Zaczęło się! AI zabiera nam żony!

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Zaczęło się! AI zabiera nam żony!

Udostępnij:

Zaczęło się. Najpierw AI zabrała nam pracę. Potem sens życia, prywatność i radość z pisania maili bez podpowiedzi. Teraz przyszła po żony. A konkretnie: po jedną, japońską, ale – jak wiemy z historii technologii – zawsze zaczyna się od jednostkowego case’u, a potem „skalowanie” idzie samo.

Z końcówką grudnia ubiegłego roku świat obiegła wiadomość, że 32-letnia Japonka postanowiła wyjść za mąż za partnera wygenerowanego przez ChatGPT. Co więcej, zanim powiedziała „tak” algorytmowi, za radą tegoż ChatGPT zerwała wcześniejsze, całkiem analogowe zaręczyny z żywym mężczyzną. Człowiekiem. Z krwi, kości i – jak się okazało – zbyt dużą liczbą wad systemowych. Nie było wesela w stylu Shinto, nie było ryżu, nie było teściowej z pytaniem „kiedy wnuki”. Był za to symboliczny ślub, cyfrowy partner i bardzo realna dyskusja o tym, czy właśnie przekroczyliśmy kolejną granicę, czy tylko źle rozumiemy pojęcie „związek”.

Miłość w czasach promptów

Z relacji medialnych wynika, że kobieta nie traktuje tej relacji jako żartu ani performance’u artystycznego. Jej „mąż” – wygenerowana postać AI – jest zawsze uprzejmy, dostępny emocjonalnie, nie zdradza, nie podnosi głosu i nie zostawia za sobą nieopuszczonej deski sedesowej. Krótko mówiąc: jest dokładnie tym, kim większość z nas, mężczyzn, chciałaby być w związkach, ale nie potrafi. AI nie ma też teściowej. Co, umówmy się, jest przewagą konkurencyjną trudną do pobicia.

Jak mówił TVN24+ dr Konrad Maj, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS ciężko oszacować, jaką skalę ma obecnie zjawisko nawiązywania relacji uczuciowych z chatbotami. – To wciąż temat tabu. I właśnie dlatego mamy problem, żeby to dobrze uchwycić w badaniach. Ludzie, którzy wchodzą w bliższe relacje z chatbotami – może nie nazwijmy tego od razu „miłością”, ale już na pewno przyjaźnią, transferem intymnych informacji, codziennymi i coraz głębszymi interakcjami – rzadko się do tego przyznają. Wiedzą, że to bywa społecznie niezręczne. W efekcie skali zjawiska tak naprawdę nie jesteśmy w stanie dobrze pojąć – przyznaje dr Maj, który od lat bada wpływ technologii na psychikę i relacje społeczne.

50 pierwszych randek… i pierwszy taki ślub

Jeśli ktoś myśli, że to jednorazowy wybryk, powinien przypomnieć sobie historię sprzed kilku lat, gdy Japończyk „poślubił” hologram Hatsune Miku, albo jeszcze wcześniej – ludzi deklarujących głębokie związki emocjonalne z chatbotami i wirtualnymi asystentami.

Różnica polega na tym, że dziś nie mówimy już o niszowych gadżetach, tylko o uniwersalnym, masowym modelu językowym, z którym rozmawiają setki milionów ludzi. AI nie jest już ekscentryczną ciekawostką – jest infrastrukturą emocjonalną, a przynajmniej tak zaczynają ją traktować niektórzy użytkownicy.

Zostawmy na moment żarty. Ta historia mówi nam coś bardzo poważnego o współczesnym świecie (i o ludziach go tworzących):

  • relacje międzyludzkie są trudne, kosztowne emocjonalnie i wymagają kompromisów;
  • AI oferuje relację bez ryzyka odrzucenia, konfliktu i odpowiedzialności;
  • dla osób doświadczających samotności, lęku czy wcześniejszych traum, taka „bezpieczna bliskość” może być realnie atrakcyjna.

Problem polega na tym, że to nie jest relacja – to lustro, które mówi to, co chcemy usłyszeć.

Uciekająca panna młoda. Oby ostatnia!

Dziś ślub. Jutro rozwód z powodu „aktualizacji modelu”. Pojutrze pozew zbiorowy, bo AI stała się zbyt pasywno-agresywna po fine-tuningu. A całkiem serio: ta historia pokazuje, że debata o AI nie dotyczy już tylko pracy, edukacji i produktywności, ale najintymniejszych sfer życia. Miłości, samotności, sensu bycia z kimś. I choć można się z tego śmiać (i należy, bo satyra to zdrowy mechanizm obronny), to warto też zapytać: dlaczego dla części ludzi algorytm staje się bardziej atrakcyjnym partnerem niż drugi człowiek?

Bo może problemem nie jest to, że AI „zabiera nam żony”. Może problemem jest to, że nie potrafimy już być dla siebie wystarczająco dobrą wersją offline.

Ale spokojnie. Na razie AI nie zabiera mężów. Podobno jeszcze nie umie wynosić śmieci.

Czytaj także: