13 0 0

Startup z Doliny Krzemowej chce wydłużyć nam życie. Wykorzysta do tego komórki macierzyste

Dodane

09-04-2018

Adam Sawicki
Peter Diamantis, założyciel Celularity, zastanawia się od kilku lat, dlaczego ludzie nie żyją tak długo jak na przykład rekiny czy wieloryby, który mogą żyć nawet setki lat. Nie godzi się z ludzką śmiertelnością i chce wydłużyć nasze życie. Zamierza wykorzystać do tego komórki macierzyste.

Na zdjęciu: Peter Diamantis, założyciel Celularity | fot. Red Maxwell, flickr.com CC by 2.0

Dłuższe życie z Celularity

Według naukowców, ludzkie ciało jest przystosowane, aby żyć nie dłużej niż 150 lat. Przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej są jednak innego zdania i już szukają sposobów na wydłużenie życia i przesunięcie w czasie skutków starzenia się. Jednym z niech jest Peter Diamantis, lekarz, który uruchomił Celularity. Jego spółka zamierza wykorzystywać komórki macierzyste pobrane z ludzkiego łożyska, aby organizm skuteczniej bronił się przed niektórymi, nawet groźnymi i obecnie śmiertelnymi chorobami.

– Chodzi o zwiększenie odporności po to, by ludzie mogli zwalczyć raka i choroby autoimmunologiczne i wydłużenie ludzkiego życia, umożliwienie im tego, by żyli dłużej i w zdrowiu – mówił Peter Diamantis w rozmowie z Business Insiderem. Zdaniem przedsiębiorczego naukowca, taka zmiana będzie możliwa w ciągu najbliższych 20 lat.  

Finansowanie

Do tego czasu Celularity zamierza opracować sposób na wykorzystanie komórek macierzystych łożyska, aby komórki chorych stały się zdolne do efektywnej wali na przykład z komórkami rakowymi. Potem metoda ma być powszechna i prawdopodobnie sprzedana i używana na całym świecie. Wizja ta nie tylko skusiła Diamantis’a, ale też inwestorów, którzy w lutym zainwestowali w projekt 250 milionów dolarów oraz Johna Sculley’ego (wcześniej związanego z Apple), który zasiada w radzie nadzorczej spółki.

Działalność firmy z Doliny Krzemowej ma sprawić, że będziemy żyć dłużej. Jeśli jednak to się nie uda, być może wkrótce będziemy mogli archiwizować swoje mózgi, aby przyszłe pokolenia mogły odtwarzać naszą świadomość – taką wizję świata widzą założyciele Nectome, innego amerykańskiego startupu, który opracował nowa metodę konserwowania i przechowywania mózgu.

Dotrzeć do świadomości

Metoda, o której mowa, łączy balsamowanie z krioniką i zapewnia, że struktura mózgu zostaje nienaruszona na poziomie nanometra, podobnie zresztą jak synapsy łączące neurony. Ken Hayworth, prezes Brain Preservation Foundation uważa, że mapa połączeń neuronalnych może być w przyszłości podstawą do odtworzenia świadomości danej osoby.

– Kiedy mózg jest martwy, to tak jakby komputer był wyłączony; nie oznacza to jednak, że nie ma na nim informacji – mówi Hayworth. Nie oczekuje, że technologia opracowywana przez Nectome przyczyni się do wskrzeszania zmarłych, ale pomoże w dotarciu i odzyskaniu informacji zapisanych w mózgu. Wcześniej tylko trzeba poddać się eutanazji, bo metoda przechowywania działa tylko wtedy, kiedy mózg jest jeszcze żywy, a ciało tuż po zgonie.

Jedną z osób, która chce w przyszłości poddać się takiemu zabiegowi jest Sam Altman, właściciel prestiżowego akceleratora dla startupów Y Combinator.

Komentarze (0)