Jeden z założycieli został pominięty na liście twórców Snapchata za co pozwał spółkę. Pokłosiem tego zdarzenia była zmiana loga aplikacji. To nie jedyna ciekawostka, z którą wiąże się ta aplikacja do dzielenia się znikającymi zdjęciami i filmami. Poznajcie pięć faktów o Snapchacie.

Zdjęcie główne artykułu by picjumbo

1. Głosowanie na wybory prezydenckie

Wiedzieliście, że Snapchatowi udział użytkowników w wyborach na Prezydenta Stanów Zjednoczonych 2016 roku nie był obojętny? Dlatego postarał się zainteresować użytkowników swojej aplikacji i zachęcić do głosowania na dowolnego kandydata. W jaki sposób? 

Mieszkańcy kilkunastu stanów mogli, zgodnie z prawem wyborczym, oddać swój głos na Prezydenta przed oficjalnym dniem wyborów. Pozwala na to ordynacja wyborcza, która udostępnia taką możliwość osobom nie mogącym wziąć udziału w dniu wyborów prezydenckich albo chcącym oddać swój głos wcześniej (od sierpnia do 7 października). 

Jak to możliwe, że za pomocą aplikacji do komunikowania się ze znajomymi można oddać głos w wyborach prezydenckich? Dzięki współpracy z TurboVote, serwisu za pomocą którego każdy mieszkaniec może wziąć udział w głosowaniu. Snapchat udostępnił użytkownikom reklamy przenoszące do prostej rejestracji w TurboVote i oddaniu głosu na wybranego kandydata (co zajmowało mniej niż minutę).

Według statystyk, Snapchat dociera do 41% wszystkich mieszkańców Stanów Zjednoczonych w wieku od 18 do 34 lat. Zachęcić ich do udziału w głosowaniu miały dziesięciosekundowe kampanie reklamowe. Wśród celebrytów wspierających kampanię wystąpili: Jared Leto, Ciara i Jimmy Fallon. 

Dlaczego Snapchat postanowił zaangażować się i zachęcić swoich użytkowników do udziału w wyborach prezydenckich? – Zobaczyliśmy w tym możliwość nie wsparcia polityków w dotarciu do swoich wyborców, ale ułatwienia ludziom poznania świata polityki – mówił Evan Spiegel, CEO Snapchata, w programie “The Late Show with Stephen Colbert”. 

2. Logo. Kiedyś duszek się uśmiechał

Snapchat to jedna z najbardziej popularnych aplikacji na świecie. Firmy, który stoją za takimi sukcesami zazwyczaj opiewa jakaś tajemnicza historia. Tak też jest w przypadku Snapchata. Dzisiaj mówiąc o założycielach Snapchata mamy zazwyczaj na myśli dwie osoby: Evana Spiegela (frontmena i CEO) oraz Bobby’ego Murphy’ego. Był też ktoś trzeci.

Frank Reginald Brown IV był jednym z twórców aplikacji Snapchat i pomysłodawcą identyfikacji, czyli logotypu, na którym od początku widniał uśmieszek. Jeśli nie wiesz, to przypominamy: Snapchat w pierwszych wersjach po premierze miał w swoim logo białego duszka z uśmieszkiem, osadzonego na żółtym tle.

Dziś, jak na pewno zauważyłeś, logo Snapchata nie ma wyrazu twarzy. Dlaczego zniknął kilkanaście miesięcy po premierze? Zmiana przyszła z aktualizacją nazwaną Banquo. Przy okazji nowych funkcji (jak szybkie odpowiadanie w postaci selfie na wiadomości czatu za pomocą jednego tapnięcia) Snapchat próbował wytłumaczyć się, dlaczego zmienił swój logotyp.

– Wielu z Was pewnie zauważyło, że po aktualizacji Banquo z naszej maskotki zniknął wyraz twarzy. Zniknął nie dlatego, że zapomnieliśmy go wstawić, ale dlatego, że to każdy z Was jest twarzą naszej aplikacji – pisał pracownik Snapchata na blogu. Prawda mogła jednak wyglądać inaczej. Jak doniósł LA Times, Frank Reginald Brown, jeden z założycieli, pozwał spółkę o nielegalne wykorzystanie jego projektu. 

Chodziło właśnie o projekt duszka z uśmieszkiem. Frank Reginald Brown także studiował na Uniwersytecie Stanforda, razem z dwójką innych założycieli Snapchata. W pozwie twierdził, że współtworzył tę aplikację (w tym także logo), ale został wyrzucony z listy twórców przez Bobby’ego Murphy’ego i Evana Spiegela. Po wniesieniu pozwu, Spiegel i Murphy zmienili logo aplikacji na to bez wyrazu emocji. 

3. Facebook chciał kupić Snapchata za 3 mld $ w gotówce

Even Spiegel uchodzi za pewnego siebie i swojego biznesu aroganckiego dwudziestokilkulatka. Dowodem na to niech będzie jego odpowiedź na zaproszenie od Marka Zuckerberga, założyciela Facebooka. Ten jeszcze w 2012 roku, gdy Snapchat był już popularną aplikacją, napisał do Evana Spiegela mejla.

– Przyjedź do Menlo Park i porozmawiajmy – napisał Mark Zuckerberg. Nie jeden z nas chciałby kiedyś dostać takiego mejla, tym bardziej, gdy plotki wieszczą zainteresowanie Facebooka kupnem naszej firmy. Spiegel jednak nie dał się ponieść emocjom i odpisał: – Chętnie Cię poznam, ale jeśli Ty przyjedziesz do nas. 

 

fot. BusinessInsider

W dalszej korespondencji, obaj panowie ustalili miejsce spotkania. Ostatecznie to Mark Zuckerberg przyjechał do Los Angeles, gdzie była siedziba Snapchata i spotkał się z CEO Snapchata. To właśnie podczas tego spotkania, Zuckerberg wyraził podziw za to, co robi zespół Spiegela i złożył ciekawą propozycję. 

Pierwsza dotyczyła kupna firmy za miliard dolarów. Spiegel odmówił. Zuckerbergowi bardzo jednak zależało na przejęciu tak popularnej aplikacji, dlatego zaproponował wyższą kwotę: 3 miliardów dolarów w gotówce za kupno aplikacji. Szef Snapchata był jednak nieugięty. Odrzucił i tę propozycję.

Dla ścisłości, takie rozmowy (i odrzucanie propozycji) to normalne zjawisko w świecie startupów. Żeby nie budować tajemniczości wokół Spiegela, warto zaznaczyć, że i jego propozycje startupowcy odrzucali. Gdy aplikacja Secret była na fali (za jej pomocą można było anonimowo dzielić się sekretami), Spiegel chciał ją kupić za 60 mln dolarów. Twórcy nie byli zainteresowani. 

4. 4,6 milionów numerów telefonów skradzionych

Ataku hakerskiego uniknąć trudno, nie udało się tego zrobić wielu internetowym firmom. Nie ominęło to także Snapchata. Na początku 2014 roku media opisały, że 4,6 milionów numerów telefonów i nazw użytkowników tej aplikacji zostało skradzionych. Hakerzy zdobyte dane opublikowali na specjalnie utworzonej do tego stronie: snapchatdb.info.

Co ciekawe, tydzień przed zdarzeniem Gibson Security poinformował władze Snapchata, że w swoim systemie ma błędy przez co każdy w zaledwie siedem sekund może wykraść jednorazowo ok. 10 tys. numerów telefonów. Snpachat zignorował tę uwagę, zapewnił, że usprawnił zabezpieczenia.

Widocznie za mało włożył w to pracy, bo na przełomie 2013 i 2014 roku doszło do ataku hakerskiego i opublikowania wrażliwych danych użytkowników (dostępnych do dzisiaj). Gdy media zaczęły pisać o sprawie, wielu internautów pobrało dane i sprawdziło, czy nie znajdą na nich swoich nazw użytkownika.

Szybko doszli do wniosku, że większość opublikowanych danych dotyczy mieszkańców Północnej Ameryki, a dokładniej mieszkańców 76 miast. Znalazły się tam także dane przedstawicieli mediów, którzy nie odpuścili Snapchatowi wpadki, tym bardziej, że opublikował miałkie oświadczenie.

Snapchat wytłumaczył się dlaczego doszło do ataku hakerskiego (winą były zbyt słabe zabezpieczenia w opcji “Znajdź znajomych”, która potrzebuje dostępu do kontaktów każdego użytkownika). W oświadczeniu napisanym po ataku, Snapchat ani razu nie przeprosił za zaistniałą sytuację, co wielu użytkowników miało mu za złe. 

5. Kopiuje się najlepszych

– Facebook nie był w stanie kupić Snapchata, ale nie powstrzymało go to przed skopiowaniem wielu jego rozwiązań – pisał magazyn Marketing Land, który zebrał 14 przykładów na to, że Facebook kopiuje Snapchata. Choć trudno w to uwierzyć, że taki gigant wzoruje się na młodszej aplikacji, wiele dowodzi temu, że właśnie tak jest.

O najnowszej funkcji wdrożonej do Instagrama (której właścicielem jest Mark Zuckerberg) może słyszeliście. W oficjalnym komunikacie, firma zapowiedziała, że niebawem użytkownicy będą mogli publikować Instagram Stories, czyli zdjęcia i filmy, które (tak jak w My Story od Snapchata) znikną z serwisu po 24 godzinach. 

Sama funkcja Instagram Stories wydaje się podobna do funkcji Snapchata - MyStory - ale to nie wszystko. Stories ma być wyświetlane na samej górze jednego z paneli aplikacji Instagram, co także przypomina rozwiązanie wykorzystane na Snapchacie. To nie jedyna funkcja skopiowana przez Facebooka.

Jak donosi Marketing Land, Facebook kupił aplikację Poke, której główną funkcją była możliwość wysyłania wiadomości, które znikają kilka sekund po ich otwarciu. Brzmi znajomo? Nie mylisz się, bo Snapchat taką funkcję wprowadził już na początku działania. W maju 2014 roku Facebook usunął tę możliwość tłumacząc się, że zrobił to dla żartu.

Pewnie często korzystacie na Snapchacie z możliwość robienia zdjęć i ich edycji poprzez dodanie kilku emotikon, czy własnoręcznych rysunków. Ta funkcja spodobała się także Facebookowi, który opublikował w Messengerze funkcję o nazwie Stickered, która pozwalała na to samo. Przypadek?

-

Jeśli macie Snapchata, ale nie wiecie kogo warto na nim obserwować, polecamy naszą listę 10 światowych startupowców, których warto obserwować na Snapchacie. Dowiedz się też na czym zarabia Snapchat z tego artykułu

Komentarze (0)