizuje biomechanikę ruchu, dane treningowe z zegarków sportowych, sen, dietę i poziom stresu. Systemy analityczne są w stanie optymalizować trening niemal w czasie rzeczywistym — coś, czego nawet najbardziej doświadczony trener nie zrobi w pojedynku. Tyle że Murashkovskyi nie korzystał z wyspecjalizowanego systemu sportowej analityki, a ledwie z popularnego modelu językowego.
Tak, tego samego, który jeszcze chwilę temu pomagał studentom pisać eseje o Szekspirze.
AI na podium (prawie)
Uspokajamy jednak wszystkich, którzy już widzą przyszłość igrzysk olimpijskich jako zawody między laptopami. Po pierwsze: złoty medal zdobył człowiek — chiński biathlonista Dang Hesong. Po drugie: ChatGPT nie strzelał do tarcz, nie biegł na nartach i nie walczył z zadyszką na ostatnim podbiegu. Sztuczna inteligencja zrobiła tylko to, co robi najlepiej: pomogła uporządkować wiedzę, analizować dane i motywować użytkownika.
Czyli w zasadzie dokładnie to, co od lat robią… trenerzy.
Historia zatacza koło… tak jakby
Jeśli spojrzeć na to wszystko z dystansem, to dojdziemy do wniosku, że technologia w sporcie nie jest żadną nowością.
-
pulsometry w latach 80.,
-
analiza wideo w latach 90.,
-
GPS i zaawansowana telemetria w XXI wieku.
Każda z tych technologii wywoływała w swoim czasie alarmistyczne nagłówki. A jednak żadna nie zlikwidowała sportu ani trenerów. Sztuczna inteligencja jest po prostu kolejnym elementem w technologicznej sztafecie innowacji.
Choć oczywiście dużo bardziej medialnym. Bo nagłówek „Sportowiec wykorzystał model językowy do planowania treningu” brzmi umiarkowanie sensacyjnie. Natomiast: „AI zdobywa medale olimpijskie!” — to już zupełnie inna historia.
Zaczęło się… czyli nic nowego
Czy AI zmieni sport? Oczywiście.
Czy zastąpi trenerów? Raczej nie.
Czy pomoże sportowcom trenować lepiej? Bardzo możliwe.
Czy będzie dalej dostarczać materiałów do naszej rubryki „Zaczęło się!”? No pewnie!
Czytaj także:
- Zaczęło się! Roboty wetkną nos w nie swoje sprawy
- Zaczęło się! Roboty wyrzucają robotników na bruk!
- Zaczęło się! AI zabiera nam żony!
- Zaczęło się! AI nie pozwala nam rodzić dzieci!
- Zaczęło się. AI czyta w naszych myślach!
- Zaczęło się! AI chce decydować o tym, co dzieje się z nami po naszej śmierci!
- Zaczęło się! AI zadecyduje, czy wpuścić nas do domu!