Technologie w służbie dziedzictwa: jak Instytut Pamięci Narodowej zdobywa serca „pokolenia nanosekundy”

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Technologie w służbie dziedzictwa: jak Instytut Pamięci Narodowej zdobywa serca „pokolenia nanosekundy”

Udostępnij:

W świecie zdominowanym przez szybkie komunikaty i cyfrową rozrywkę, edukacja historyczna musi szukać nowych dróg dotarcia do odbiorcy. O tym, jak połączyć rzetelną wiedzę z nowoczesnymi technologiami, opowiada Adrianna Paradowska, zastępczyni dyrektora Biura Nowych Technologii (BNT) w Instytucie Pamięci Narodowej.

Misja: historia w świecie nowych mediów

Biuro Nowych Technologii powstało we wrześniu 2021 roku z inicjatywy prezesa IPN, Karola Nawrockiego, który od początku stawiał na dialog z młodym pokoleniem. Jak podkreśla Adrianna Paradowska: „od czterech lat zmieniam w Instytucie Pamięci Narodowej linię komunikacji i dotarcia do młodych ludzi (…) za pomocą nowych technologii nowych mediów staramy się uczyć ich historii w sposób dla nich adekwatny”. Instytut musiał zmierzyć się ze zjawiskiem tzw. „kultury nanosekundy”, w której młodzi ludzie szukają informacji „tu i teraz”, zamiast sięgać po opasłe tomiszcza. BNT stara się być rzetelnym źródłem wiedzy dostępnym na zawołanie, wykorzystując bogate zasoby archiwalne IPN.

Technologia nie może przysłonić przekazu

Największym wyzwaniem dla BNT było znalezienie równowagi między atrakcyjnością technologiczną a merytoryką. Adrianna Paradowska zaznacza, że kluczowe jest, by „nie wylać dziecka z kąpielą” – technologia ma być jedynie narzędziem dla świetnej historii, a nie celem samym w sobie.

Kolejną trudnością okazało się połączenie dwóch odległych światów: historyków i deweloperów gier. „Zmierzenie tych dwóch oczekiwań – game devów, graphic designerów (…) ze światem historyków, którzy na tamtą chwilę nie podchodzili do gry komputerowej jako narzędzia edukacyjnego (…) to myślę że było dla nas największym wyzwaniem”.

Projekty, które uczą empatii i postaw obywatelskich

BNT koncentruje się na najnowszej historii Polski (lata 1917–1989). Do najważniejszych projektów należą:

  • „Gra Szyfrów” – opowiadająca o wojnie polsko-bolszewickiej i wybitnym kryptologu Janie Kowalewskim.;
  • „Lotnicy” – gra przybliżająca losy polskich asów przestworzy oraz kobiet w lotnictwie, takich jak Jadwiga Piłsudska;
  • „Warsaw Rising” – projekt o Powstaniu Warszawskim, który uczy pokory wobec historii; gracze często czują frustrację z powodu porażki powstania, co staje się punktem wyjścia do rozmowy o poświęceniu;
  • „Świadectwo Pomocy” – etiuda VR o rodzinie Ulmów, która uczy uniwersalnych wartości i bezinteresownej pomocy.

Paradowska podkreśla, że projekty te mają kształtować postawy: „pokazujemy młodym ludziom, że każde nasze umiejętności w godzinie próby mogą być bardzo przydatne i wartościowe nie tylko dla nas, ale także dla naszego kraju”.

IPN jako „państwowy startup”

Choć BNT działa w ramach struktur urzędowych i podlega rygorystycznej ustawie o zamówieniach publicznych, Adrianna Paradowska opisuje biuro jako „startup, który żyje w ramach instytutu”. Praca nad grami w cyklu budżetowym to prawdziwy „speedrun” – od scenariusza do premiery twórcy mają często tylko około 9 miesięcy. Instytut jest otwarty na współpracę z rynkiem poprzez przetargi, a także oferuje wsparcie merytoryczne dla niezależnych twórców i startupów.

Paradowska ostrzega jednak przed projektami nieetycznymi. Przywołuje przykład propozycji gry o obozie Auschwitz, w której można by wcielić się w rolę oprawcy: „Zdarzają nam się też pomysły (…) które są po prostu dla nas nieetyczne i może nie że niegodne podjęcia współpracy, ale w ogóle (…) nie jestem w stanie sobie zrozumieć po co tworzyć coś takiego”.

Osobiste inspiracje

Mimo pracy w sektorze wysokich technologii, Adrianna Paradowska prywatnie pozostaje „człowiekiem książki i kinematografii”. Jako lekturę, która pozwala spojrzeć na historię i stolicę z innej perspektywy, poleca klasykę: „chciałabym polecić państwu 'Lalkę’. Jest to powieść, w której zakochałam się w szkole średniej i jednak po lekturze 'Lalki’ spacer Krakowskim Przedmieściem już nabiera zupełnie innego wymiaru”