30 razy dłuższy Startup Weekend

Udostępnij:
W styczniu 2012 roku projekt Square It! realizowany przez zespół w składzie: Bartosz Kulis, Aleksander Pniok, Kacper Gunia i Błażej Wojtyła został wyróżniony nagrodą jury i nagrodą publiczności podczas Startup Weekend w Krakowie. O dalszych losach Square It! opowiada Błażej Wojtyła.

W styczniu 2012 roku projekt Square It! realizowany przez zespół w składzie: Bartosz Kulis, Aleksander Pniok, Kacper Gunia i Błażej Wojtyła został wyróżniony nagrodą jury i nagrodą publiczności podczas Startup Weekend w Krakowie. O dalszych losach Square It! opowiada Błażej Wojtyła.

Po roku produkt jest nadal rozwijany we współpracy z partnerami zewnętrznymi jako dwa oddzielne, dojrzałe projekty. Pierwszy skupiony jest na rozliczeniach finansowych w grupach znajomych. W drugim pod nazwą Borrowl realizowana jest idea Collaborative Consumption – jego celem jest umożliwienie szybkiego, łatwego i bezpiecznego dzielenia się rzeczami, które każdy posiada u siebie w domu. Borrowl jest rozwijany obecnie w ramach estońskiego akceleratora Startup Wise Guys.

fot. Fotolia

Godzina 8:30 rano. Za oknem kompletnie ciemno – zimno, cicho i nieco przygnębiająco. Tak właśnie o tej porze roku wygląda Tallinn, stolica Estonii. Siedzę, patrzę w okno i myślę sobie, cytując Sienkiewicza (bynajmniej nie Henryka): „I co ja robię tu?”.

Niemal rok temu razem z ekipą Jazzy Innovations braliśmy udział po raz pierwszy w Startup Weekendzie w Krakowie. Do dziś pamiętam stres przed wyjazdem, nocne pakowanie komputerów i raczej niewielkie nadzieje na dostanie się do czołowej dziesiątki. Na przekór obawom zadanie domowe przed wyjazdem odrobiliśmy bardzo solidnie. W jaki sposób? Przeprowadziliśmy długie rozmowy ze zwycięzcami dwóch innych edycji – dopytując nie tylko o sam przebieg wydarzenia, ale również o to, co było dla nich najważniejsze, czego żałują i co im najbardziej pomogło. Uzbrojeni po zęby w te informacje, a także sprzęt i specyfikację pomysłu pojechaliśmy podbijać Kraków.

W niedzielę wieczorem po 3 dniach kodzenia, rozmów i tłumaczenia innym naszej idei, kiedy już nic nie można było zmienić – nadszedł czas, by wkroczyć na scenę. Kompletnie przerażony perspektywą przemawiania przed tłumem tak nieprzeciętnych osób jak zwykle mogłem liczyć na pomoc mojej ekipy. Bartek z niewzruszoną miną popatrzył mi głęboko w oczy i powiedział: „Błażej... Tylko tego nie spierd&^%!”. Udało się. Wygraliśmy nagrodę jury, zgarnęliśmy nagrodę publiczności i wciąż nie wierząc w to, co się właśnie wydarzyło – oszaleliśmy ze szczęścia!

To była nasza startupowa inicjacja. Dzięki niej uwierzyliśmy, że można inaczej, że Mark Z. to wkrótce będzie nasz najlepszy kumpel. I choć Mark wciąż czeka na poznanie się z nami, zaraz po styczniowej imprezie udało nam się nawiązać pierwsze, fantastyczne znajomości – jak choćby z Dawidem z PAGI. Kolejne wyjazdy na różne eventy napędzały nas coraz bardziej. Rozpoczęliśmy rozmowy na temat kompletnie początkowej, seedowej inwestycji z dwoma inwestorami, a część z nas skorzystała w międzyczasie z biznesowych kursów SPIN (polecam gorąco!).

Czy ten rok był łatwy? W żadnym wypadku. Nie ominęły nas zamieszania, odrzucenie propozycji inwestycji, okres bootstrapowania (w sumie trwa do dziś, ale już w zupełnie innej formie). Przeszliśmy rotację prac graficznych, koncepcji i podejścia. Było, jest i zawsze będzie trudno. Teraz to wiemy. Mimo tego nie opuszcza nas energia i ciągła motywacja do działania.

To, co było dla nas szczególnie ważnym krokiem, to wyjazd do Doliny Krzemowej, który przełożył się na masę interesujących znajomości i wiele odważnych decyzji. Nie wszystko szło idealnie (nie wiem, czy w ogóle jest taka możliwość), ale byliśmy w zespole dumni, bo coraz odważniej wkręcaliśmy się w myślenie o robieniu swoich własnych rzeczy, powoli rezygnując z projektów zewnętrznych. I wtedy, zupełnie niespodziewanie dostaliśmy zaproszenie do zgłoszenia się do estońskiego akceleratora Startup Wise Guys. Mimo, że wcześniej nie planowaliśmy tego (w Dolinie poznałem ludzi z innych akceleratorów z cieplejszych regionów) postanowiliśmy spróbować i stanąć w szranki z setkami zespołów z całego świata.

Dostaliśmy się. Siedzę z pustym kubkiem po herbacie na łóżku w naszym mieszkaniu w Tallinnie i zastanawiam się, czy to kolejna decyzja, której będziemy żałować, czy raczej jedna z tych, które znów dadzą nam wielkiego kopa. Póki co jednak jesteśmy podekscytowani i myślimy tylko o tym, jak maksymalnie wykorzystać te 3 miesiące w Estonii – już teraz widać, że to będzie jeden wielki Startup Weekend, tylko 30 razy dłuższy.

Do działania motywuje nas dodatkowo fakt, iż co rusz słyszymy od różnych mentorów z całego świata ciepłe słowa dotyczące nie tylko pomysłu, ale przede wszystkim naszego teamu. Doceniają to, że udało nam się przez 2 lata zbudować zespół, który jest gotowy na wszystko. Chcą inwestować w nas, niezależnie od tego, jaki mamy plan na startup.

Często ludzie pytają mnie, jak się zmienia życie po Startup Weekendzie. Dla mnie największym osiągnięciem jest fakt, że inni wierzą w nas jako zespół, a pierwszy raz smak tego sukcesu poczuliśmy właśnie rok temu w Krakowie. Dostaliśmy ogromnego kopa, który napędził nas do działania. I choć bywało różnie, to zaowocowało to tym, że teraz jesteśmy pewni, że chcemy trzymać się razem, w tej ekipie i razem zrobić coś wielkiego, coś inaczej. Czy się uda? Pożyjemy, zobaczymy.

Błażej Wojtyła

Współzałożyciel Jazzy Innovations, firmy tworzącej rozwiązania mobilne i webowe. Absolwent wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Zwycięzca Startup Weekend Kraków, co niczego nie dowodzi oraz iluzjonista, co niczego nie zmienia. Wierzy w siłę zgranego i pełnego energii zespołu zakręconego na punkcie kompletnie różnych dziedzin.